Letnie klimaty królują więc wyjątkowo dobrze mi jest usiąść z książką w ogrodzie. Tym razem powieść zabiera mnie do Madrytu i Paryża. Ale coś innego bardziej przykuwało moją uwagę. By mieć lepszą pozycję obserwacyjną wsiadłam na dziób stworzonego w jednej chwili przez kapitana Juniorkę statku, który napędzany, niczym gondola, grabiowym wiosłem zabrał mnie na motylową wyspę. A na motylowej wyspie wokół gruszy harcowały one. Wystarczyło się nie ruszać i czekać, aż któryś usiądzie w dogodnej pozycji. Niestety nie chciały mieć zdjęcia grupowego 😉 Gdy już nasyciłam oczy, a „Piaskowa zabawa” dobiła do stałego lądu to jeszcze jeden zapozował na schnącej pościeli gdy wracałyśmy do domu.
