Piękna jesień

Dzień dziś był wyjątkowo piękny. Gdyby nie żółknące liście na drzewach

jesien

to można by pomyśleć, że to wiosna, a nie jesień. Szczególnie, że pola znów pięknie się zazieleniły oziminami

ozimina

Dzień był idealny na jakiś wyjazd, chociażby pod tężnie. Niestety musiałyśmy skończyć na spacerze i zabawach w ogrodzie. Mężu znowu w komisji wyborczej. Mnie nigdy coś takiego nie ciągnęło, a jego siostra zawsze go wkręci, a on się nie wykręci… Trochę tego nie rozumiem, ale chyba zgodzę się ze stwierdzeniem mojej Mamy, że mój Mąż po godzinach, a nawet dniach spędzanych w pojedynkę na polu potrzebuje takiej odmiany, a że jest po administracji świetnie odnajduje się wypełniając takie zadania. Niech zatem będzie to dla Niego taka odskocznia od codzienności i… fajnie wygląda w garniturze 😉

Dziś jeszcze czeka nas pełnia, tym razem to Księżyc Łowcy, a że w tym roku wypada on w fazie Barana to ma być czasem transformacji, podczas których przekierowujemy naszą energię z rzeczy, które nas martwiły, na to, co nas ekscytuje. I gdy uświadomimy sobie, że chcemy i możemy więcej to możemy zmienić swoje życie. Może stąd ten spokój we mnie?

Na wyborach byłam i swoją powinność spełniłam. Na sondażowy wynik wyborów lepiej spuszczę zasłonę milczenia ponieważ dochodzę do bardzo smutnych wniosków, tunel znowu poczerniał, a światełka nie widać…

Reklamy

Piątek z migreną

Migrena – powtarzający się, najczęściej jednostronny, pulsujący ból głowy. Migrena trwa zazwyczaj od 4 do 72 godzin. Charakteryzuje się różnym stopniem nasilenia i częstotliwością występowania. Bóle nasilają się pod wpływem emocji lub wysiłku fizycznego. Występuje światłowstręt (fotofobia), nadmierna wrażliwość na dźwięki (fonofobia) i zapachy (osmofobia), występują też nudności i wymioty. Niekiedy przed wystąpieniem epizodu migrenowego, może pojawić się tzw. aura (występująca w 10% przypadków migren), w postaci parestezji, ubytków w polu widzenia, pojawienia się mroczków, niedowładu, afazji. Badania na bliźniętach wskazują, że wpływ czynników genetycznych wynosi 60–65%

To tyle jeżeli chodzi o definicje. W praktyce wygląda to mniej więcej tak. Obudziłam się wczoraj o 5:40 już z bólem głowy, nie tym zwykłym tylko właśnie migrenowym. Do pracy jechać trzeba było. Wzięłam tabletki i nadzieję, że się za bardzo nie rozwinie. Miałam zastępstwo na którym czułam się fatalnie. Czekałam tylko, aż dzieciaki wyjdą i będę mogła zgasić światło bo już drażniło, otworzyć okna bo zrobił się zaduch i już wszystko mi śmierdziało i posiedzieć w ciszy bo dźwięki już drażniły choć dzieciaki nie zachowywały się głośno. Tabletki na szczęście trochę opanowały sytuacje. Ale dzień i tak zapowiadał się na wyjątkowo długi i męczący. Wyszłam ze szkoły o 15:30 spiesząc się by przejechać newralgiczny punkt na trasie, w którym od 3 tygodniu ludzie protestują przeciwko rozbudowie drogi. Tabletki działały, więc nie wykonując zbyt gwałtownych ruchów głową nie było zawrotów (bywały już takie sytuacje, że bałam się prowadzić samochód w trakcie ataku). Na zakupy pojechałam z Mężem. Poszłam spać z niewielką migreną. Na szczęście atak nie rozwinął się do silniejszych (jakie już też miałam), nie wymiotowałam, nie musiałam zamknąć się w zupełnej ciszy i ciemności… byłam w stanie funkcjonować. Dziś nie jest jeszcze normalnie, ale chyba obędzie się bez tabletek.

Nasze polskie

Bardzo mnie dziś ucieszyła informacja o przyznaniu Nagrody Nobla w dziedzinie literatury Pani Oldze Tokarczuk. Chociaż, mimo że minęło zaledwie kilka godzin, Internet już jest podzielony, już niektórym się nie podoba. W komentarzach można nawet przeczytać, że „Nagroda Nobla już nic nie znaczy”. Wszystko już jest „nasze” i „ich”?

Obejrzałam Legiony. Miałam trochę obaw czy film nie będzie już… zmanierowany. No nie jest. Ale szału nie ma. Momentami miałam wrażenie, że wątek miłosny góruje w fabule. Swoim okiem dostrzegłam też parę naszych, narodowych cech, które… ja wiem czy są faktycznie naszym atutem… Dobra, może za bardzo analizuję i przez to ciągle coś mi nie gra w odbiorze tego filmu… bo przecież nie było źle.

Nowy termin

Moje „niby nic” przeszło na dobre w sobotę. W niedzielę Juniorka wstała z niewielkim katarem, choć ostatnie 3 tygodnie była zdrowa jak ryba. W poniedziałek ze względu na wycieczkę poszła do przedszkola i w zasadzie kataru już nie było. Dziś miała wyznaczony termin szczepienia, ale okazało się, że pokasłuje… więc szczepienie przełożone. Kolejne podejście za 2 tygodnie. W ciągu tych lat, w których człowiek obraca się wśród rodziców i spotyka z różnymi tematami zrobiłam się dużo bardziej ostrożna względem szczepień niż byłam na początku. Rozumiem potrzebę szczepień, odporność zbiorowiskową, itd., ale… No właśnie na „bezpieczeństwo” wykonanego szczepienia wpływa kilka czynników. O tym na co nie mam wpływu, jak sposób produkcji szczepionek (kiedyś jakiś artykuł na ten temat wzbudził pewne wątpliwości), nie będę się rozwodzić. Na inne możemy świadomie reagować. Wśród znajomych był przypadek niemowlaka, u którego NOP wystąpił. Tu winą obarczyłabym nie tyle szczepionkę, co lekarza który nie dosłuchał się infekcji, a po kilku godzinach lekarz z pogotowia słyszał szmery na oskrzelach, ale wtedy to już było po wszystkim…  Czasami mam wrażenie, że niektóre sugestie czy niepokoje rodzica są rutynowo ucinane zdaniem „to nie ma wpływu”. Także czekamy na pełnię zdrowia, o której również i my zdecydujemy.

Trzeba uważać

Minęła godzina 17. Weekend praktycznie dobiega końca, bo to już taki czas by pomyśleć o poniedziałku i przygotować przed wieczorem to, co na jutro potrzebne. Tymczasem weekend minął mi w zastraszającym tempie. Minął na sprawach podstawowych i przyziemnych, na ogarnięciu zakupów, prania i domu… na kilku chwilach przytulańcowych z Juniorką i wieczorną chwilą dla Męża… i tak dwa najfajniejsze dni tygodnia przeminęły w skupieniu na sprawach w większości nie najważniejszych…

„Trzeba uważać: czas się zbyt łatwo na przeszłość zamienia…” [„Elegia codzienna” K.K. Baczyński]

e-zakupowy ubaw po pachy

Kupuję sporo ubrań w jednym ze sklepów internetowych i w większości przypadków trafiam z rozmiarem. Ale zdarzają się oczywiście chybione wybory, tak jak ostatni. Wybrałam legginsy w optyce jeansu. Przyszły tak małe, że pewnie za mniej więcej 2 lata będą dobre dla Juniorki 🤣🤣🤣 Jakoś tak skuszona chyba ceną nie doczytałam w opiniach, że na przykład dziewczyna nosząca rozmiar 40 z tymi legginsami trafiła dopiero w rozmiarze 48-50 🤣 ale poza tym bardzo je chwali 🙂 Nie odsyłam, naprawdę zostawię je dla Juniorki 😉

legginsy
😉 😉 😉