M jak mężczyzna

„Jeśli mężczyzna tej pomocy nie da, usłyszy potem od kobiety: Byłeś tatusiem z doskoku. Wracałeś z pracy, pogilgałeś dziecko, pocmokałeś i tyle”. Kiedy ojcowie nie przejmują części opieki, pielęgnacji dziecka, trudno mówić o partnerstwie i trudno się dziwić, że kobiety w naturalny sposób się od nich odsuwają. Seksualnie też, bo są nimi rozczarowane.”

Artykuł traktował o wczesnym rodzicielstwie, o baby bluesie, depresji poporodowej. Ale moim zdaniem tyczy się to całego okresu wychowania.

Photo by Alexandro David on Pexels.com

Grzyb

Przewijając fejsa natrafiłam post „Przekroju” z quizem pod tytułem: jaki jest Twój wewnętrzny grzyb. Patrząc na swój charakter stwierdziłam, że we mnie na pewno mieszka jakiś grzyb więc trzeba w końcu sprawdzić jaki. Odpowiedziałam na kilka pytań i dostałam taką odpowiedź:

„Twój wewnętrzny grzyb to pieczarka. (Ciekawe czy wiedzą też, że to jedyny grzyb jaki potrafię rozpoznać?). Jesteś osobą zgodną, pozytywną, popularną. Brakuje Ci jednak nieco indywidualności. Doradzamy znalezienie własnego stylu oraz refleksję nad tym, co naprawdę lubisz. W przeciwnym razie ktoś może może cię pomylić z prawdziwą pieczarką i zjeść – co wtedy?”

Z niedoborem indywidualności polemizowałabym bardzo. Mój styl to bycie sobą więc tego też nie zamierzam zmieniać. A refleksje nad tym, co lubię ciągle tu bujają między obłokami. A jak ktoś spróbuje mnie zjeść to mam nadzieję odbić mu się co najmniej czkawką 😉

a takie grzyby rosną u nas metr od drzwi kuchennych

Październik

Zaskakujące lub może nawet zatrważające, że to już październik. Sama nazwa brzmi dosyć szorstko więc nie przywołuje miękkich skojarzeń. Gdy się obudziłam świeciło słońce. W domu było ciepło. Na ten czas drewno jest wystarczającym opałem. Jednak gdy wyszłam na otwartą przestrzeń przeszył mnie jesienny podmuch wiatru. Ostatnie dni sprawiły, że stoję w rozkroku między zdrowiem, a przeziębieniem. Mam nadzieję, że to pierwsze będzie silniejsze. Na towarzyszące mi wewnętrzne zimno pomogły kalorie ze słodyczy i dobra kawa. Dzięki ostatnim dosyć dokładnym porządkom dziś mogę pozwolić sobie na lenistwo – całe szczęście. Chętnie powygrzewałabym się jeszcze w słońcu…

ostatni samuraj

Wrześniowa codzienność

Wrzesień to co roku czas wielkiego przestawiania codzienności. Z pełnej wakacyjnego luzu na wyznaczaną i odliczaną godzinami. To zmuszanie się do wczesnego wstawania, gdy lubię długie poranki. To odhaczanie grafiku prac domowych po powrocie z pracy. To urodziny mojej Mamy. To zebrania rady i rodziców. To ubezpieczanie samochodu. Jeszcze z psem szczepienia trzeba zaliczyć. To łapanie promieni słonecznych, które mam wrażenie, że łapię siatką na motyle… W promieniach, których dziś na szczęście nie zabrakło, dojrzałam babie lato. Dokąd podróżują pajączki? Do ciepłych krajów? Jak ta sójka, którą obserwowałam na świeżo skoszonym trawniku? Czy od razu tylko za moje szafy?

Alberto nie z Australii

Facebook ma to do siebie, że raz na jakiś czas dostaje się dziwne zaproszenia do grona znajomych. Ale dziś zamiast zaproszenia dostałam wiadomość w formie komentarza:

A na profilowym mam awatara… Oczywiście z ciekawości zerknęłam na profil Alberto. Nawet niczego sobie. Jednak większe wrażenie zrobiła na mnie Nicea jako miejsce zamieszkania. To już bardziej południowa część Europy. Cieplejsza część. Rano, znów zastanawiając się nad ilością warstw do założenia, wizualizowałam sobie zdanie: I want to be Aussie!

Kolory i zapachy

Photo by u041bu0435u0441u044f u0422u0435u0440u0435u0445u043eu0432u0430 on Pexels.com

Gdy wyszłam dziś z pracy stwierdziłam, że na zewnątrz jest cieplej niż wewnątrz. Boosssko. Pomyślałam z przekąsem. Jutro spędzę kilka godzin na zewnątrz więc liczę na to ciepło…

A propos ciepła to podobno kolor czerwony sprawia, że już od samej barwy jest nam cieplej. Nie wiem, czerwonego w swojej szafie nie posiadam. Jedynie bordowy nielicznie się pojawia. Ale za to mam pomarańczowy, a to jeden z kolorów pantone na sezon jesienno – zimowy. Oprócz niego modne mają być odcienie czerwieni, żółtego, różu, brązu, biały, zielony, czarny i granatowy. Mnie w tym sezonie najbardziej rzuca się w oczy zielony. Do mojej szafy dołączyła ostatnio czarna sukienka w zielono – biały wzór geometryczny i zielona w czarne esy-floresy. Można powiedzieć, że podobne… ale i jednej i drugiej oprzeć się nie mogłam.

Po tym jak się ochłodziło nie mam już ochoty pachnieć stricte cytrusowo. Chciałam sięgnąć po zapach, którego kiedyś używałam i lubiłam, ale teraz po pierwszym psiknięciu skojarzył mi się z zapachem lakieru do włosów… yh… Na szczęście przypomniało mi się, że mam jeszcze nieskończony flakonik jednego z zapachów Naomi Campbell więc na teraz może być.

Otulam się jak mogę i czym mogę.

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij