Przed wrześniem

Wakacje za połową więc już bliżej niż dalej. Zabrałam się za kupowanie wyprawki. Najpierw zrobiłam to na pamięć. A potem mnie olśniło, że na stronie szkoły na pewno zawiesili odpowiednie informacje. Po sprawdzeniu z listą okazało się, że zapomniałam tylko o zeszytach i pastelach olejnych (nie lubię ich to pewnie dlatego nie kupiłam od razu). Okazało się też, że plecak dla zerówkowicza ma mieścić teczkę A4 więc trzeba było zamówić większy. Jeszcze tylko strój gimnastyczny nam został, ale w tym celu odwiedzę stronę mybasic.

wyprawka

Niby fajne to wybieranie, ale… jakoś tak przymglone przez covid. Bo nie potrafię sobie wyobrazić utrzymania dystansu społecznego, jak utrzymanie higieny rąk bywa w placówkach kłopotliwe… Wczoraj sobie uświadomiłam, że mój powrót do pracy już za 2,5 tygodnia i na tą myśl skręcił mi się żołądek, a w nocy przyśnił koszmarek. Ja nadal trzymam się z dala wszystkiego. Nasza znajoma, która covid przechorowała w kwietniu, nadal się leczy, niestety wirus uszkodził jej płuca.

Taki sobie wtorek

Pada. Nie ulewnie, ale równomiernie i przeciągle już drugi dzień. Drugi dzień nie wychodzimy. 20 hektarów pszenicy tkwi nietknięte i wcale się już z tego deszczu nie cieszy. Umyłam łazienki, umyłam podłogi w całym domu. I uciekam do swojego świata. Przypomniały mi się wakacje sprzed wielu lat, a sama miałam wtedy naście. Wsiadałam do autobusu u siebie, a wysiadałam na Grudziądzkiej, potem szłam Podgórną do Legionów. Mały blok z balkonem na I piętrze. Z tego mieszkania blisko było do starówki i centrum miasta. Wtedy to tam toczyło się całe życie, galerii handlowych jeszcze nie było. Nic szczególnego tamtego lata się nie wydarzyło, ale został mi po nim jakiś szczególny sentyment, także do wody toaletowej Chanson d’Eau i teledysku (do tego luzu i radości z życia), który często był emitowany w telewizji, gdy miałam wychodzić na autobus

Weekend smaków

Tak się złożyło, że weekend wypełniły smaki nowe i te lubiane tradycyjne, choć już teraz coraz bardziej kontrowersyjne 😉 Były więc: pierogi z cukinią i fetą, jajecznica z kurkami, a także czarnina, do której Mama pokusiła się o zrobienie domowego makaronu i kaczka pieczona z jabłkami. Czarnina, w Panu Tadeuszu, czarna polewka podana kawalerowi ubiegającemu się o rękę panny była odmową. Ale teraz ta zupa jest już tak rzadko gotowana, że ktoś kto ją lubi może odebrać jej podanie jako akt uznania 😉 A na deser domowe gofry z bitą śmietaną i borówkami.

mniam

Z dziennika pogodowego: po dwóch dniach z ładną pogodą znowu mamy ochłodzenie do 20 stopni i deszcz… no nic prognoza na koniec tygodnia zapowiada lato w pełni więc się tego trzymam…

Wieczorami

Co prawda do wieczora jeszcze trochę zostało. I chociaż po Anki to zimne już wieczory i poranki. To jednak wieczorami bywa u nas bardziej gwarno niż za dnia. I takie to koncerty wybrzmiewają

A nawiązując do dzisiejszej daty. Chociaż do Warszawy nam daleko to Pamiętamy. Tak jak pamiętam opowieści Dziadka, który walczył w II wojnie i trafił do niewoli.

Koniec lipca

A jak koniec lipca to połowa lata za nami. W perspektywie jesień więc ciepła trzeba już spodziewać się mniej niż więcej. Jak już po niektórych wpisach można się było zorientować 😉 śledzę na FB kilka australijskich stron. I taką to informację zobaczyłam

zimaPerth
źródło: ABC Perth

23,5 stopnia w ZIMĘ! Tak, wiem, że w swoim oburzeniu nie uwzględniam istotnych różnic w uwarunkowaniach klimatu. Ale, że łatwo się dziś denerwuję to to też mnie wkurza. Co mam dziś za oknem w środku nibyLATA? 20 stopni z przewagą chmur i silnym, chłodnym wiatrem.

Oprócz tego wkurza mnie mulący od 2,3 dni Internet mimo dobrego jak na nasze warunki sygnału. Rozłączający się stary modem… kupiłam nowy, właśnie przyszedł… ale aplikacja go nie widzi, a mnie denerwuje szukanie teraz rozwiązania bo nie mam technicznych spraw w jednym palcu i muszę poszperać i pokombinować i nawet system mnie denerwuje bo nie mogę znaleźć czegoś co w xp raz na jakiś czas wykorzystywałam…

WYLUZOWAĆ…

Myszka i komary

Od czasu zakupu pierwszego laptopa, czyli jakieś 11-12 lat temu całkowicie przerzuciłam się na touchpada. Ale teraz jakoś za myszką zatęskniłam, łatwiej przesuwa mi się ekran rolką i jakoś tak łatwiej operuje obrazami w programach do edycji. W szufladach była taka mini myszka, ale ta w dłoni też nie leży przy dłuższym używaniu. Kupiłam więc nową, najzwyklejszą przewodową mysz optyczną (choć pamiętam jeszcze jak miałam taką z kulką pod „brzuszkiem”). Przy okazji dowiadując się, że mysz teraz może mieć 14 przycisków(?!), pewnie to do gier – nie wiem, nie znam się i nie potrzebuję 😉

myszka

A po 6 latach szukania środka łagodzącego skutki ukąszenia komarów u Juniorki, u której wszystko jeszcze jakby potęgowało odczyn, znalazłam w końcu coś co daje zadowalający efekt i zniknięcie śladu po 2,3 dniach, a nie po 2 tygodniach. Plasterki do naklejenia na 8h z wyciągiem z nagietka lekarskiego. Właśnie zamówiłam 5 opakowań 😉