Piosenka zdystansowanego blogera

Wychowałam się na piosenkach Fasolek i im podobnych. Teksty skutecznie zapadły w pamięć ponieważ odkąd jest Juniorka to śpiewam je coraz częściej. I tak się mieszają kolorowe kredki w pudełeczku noszę… mydło wszystko umyje… ogórek zielony ma garniturek… czy ktoś widział dziub dziuba… bo fantazja jest od tego… Eh 🙂 Jest też taka pioseneczka z repertuaru dla dzieci dla zabierających się do pisania tak jak ja 😉 bo „łatwiej mówić, niż pisać, bo liter nie widać” 😉

Halo, czy ktoś zapomniał o ogrzewaniu?

11 stopni ciepła. Tyle pokazał termometr samochodowy gdy wracałam z pracy. Serio? To jest odpowiednia temperatura na 26ty dzień maja? Wiem, że z wiekiem człowiek idealizuje wszystko to, co było w dzieciństwie. Ale ja jestem pewna, że pogoda w latach 80 była bardziej adekwatna do pór roku. Na pochody 1-wszo majowe jeszcze się trochę załapałam i pamiętam jak po powrocie przebierałam się w bluzkę z krótkim rękawem, spódniczkę i kolanówki. A potem to już tylko lepiej było. W tym roku jeszcze nie odważyłam się wyjść bez okrycia wierzchniego 😉 Bez ciepłego napoju ani rusz. Ale, że praca taka… prowizoryczna 😉 to i kawa będzie prowizoryczna 😉 Kupiłam kubek termiczny

termokubek

i od jutra z kawusią zaparzoną w domu ruszam do mojej zimnicy. Kiedyś to miałam w pracy nawet taki mini ekspresik na jedną filiżankę, ale na chwilę obecną to nie mam ochoty na dodatkowe tam „zabawy”.

Dobrze, że jest to inne ciepło 🙂 i chociaż szkoda, że w tym roku bez wzruszeń na przedszkolnej akademii to i tak miło dostać TAKI obraz 🙂

DzM2020

Stan odmrażania

Od dziś do pracy chodzę codziennie, jeszcze nie w pełnym wymiarze, ale już. Na dzień dobry stosy procedur do podpisania, ankiet i oświadczeń o stanie zdrowia do wypełnienia, a do odebrania zestaw: dwie maseczki wielorazowe i trzy pary rękawiczek (?!, jakoś naiwnie myślałam, że dostanę chociaż pół pudełka), a na płyn do dezynfekcji muszę przynieść własny dozownik bo zabrakło… Korytarze pozastawiane, zbędnego szwendania się nie ma. Dystans społeczny, różne godziny zaczynania pracy czy konsultacji, różne wejścia do budynku przeznaczone dla poszczególnych grup uczniów i pracowników. Reżim sanitarny: wszystko co fajne dla tych młodszych dzieci jest wyniesione ze względu na utrudnione czyszczenie…

odkazanie
272447/pixabay

Moje odmrażanie to jednoczesne zamrażanie. W pomieszczeniu na parterze, usytuowanym od strony północnej, gdzie dostęp światła słonecznego dodatkowo przysłania równoległe skrzydło budynku, gdzie ogrzewanie zostało wyłączone w połowie marca jest po prostu ZIMNO.

Ale skoro się odmrażamy to w jakimś sensie izolację można podsumować. Ludzie się nabijali, że słowo pandemia to pochodzi od pandy, która je przez 12 godzin. U mnie było odwrotnie. Na wadze 2,5kg mniej. Niby jeść powinno się często, ale mnie to jednak jakoś nie służy. Nawet gdy dopadła mnie cukrzyca ciążowa to zjadanie 6 posiłków z określoną liczbą wymienników węglowodanowych, których diabetolog nie chciała zmniejszyć było traumą bo dosłownie płakałam nad częstotliwością i ilościami, które musiałam w siebie wcisnąć. Tak jakoś jest, że lepiej mi się funkcjonuje na 3 posiłkach z ewentualnie jedną przekąską, a chodzenie do pracy sprawia, że jem częściej. Zatem żołądek utrzymuje w lockdownie 😉

Na ziemi i na niebie

W warzywnym ogrodzie praktycznie wszystko posiane i posadzone. Truskawki kwitną, a ja już czekam na pięknie czerwone i aromatyczne owoce i możliwość przygotowania koktajlu.

kwittruskawki

Na nocnym niebie Wenus zatańczyła z Merkurym i w ten sposób odstąpiła mu swoje miejsce na gwiaździstej scenie.

Scrollując tablicę fejsa rzuciło mi się w oko zdanie: „beautiful sunny autumn day…” Autumn??? A, tak… to australijska strona 😉

Portal kosmiczny

We wpisach z sierpniowego wyjazdu w Jurę nie było zdjęć. Tak trudno czasami wybrać kilka ciekawych z całego albumu. Ale zdarza się, że przychodzi taki dzień, że któreś zdjęcia stają się dobrą ilustracją do opisu stanu emocji, ducha, czy przemyśleń.

Zakwaterowani byliśmy w Złotym Potoku, ze względu na mieszczące się tam muzeum poświęcone Zygmuntowi Krasińskiemu, które koniecznie chciałam zobaczyć. W tamtejszej okolicy wiele nazw jest też związanych z jego twórczością. Jednym z nich jest ostaniec skalny zwany Bramą Twardowskiego. To od tej skały miał odbić się kogut dosiadany przez Twardowskiego, wybijając przy tym dziurę w wapieniu i poszybował na księżyc. Do dziś na zwieńczeniu otworu widoczne są ślady pazurów.

brtwardowskiego

zpazurami

I choć nie goni mnie diabeł z cyrografem to i tak mam od kilku dni ochotę przenieść się do jakiegoś innego wymiaru. I chociaż odpowiedni środek lokomocji jest

kogut
nasz BOSS kurzej kompanii 😉

to niestety las złotopotocki i tytułowy portal dosyć daleko od domu…

Gdy od nadmiaru jednak boli głowa

Co zrobić gdy kupując 6 litrów mleka nie zauważyło się, że ich termin ważności upłynie za 3 dni?! Budyń. Tak, nawet w dwóch smakach, a co 😉 A na obiad zapomnianą przez wszystkich zupę z dzieciństwa czyli zupę mleczną z zacierkami, a do tego bułeczki drożdżowe z domowym dżemem wiśniowym. I chociaż pomysł początkowo nie wzbudził zbyt dużego entuzjazmu to finalnie smakowało 🙂

zacierki

Można od czasu do czasu serwować. Szkoda tylko, że na naszych 3 wiśniowych drzewkach, choć pięknie kwitły, to mało jest w tym roku zawiązek. Konfitur będzie mniej.

Spacerowe love

spacerowe love

To jest Juniorkowe spacerowe love 😉 wspólne wyjście, pieseły i zbieranie kwiatków. Od zawsze ze spaceru przynosiła bukiety ze wszystkiego co się tylko dało zerwać 😉 Spacer miał być dosyć ambitny pod względem długości, mieliśmy dojść do znajomego, żeby zobaczyć konie. Niestety deszcz spotkał nas w podobnym miejscu, jak w czasie Spacerowego fotostory i musieliśmy wracać. Musimy pomyśleć o jakichś chociażby foliowych deszczówkach to będziemy mogli wychodzić częściej z myślą zwabienia deszczu 😉 Ale póki co, pora jechać i zobaczyć co słychać w pracy.