Leniwe relacje

Mamy swoje rodzinne grono, z którym spotykamy się z różnych okazji. Wiadomo, że raz się chce, innym razem mniej – ale to funkcjonuje. Przy ostatnim, trochę szerszym, spotkaniu padł cytat z rozmowy, że ktoś także by tak chciał… ale jak przyszło co do czego, to jednak jej nie było. My też moglibyśmy zaprosić kumpla mojego Męża z technikum. Kumpla, który jest moim kuzynem, w którejś tam linii (akurat go nie znam). Co lepsze ten kumpel jest bratem mojego Kogoś sprzed 20 lat. Ktoś nie jest erotyczny, Ktoś mógł wypełnić braki w innych relacjach. Gdy ogarnęłam o co chodzi, nie mogłam uwierzyć jak los zbliża nasze ścieżki. Wystarczyłoby trochę chęci i można stworzyć fajną grupę ludzi na pogaduchy, spotkania itp. Moja aspołeczna natura chciałaby czasami przenieść kultowy już serial FRIENDS do własnej rzeczywistości, by od czasu do czasu móc być częścią bliskiej sobie wspólnoty. Jednak nikomu się nie chce włożyć odrobiny wysiłku w zorganizowanie czegoś większego. I tak czekamy na los, który w końcu zbierze nas w jednym miejscu.

Reklamy

Ukoić przeszłość

Raz na jakiś czas spotykam kogoś, kto dobrze zna kogoś kogo znałam kiedyś. Kiedy to jeszcze o telefonach komórkowych i internetach mowy nie było. Wiem też, że przyjdzie taki dzień, w którym stanę oko w oko z tym moim kimś. Z kolei po każdym spotkaniu takim jak to ostatnio zadaję sobie pytanie. Pytanie, czy kiedyś… w zetknięciu dwóch spojrzeń zobaczę iskrę uśmiechu tamtego wieczoru i utulę trzepot zmysłów urwanej na samym początku znajomości. A w następującej po tym teraźniejszości odzyskam spokój przeszłości?

Kolory w dziecięcej szafie

Moja Mama uważała, że kolor czarny nie jest dla dzieci. Pierwsze czarne buty wyprosiłam pod koniec 6 klasy (byłam jedyną chodzącą w czerwonych balerinach). Te pierwsze czarne pamiętam do dziś, były na pół zamszowe na pół lakierowane z kokardką. Pamiętam też to poczucie dorosłości, które towarzyszyło noszeniu ich. Teraz czarne buty noszę bo noszę, najfajniej jest gdy do stylizacji pasuje jakiś inny kolor 😉

Przekonanie o czarnym kolorze przejęłam jednak po Mamie. Nie podobają mi się małe dziewczynki w czarnych sukienkach czy czarnych bluzkach. Dziecko to żywioł więc i żywe, ładne kolory. Od jakiegoś czasu dopuszczam w garderobie Juniorki obecność czarnych legginsów (ze względów praktycznych), ale mają wtedy kolorowy print. Teraz będzie nosić czarne buty w złote gwiazdki, które mają rozjaśniać całość. Nie jestem do nich do końca przekonana, wygrały względu praktyczne: odpowiedni rozmiar i tęgość buta (Juniorka ma szczupłe stópki). Ale sezon jesienny może być krótki, na wiosnę będą za małe więc jakoś przeżyję 😉

Niech to Licho

Połowy miesiąca jeszcze nawet nie ma, a wrzesień dał już popalić. Nerwówka z WOMPem, przekładanie szczepienia, komin do naprawy, a wczoraj wieczorem całkowicie odmówił współpracy stary laptop (na którym było niestety jeszcze wszystko co ważne). Mam nadzieję, że to już koniec i że na ten miesiąc już wszystkie pajace wyskoczyły z pudełek. Idź sobie Licho gdzie indziej…

Dziecięce sprawy

Katar przeszedł w kaszel. Wielkiej tragedii nie ma, ale że pogoda chłodna i deszczowa więc została w domu. Została w domu bo uznałam, że jednak zwiedzanie ogrodu zoobotanicznego to nie na dzień dzisiejszy. Zadzwoniłam do przedszkola zgłosić nieobecność to dowiedziałam się, że nie będą zwiedzać, jadą tylko na zajęcia edukacyjne więc będą w sali (kurcze, mogli to powiedzieć tydzień temu na zebraniu) , no i mina mi zrzedła bo w takim układzie mogła pojechać i na pewno bardzo by się jej podobało. A tak zonk, ciekawy wyjazd przepadł… możemy zabrać ją na zwiedzanie, ale to już nie to samo… Szczepienie przełożone na 8 października… może ktoś podrzuci jakieś algorytmy z wyższej matematyki, dzięki którym obliczę prawdopodobieństwo powodzenia 😉 Poszłam wczoraj na zakupy uzupełniające Juniorkową garderobę, tą wyjściową i domową, na najbliższy czas. Trochę mi się portfel uszczuplił, a jeszcze buty na jesień, a za pasem już zakupy na sezon zimowy 😉 Oby tylko pełnia sił wróciła

Jak to jest?

Po raz trzeci zachodzę w głowę jak to jest… jak to jest, że w czasie dłuższego wolnego Juniorka może zajadać się zmrożonymi lodami, chodzić na boso, pływać w zimnej wodzie, spać nieprzykrytą, dać się przewiać chłodnym podmuchom… i nic. Jak to więc jest, że po kilku dniach w przedszkolu od razu ma katar. Pociąga nosem od wczoraj, wydmuchuje jak wydmuchuje (znaczy często wciąga do gardła) więc zaczyna pokasływać. No żesz! A w głowie ciągle myśl o tym jak to swój pierwszy katar w życiu miała dopiero w wieku 17 miesięcy… Na wtorek mamy wyznaczoną datę szczepienia, trzeba będzie przekładać, a znając terminy w przychodni to łatwo nie będzie dopasować zdrowia z wolnym terminem.