Zaczęło się

Obudziłam się z bólem…

Obudziłam się z bólem gardła.  Przy przełykaniu ciągnie od lewego migdałka aż po ucho. Ble. A tu na wieczór mamy bilety do opery, jutro spotkanie ze znajomymi, no i do chrzestnego Juniorki trzeba by wpaść z prezentem. W pracy też nie mam teraz czasu na chorowanie. Zaraz nafaszeruję się specyfikami na zdrowotność i może jakoś przejdzie. 

Odległości

<div …

Złapał dziś zasięg w pobliżu Jemenu. Podał przypuszczalny termin dopłynięcia do Chin. Jak sobie to wszystko przeliczyłam to dopiero dotarło do mnie jak wielki jest to przedział czasowy. Rejs z Łotwy do Chin trwa mniej więcej 6 tygodni. Wiedziałam, że powrót to połowa kwietnia, ale dopóki nie precyzowałam czasu to wydawał się być nieistotny(?), rozmyty(?). Teraz czuję się porażona. Minęły dopiero 3 tygodnie na morzu…

Punkty kontaktowe

<div …

Wyjechał 4 tygodnie temu. Dwa pierwsze tygodnie to Rotterdam i Ventspils więc O.K., do zasięgu nie można mieć większych zarzutów. Problem powstaje w chwili gdy obrany zostaje kierunek: Chiny, czyli od 1,5 tygodnia. Pierwsze dni nie jest źle, potem na Północnym już 2 dni ciszy, w niedzielę Kanał La Manche więc kilka godzin w strefie zasięgu (i kilka wymienionych SMSów), następnie już dłuższy odcinek ciszy, dziś Cieśnina Gibraltarska i w pośpiechu pisane zdania, ale się udało wysłać i odebrać, a to najważniejsze (bo o zasięg już trudniej, strefa wyłapywania sygnału dużo węższa), i znowu czas na ciszę, za jakieś 10 dni Kanał Sueski i wtedy kolejna szansa na kontakt.
I tak upływa czas i życie, od jednego zasięgu do drugiego. I niby jest O.K., jestem spokojna, rozumiem sytuację i godzę się na nią. Ale pojawiają się już pierwsze chwile, w których zaczyna mi odbijać. Kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać czy SMSa napisać dziś czy jutro, bo jutro może dawać większą szansę dostarczenia przy ustawieniu ważności na 72 godziny to już przestaje być fajnie. Tyle rzeczy, słów, uczuć umknie nieprzekazanych… Takie są moje odczucia. A jak czuję się On? Lepiej nie będę pytać i rozdrapywać Jego osamotnienia, lepiej wpierać pisząc, przecież część z tych SMSów dostanie…

Męska rzecz

<div …

Tak długo byli w Europie, że miałam nadzieję, że zdąży wrócić zanim statek wyjdzie do Azji. Dziś sprowadził mnie na ziemię. Będzie dobrze jak wróci w połowie kwietnia. Zabrakło mi słów. Chciałam krzyczeć, wyżalić się. Ale po co? W tej chwili i tak niczego to nie zmieni. Trzeba przyjąć rzeczywistość taką, jaką jest i mieć nadzieję na przyszłość. Papiery do innej firmy już ma przygotowane, wystarczy je złożyć i czekać na pozytywną odpowiedź, a wtedy przyjdzie normalne życie…

Mężczyzna prawdziwy

<div …

On, typowy mężczyzna – charakter silny, skryty, ale jak się okazuje wrażliwy, wczoraj sam z siebie rozpoczął szczerą rozmowę. Zaskoczył mnie tym trochę, ale oczywiście pozytywnie. Nie przypuszczałam, że tak bardzo odczuwa pewne rzeczy.
Cieszę się, że jasno o tym powiedział. Lubię i bardzo cenię takie rozmowy bo wtedy oboje otwieramy się na siebie.