Buka… i wszystko jasne

Przeglądając Internety trafiłam na test: „Którą postacią z Muminków jesteś?”. No i oczywiście, że go zrobiłam. Co wyszło? Za pierwszym razem, że jestem Buką. Po zmianie jednej odpowiedzi, która u mnie wahała się pół na pół wyszedł mi Włóczykij. Ale jak się zastanowię to faktycznie z Buką łatwiej mi się utożsamić. Może dlatego nigdy się Buki nie bałam, jej postać nigdy nie wydawała mi się straszna. A Buka w innych językach to np.: Morra (włoski), the Groke (angielski), la Courabou (francuski).

buka i włóczykij
źródło: Kwejk.pl

W bajkach bałam się kogoś innego. Panicznie bałam się Gorgów, wielkoludów z Fraglesów.

A po głowie, nie wiem dlaczego 😉 chodzi tekst refrenu „children of the revolution”

Neapolitańskie przemyślenia

Różne czynniki sprawiają, że wybieramy tą, a nie inną książkę do przeczytania. Ja ostatnio wybieram na podstawie miejsca akcji. Ale mimo to, niektóre książki wybierają nas, a nie my je. Zagubionych w Neapolu Heddi Goodrich myślałam, że wybieram ze względu na Neapol, miasto w którym kiedyś byłam. Miasto, które wcale nie urzekło, jak zrobiło to pobliskie Sorrento, czeska Praga czy chorwacki Split. „Trudno było uwierzyć, że na świecie istnieje miejsce tak nieuregulowane, męczące i karykaturalne – obdarzone okrutnym pięknem i niewybaczalną brzydotą”. Kończąc lekturę już wiedziałam, że to nie ja ją wybrałam, a ona mnie. Gdy byłam w Neapolu mogłam być jak powieściowa Heddi, może nawet nią byłam. Im bliżej było końca tym bardziej zastanawiałam się czy nadal więcej we mnie Heddi czy jednak Pietro bo też czuję się często „więźniem swojego charakteru”. Czytając (tylko) powieść spojrzałam też z innej perspektywy na własne używanie, może nadużywanie formy trzeciej osoby zaimka osobowego… smutne to wnioski, lepiej się poprawić…

Neapol

„- Luca, co to znaczy, że świat jest książką?

– Świat jest książką, a kto nie podróżuje, nie pozna z niej ani jednej strony.

– To twoje zdanie?

– Przeceniasz mnie, to Święty Augustyn. Dla mnie to znaczy i to, że rzeczy, których warto się nauczyć, nie znajdziesz w książkach.”

Lubię podróżować i poznawać świat w ten sposób. Ale od przeszło 3 lat przychodzi mi to z większym trudem. Ale to już temat na jeszcze inną niż te dwie zawarte tutaj, bardzo osobistą opowieść, może kiedyś powstanie.

Czytanie w okularach mimo, że jest ułatwieniem bywa też utrudnieniem gdy łzy skapują na szkła tworząc na ich powierzchni małe kałuże, literalne jeziora…

mea culpa

Nie umiem się kłócić. Nie umiem walczyć o swoje. Umiem się dzielić. To od początku było powodem stwierdzenia, że: nie mam cech jedynaczki, nie jestem egoistką. Kilka razy, już jako dziecko usłyszałam to z ust obcych ludzi. W końcu sama tak myślałam, że nie jestem egoistką. Teraz już wiem, że egoizm to coś więcej. Teraz już wiem, że jestem absolutnie skupiona na sobie. A efekty tego skupienia zaczynają parzyć nie tylko mnie i będą odczuwalne przez następne kilkadziesiąt lat. Co można zmienić to można, ale ani czasu się nie cofnie, ani nie wszystko jest w zasięgu ludzkiej możliwości.

jabłka

Zimno mi

Jestem zmarzluchem. Cały rok czekam na lipiec. To jest mój miesiąc. Miesiąc, którym oddycham, a jego rozgrzane powietrze powinno wibrować na mojej skórze. Tymczasem od kilku dni termometr za oknem dobrze jak 20 stopni wskazuje. A rozhulany zimny wiatr swoimi lodowatymi palcami bezczelnie dotyka miejsc na moim ciele, które chłodu nie znoszą. Najpierw podnoszę kołnierzyk bluzki, potem zarzucam na ramię ponczo otulając kark jego miękkością. Dla mnie lato zaczyna się od 25 stopni i wyżej. Czekam…

ja

Zimno, „ciemno” i „do domu daleko”… ***** ***

Motyl(ja)

W sumie to nie wiem kiedy motyl stał się motywem przewodnim. Na pewno po przeprowadzce na WordPress stał się widoczny, ale gdy zagłębiłam się w treść bloga na przestrzeni lat to motyl niejednokrotnie się pojawiał. Są piękne, ale takie kruche. Kiedyś kupiłam atlas motyli. Żywe motyle w Palmiarni Poznańskiej to było coś! Władysławowskie Muzeum Motyli to już co innego, ale też fajnie było obejrzeć okazy i poczytać o nich. A w sklepiku nie kupiłam motyla, tylko motyla nocnego czyli ćmę z Madagaskaru, Chrysiridia rhipheus o przepięknych skrzydłach o rozpiętości 8-10cm. W moim charakterze na pewno mam coś z ćmy. W pewnym okresie mojego życia było to szczególnie widoczne. Ostatnio też mam „szczęście” do motyli nocnych. Białego wypatrzyłam ja

szewnica
to Szewnica Miętówka

a tego dostrzegła Juniorka

nastrosz
a to Nastrosz Lipowiec

***

Skróciłam wczoraj włosy Juniorce, po fryzjerach teraz nie będę jej ciągać. Obcinanie z długości krawieckimi nożycami wyszło mi lepiej niż kwietniowe strzyżenie Męża maszynką 😉

Jeszcze za dużo

Mimo izolacji mnie i tak dopadł przesyt „człowieków”. Ja to nawet nie muszę mieć z ludźmi bezpośredniego kontaktu by czuć przytłoczenie ich obecnością. Znowu się nie wysypiam przez galopujące myśli i przeniesione frustracje. Marzę o czasie, w którym faktycznie skupię się na życiu w harmonii przede wszystkim z samą sobą, gdzie telefon wcale nie zadzwoni albo będę mogła go ignorować i żeby świat zewnętrzny faktycznie według własnego uznania sobie dawkować. To ile do wygrania w tym tygodniu w Eurojackpot? Ciekawe co by było gdyby zrobili mi testy na Zespół Aspergera? Pewnie dostałabym orzeczenie 😂

island
rohitink/pixabay

Chłodniejsza odsłona jesieni

Nie przepadam za późną jesienią, nie lubię chłodu, a śnieg najchętniej widziałabym tylko na święta (mimo, że zdaje sobie sprawę jak ważna jest ochrona pokrywy śnieżnej dla ozimin). Wczoraj trochę mi się zmarzło, ubranej we flauszowy, ale jesienny płaszczyk. Po powrocie przejrzałam ofertę kurtek zimowych na internetowych stronach sklepów, co by potem w galerii za bardzo nie błądzić. Trochę wymagań mam więc nie jest łatwo zebrać je wszystkie w jednym modelu 😉 co by nie była za krótka, ze stójką i kapturem, taliowana lub z jakimś paskiem i w ładnym odcieniu zieleni lub klonowej czerwieni 😉 Mam jednak nadzieję, że znajdę coś co będzie mi odpowiadać. Co gorsze Juniorka też jeszcze nie ma kurtki zimowej ani kozaków. W chłodnych dniach jest jednak coś, co lubię. Uwielbiam nosić kolorowe rajstopy. Jako element zgrywający się kolorystycznie ze spódnicą lub bluzką lub jako ten jeden odróżniający się szczegół. Koloru w zimie nigdy nie za wiele 😉

rajtki

Badania kontrolne

Cztery lata temu przeszłam zabieg ginekologiczny. Od tamtego czasu regularne kontrole stały się bardzo ważne. Stały się też bardzo stresujące ze względu na świadomość możliwego nawrotu. Właśnie jestem po tegorocznej kontroli i wczoraj zadzwonili z przychodni, a akurat telefonu nie miałam przy sobie, a jak dzwonią to znaczy że coś nie tak. Oddzwoniłam (nawet kilka razy), ale nijak się nie mogłam dogadać z paniami z rejestracji. Najpierw położna miała oddzwonić do mnie. Potem się dowiedziałam, że już wyszła i że mam dzwonić dziś rano. Rano się dowiedziałam, że żadnych informacji przez telefon nie udzielają. A we mnie już się wszystko telepało, już nocy porządnie nie przespałam, jedyne co trochę trzymało w pionie to to, że na usg nic nie zostało zauważone. Uprosiłam Szefa o wolną godzinę i w te pędy do przychodni. Okazało się, że cytologia w normie, zauważono tylko jakąś infekcję i potrzebne leki na receptę. Gęba mi się od ucha do ucha roześmiała, uuffffff, ale emocje jeszcze do końca nie opadły. Profilaktyka i badania to bardzo ważna rzecz, ale jedynie ten wie jaki to stres, kto już raz usłyszał o złym wyniku. Długi weekend zadumy nad życiem i śmiercią już jednak w spokoju 🙂

dyniowy
sweter w kolorze dyniowym na dzisiejszy halloween 😉