Zbożowy zawrót głowy

Zdjęcia do prezentacji powstały na przestrzeni roku. Od dopiero co wyrośniętej pszenicy do ziarna…

Ale to nie wszystko, bo zboże też nie jest ciche. Tak jak szumi las czy morze, tak swój szum ma też zboże. Stan wegetacji pomiędzy fazą mleczną a woskową. Głośnik tu najlepiej na maksa 😉

Przez te 8, a w zasadzie 10 lat, co nieco się o zbożu i nie tylko nauczyłam.

A tymczasem największe szaleństwo zbożowe w ciągu roku właśnie jest w toku. Zaczęte jak nakazuje tradycja w sobotę (udało się w tym roku) 😉

Motylove

Letnie klimaty królują więc wyjątkowo dobrze mi jest usiąść z książką w ogrodzie. Tym razem powieść zabiera mnie do Madrytu i Paryża. Ale coś innego bardziej przykuwało moją uwagę. By mieć lepszą pozycję obserwacyjną wsiadłam na dziób stworzonego w jednej chwili przez kapitana Juniorkę statku, który napędzany, niczym gondola, grabiowym wiosłem zabrał mnie na motylową wyspę. A na motylowej wyspie wokół gruszy harcowały one. Wystarczyło się nie ruszać i czekać, aż któryś usiądzie w dogodnej pozycji. Niestety nie chciały mieć zdjęcia grupowego 😉 Gdy już nasyciłam oczy, a „Piaskowa zabawa” dobiła do stałego lądu to jeszcze jeden zapozował na schnącej pościeli gdy wracałyśmy do domu.

rusałka admirał

Buszujące w zbożu

W nocy z czwartku na piątek spadły 33 litry wody na metr kwadratowy w dość intensywnym deszczu. Z tego powodu rano pszenica leżała całymi połaciami.

wyłożone

Czy się jeszcze podniesie? Nie wiadomo. Ale to, co dla ludzi w dużej mierze jest już plonem straconym, dla ptaków staje się rajem. Wczoraj pod wieczór z okna w pokoju Juniorki przyglądałam się sporej liczbie wróbli, które w tym wyłożonym zbożu urzędowały. Łatwo im usiąść i wydostać ziarno, które już jest praktycznie dojrzałe. Gdy się płoszyły nie uciekały daleko od tak suto zastawionego stołu 😉 Przysiadały na przydomowych choinkach i parapecie okna

wróbliki

Lipcowy rozwój

Kiedyś podczas egzaminacyjnego oddelegowania do innej placówki, koleżanka z tamtej szkoły zapytała mojego kolegę co słychać. Kolega odpowiedział, że rozwija się jak Velvet 😉 Rozbawiło mnie to wtedy. Dziś i ja się jak Velvet rozwijam 😉 A wszystko za sprawą Salmiaki, która chciała zobaczyć więcej zdjęć z ogrodu, a że zainspirowała mnie swoją prezentacją to i ja postanowiłam spróbować. Kilka zdjęć, prościutki filmik i konto na YT, żeby nie obciążać tutejszej biblioteki mediów. I taadaaam, jest. Zapraszam więc na premierę Lipcowych odcieni

Statki na niebie

jakstatki1

jakstatki2

jakstatki3

A dziś się znowu bardziej „zachmurzyło, szarosine ciężkie niebo” jednak wiem, że nie zmoknę, ciemne chmury wiatr przegoni i zmieni się pogoda. I tak parafrazując piosenkę De Mono dochodzę do wniosku, że muszę wreszcie kupić sobie kapelusz 🙂

***

A jutro: piątek, piąteczek, piątunio. Uczucie weekendowej wolności nieco przez ten czas zapomniane.