Buszujące w zbożu

W nocy z czwartku na piątek spadły 33 litry wody na metr kwadratowy w dość intensywnym deszczu. Z tego powodu rano pszenica leżała całymi połaciami.

wyłożone

Czy się jeszcze podniesie? Nie wiadomo. Ale to, co dla ludzi w dużej mierze jest już plonem straconym, dla ptaków staje się rajem. Wczoraj pod wieczór z okna w pokoju Juniorki przyglądałam się sporej liczbie wróbli, które w tym wyłożonym zbożu urzędowały. Łatwo im usiąść i wydostać ziarno, które już jest praktycznie dojrzałe. Gdy się płoszyły nie uciekały daleko od tak suto zastawionego stołu 😉 Przysiadały na przydomowych choinkach i parapecie okna

wróbliki

Lipcowy rozwój

Kiedyś podczas egzaminacyjnego oddelegowania do innej placówki, koleżanka z tamtej szkoły zapytała mojego kolegę co słychać. Kolega odpowiedział, że rozwija się jak Velvet 😉 Rozbawiło mnie to wtedy. Dziś i ja się jak Velvet rozwijam 😉 A wszystko za sprawą Salmiaki, która chciała zobaczyć więcej zdjęć z ogrodu, a że zainspirowała mnie swoją prezentacją to i ja postanowiłam spróbować. Kilka zdjęć, prościutki filmik i konto na YT, żeby nie obciążać tutejszej biblioteki mediów. I taadaaam, jest. Zapraszam więc na premierę Lipcowych odcieni

Statki na niebie

jakstatki1

jakstatki2

jakstatki3

A dziś się znowu bardziej „zachmurzyło, szarosine ciężkie niebo” jednak wiem, że nie zmoknę, ciemne chmury wiatr przegoni i zmieni się pogoda. I tak parafrazując piosenkę De Mono dochodzę do wniosku, że muszę wreszcie kupić sobie kapelusz 🙂

***

A jutro: piątek, piąteczek, piątunio. Uczucie weekendowej wolności nieco przez ten czas zapomniane.