(nie)Do pary

No to wczoraj padły dwa ostatnie bezwirusowe bastiony. Co też oczywiście było do przewidzenia. Ale i tak długo się trzymaliśmy. Ale do brzegu, bo nie o wirusie dzisiaj… ileż można. Ostatnio kupiłam kilka par nowych skarpet. W większości jednokolorowe tak żeby były uniwersalne, ale wzięłam też jedną kolorową bo teraz taki trend. A trendy to są takie, że skarpetki mają jakby… motyw przewodni 😉 co oznacza, że para nie koniecznie wygląda jak para 😉 A ja jednak starej daty widać jestem bo niezupełnie do pary się w tych skarpetkach czuję 😉 Trochę mam wrażenie jakbym ubrała się pod akcję otagowaną hasłem #zespółkolorowychskarpetek, która odbywa się w Światowy Dzień Zespołu Downa, który wypada 21 marca. Na razie tak chodzę (znaczy w domu chodzę 😉), ale jak zaraza się skończy to chyba kupię sobie drugą taką parę i skompletuję parę w staromodnym znaczeniu 😉

skarpety
liście, papugi i piórka do pary 😉

Klapka

Od kiedy pojawiły się telefony komórkowe zawsze najbardziej podobały mi się te z klapką. Miałam dwa, motorolę i samsunga. Miałam też slidera, do którego najpierw podchodziłam z rezerwą, ale potem go polubiłam. Wraz z pojawieniem się ekranów dotykowych klapki zaczęły z rynku znikać. Obecnie większość smartfonów ma, jak dla mnie, absurdalnie duży rozmiar. Miesiąc temu podpisując nową umowę zostawiłam sobie stary telefon. Po pierwsze: ponieważ nadal dobrze działa i jego rozmiar mi odpowiada. Po drugie: skoro urządzenie, które mam działa to nie będę niepotrzebnie generować nowego elektrośmiecia. Ale w sprzedaży pojawiają się „cuda”, które bez względu na parametry wzbudzają mój zachwyt 😉

zflip

Na razie coś takiego kosztuje 6 600 zł (czyli moje dwie pensje netto i jeszcze odrobinka trzeciej) więc technologiczną nowinką lansować się nie będę 😉 Ale jak już będzie dostępny dla możliwości finansowych budżetówki to sobie taki, składany sprawię 🙂

 

No to miodzio

Juniorka od jakiegoś czasu prosiła o toster bo ona będzie jadła grzanki z miodem. W końcu Gwiazdor zostawił toster pod choinką. Większy problem to dobry miód. Chciałam kupić prosto od znajomych pszczelarzy. Niestety okazało się, że pierwszy raz zdarzyła im się sytuacja, że miodu już nie mają. Część pszczół im w tym roku padła (choroba, lub pestycydy), a i nektaru też było mało w tym roku. No i klops. Skończyć się musiało na miodzie ze sklepu. Ale tu ktoś inny mnie ostrzegł żebym zerknęła na skład bo nie wszystkie miody są polskie. No to sobie trochę poczytałam, na przykład rady UOKiK dla konsumentów:

  • kupuj miód ze znanego źródła, szukaj na opakowaniu nazwy i adresu producenta
  • koszt wyprodukowania 1kg miodu wynosi od kilkunastu do 20 zł więc jeśli miód jest o wiele tańszy może być importowany lub gorszej jakości
  • naturalny miód krystalizuje się już po kilku miesiącach po zbiorze. Jesienią prawie każdy miód powinien być częściowo skrystalizowany. Jeśli nie jest, możliwe że został podgrzany i ponownie zlany, a jak wiadomo traci on wtedy swoje właściwości
  • gdy na opakowaniu widnieje napis: „mieszanka miodów pochodzących z UE i niepochodzących z UE” oznacza to, że w takim słoiku może być duża ilość miodu z krajów azjatyckich, które często zawierają antybiotyki czy substancje, które są tam dozwolone a w UE zabronione
  • jak odróżnić miód naturalny od sztucznego: miód naturalny w zimnej wodzie osiada na dnie szklanki, a sztuczny od razu się rozpuszcza. Prawdziwy miód lany z łyżeczki na talerz utworzy stożek, sztuczny od razu się rozleje nie tworząc stożka

Miód, który kupiłam w jednej z sieci kosztował prawie 20 zł, nazwa i adres producenta jest i z naklejek wynika, że jest to miód z polskich nektarów, jednak w najmniejszym stopniu nie był skrystalizowany (w sumie to nie wiem czy kiedykolwiek kupiłam w sklepie skrystalizowany w jakimś stopniu miód…). Na razie jemy grzanki z miodem, pijemy go z mlekiem (bo i mnie w końcu krążące po domu wirusy zaczęły rozkładać). Ale chyba jednak poszukam innego pszczelarza w okolicy.

capri23auto
Capri23auto/pixabay

Black Fr(aj)iday(er)

Mieliśmy w środę wybrać się na dosyć duże zakupy. Najpoważniejszy z punktów to odkurzacz (o obecnym powiedziałam w sobotę, że odkurzam nim ostatni raz) i toster bo Juniorka ciągle marudzi o grzanki z miodem na śniadanie. Ale Mężu pokręcił nosem, że nie pasuje, że pojedziemy w piątek. A tu okazuje się, że dziś jest Black Friday w związku z czym pojawiły się u mnie pewne wątpliwości czy dziś dokonywać takich zakupów. I już nawet nie chodzi o tą niby nagonkę do zakupu czegoś zbędnego bo po taniości. Chodzi o inne praktykowane procedery, których ofiarą padł w zeszłym roku kolega mojego Męża. Historia zaczyna się tak: facet chciał sobie kupić kurtkę, no i upatrzył pewien model, ale doszedł do wniosku, że kupi ją w czarny piątek… zrobił jednak zdjęcie kurtki wraz z metką (co okazało się kluczowe w tej historii). W ten cudowny piątek facet już nie patrząc na nic, chwycił wybraną kurtkę i udał się do kasy. Przy kasie okazało się, że kurtka jest droższa niż przed promocją (!?)  Wielkimi oczami popatrzył na metkę i kasjerkę, pokazał zdjęcie sprzed kilku dni. Na co Pani tylko wzruszyła ramionami i powiedziała, że podwyższenie ceny wyjściowej wskutek czego i uwzględniającej rabat jest decyzją managera sklepu… Facet kurtki w promocji nie nabył, a piątek faktycznie okazał się czarny. W związku z powyższym bądźmy dziś rozsądni.

frajer
obrazek z besty.pl

Z czym Mikołaj da radę?

Moje dzieciństwo przypadło na czas gdy w telewizji nie było reklam. Pierwsze reklamy pojawiły się gdy miałam 11 czy 12 lat. Gdy pojawiły się pierwsze reklamy zabawek byłam jeszcze starsza więc nie byłam już ich targetem. W obecnych czasach najgorszy pod względem ilości reklamowanych zabawek jest czas przedświąteczny, a czas ten producenci i sprzedawcy liczą już od początku listopada. I ciężko się dziwić kilkulatkowi, że pod wpływem pięknie zanimowanych filmików zamawia u Mikołaja te wszystkie cuda. Przecież Mikołaj nie kupuje ich pieniędzmi zarobionymi przez rodziców. Mikołaj ma elfy, które produkują zabawki, więc każdą zabawkę mogą dziecku przygotować i jak tylko dziecko jest grzeczne to swój wymarzony prezent dostanie. A co jak Mikołaj nie przyniesie wymarzonego prezentu… znaczy, że się nie zasłużyło? Dlatego uważam, że reklamowane w telewizji zabawki przynajmniej powinny być ograniczone cenowo. Ludzie, których stać na drogie zabawki bez problemu je wyszukają i sprawią dziecku niespodziankę. Ale dzieci, których rodziców nie stać na zabawki po kilkaset złotych nie powinny oglądać ich reklam po każdej bajce.

cubby
interaktywny miś z reklamy, którego cena znacznie przekracza 400 PLN…

Ja tylko się cieszę, że to nie jest panda bo bym miała ogromny orzech do zgryzienia. Inne misie, nawet te najbardziej interaktywne, Juniorki nie interesują. Ale to tylko przykład, są drogie domki dla lalek, zestawy torów samochodowych, na które najlepiej byłoby zbierać przez kilka miesięcy…

Paznokcie

Dzięki temu, że Juniorka wczoraj wybyła z domu na kilka godzin, to dziś jest laba. Nie musząc dzielić czasu między Juniorkę, a przyziemne sprawy sprzątaniowe udało się ogarnąć wczoraj cały dom. A jak laba to i czas na babskie przyjemności. Nie malowałam paznokci często ze względu na to, że po kilku dniach pod lakierem zaczynały się rozdwajać. Ale dopracowałam temat i problem zniknął więc szaleję z kolorami. Teraz zawsze: odtłuszczanie, baza z odżywką, lakier i lakier nawierzchniowy.  I tu dochodzimy do sedna tej notki: zmywanie – a dokładnie zapach zmywacza. Zmywałam rano, a waciki od razu wynosiłam do pojemnika poza domem, jak raz zmyłam paznokcie wieczorem to przez pół nocy czułam jak ten zapach rozchodzi się po całym domu. Ostatnio kupiłam taką ciekawostkę, którą wypróbowałam w piątek o godz. 19:30(!) i faktycznie ten zmywacz jest bezzapachowy. Substancja zmywająca przeznaczona jest tylko do zwykłych lakierów. Nie potrzeba też wacików ponieważ w pudełku mieści się nasączona gąbka do której wkłada się palec, który delikatnie obracamy w środku. Zmywacz zawiera: ekstrakt ze skrzypu polnego, rumianek, panthenol, a jego konsystencja jest tłustawa. Co prawda nie wiem jak to będzie przy kolejnych użyciach i jaka będzie wydajność produktu, ale z pierwszego użycia jestem bardzo zadowolona.

lakiery

e-zakupowy ubaw po pachy

Kupuję sporo ubrań w jednym ze sklepów internetowych i w większości przypadków trafiam z rozmiarem. Ale zdarzają się oczywiście chybione wybory, tak jak ostatni. Wybrałam legginsy w optyce jeansu. Przyszły tak małe, że pewnie za mniej więcej 2 lata będą dobre dla Juniorki 🤣🤣🤣 Jakoś tak skuszona chyba ceną nie doczytałam w opiniach, że na przykład dziewczyna nosząca rozmiar 40 z tymi legginsami trafiła dopiero w rozmiarze 48-50 🤣 ale poza tym bardzo je chwali 🙂 Nie odsyłam, naprawdę zostawię je dla Juniorki 😉

legginsy
😉 😉 😉

Eko

Ile szczoteczek do zębów przeciętny człowiek rocznie wyrzuca? Bo się zużyła, bo po przebytej infekcji gardła też powinno zmienić się szczoteczkę. Moja właśnie się zużyła. Od lat używam tylko jednej firmy, a nawet jednego modelu. Dziś też już włożyłam taką do koszyka, aż wpadło mi w oko coś odmiennego. Jedna z firm wypuściła na rynek szczoteczkę ekologiczną, w 90% wykonaną z materiałów pochodzących z recyklingu, pozostałe 10% (czyli przede wszystkim włosie) wyprodukowane z zachowaniem ekologicznych standardów. Wyjęłam z koszyka tą moją zapakowaną w plastikową zbroję i wzięłam tą eko i wcale nie była droższa od innych. I tak sobie pomyślałam, że jest szansa dla planety, jest coraz więcej zamienników i dobrych wzorców. Zmiana w gospodarkach i interesach to jedno, ale my też możemy zmieniać swój mały świat, a to też bardzo ważne.

szcz

Zakupowy szok

Nie mam kiedy robić wielogodzinnych rund po galeriach. Nie wiem co w sklepach jest. Ale zazwyczaj umyślam sobie dokładnie co chcę mieć (czego oczywiście nie ma, ale to już tylko taki szczegół). Następne wyjście do opery we wrześniu. Nie kupuję z tego powodu za każdym razem nowych rzeczy. Bazuję na tym co mam, czasami dokupując coś, co potem wykorzystam wielokrotnie. We wrześniu mam zamiar założyć długą spódnicę w kolorze czerwonego wina. Ale brakowało mi góry, a wymyśliłam sobie, że dobra by była bluzka z baskinką. Weszłam dziś na bonprix (od jakiegoś czasu wpasowuję się w ich rozmiarówkę) i ku ogromnemu zaskoczeniu znalazłam satynową bluzkę z plisowaną baskinką za (uwaga!) 38 zł (wyprzedaż ostatnich sztuk). Także czekam na przesyłkę 😀

Zaskoczyło mnie też Ptasie Mleczko. Lubiłam jedynie cytrynowe (bardzo trudno dostępne), dziś kupiłam o smaku caffe frappe. I mam nadzieję, że ta edycja limitowana wejdzie na stałe do asortymentu. Jedynie mały minus za słodycz białej czekolady 😉

Sklepowe rozczarowania cz.2

<p style="text-align: …

Najpierw był problem z prezentem dla Chrześniaka Męża, teraz się okazało, że z prezentem dla dzieci mojego kuzyna też jest problem. Robimy im prezenty gwiazdkowe w podziękowaniu za ubranka, które od nich otrzymujemy. Zabawki zamówiłam 30 listopada. Do poniedziałku nic z zamówieniem się nie działo. Po mojej interwencji okazało się, że jednej rzeczy już nie ma. Ale w sumie nie do końca jestem pewna czy resztę otrzymam bo jak teraz sprawdzam ofertę sklepu to większość z mojego zamówienia jest już niedostępna. Kpina jakaś to wszystko. Także nie polecam zakupów na bebito i babyland – bo co mi po zwróconych pieniądzach jak człowiek tak trochę z ręką w nocniku zostaje.