Naprawiamy

Juniorka ma nie do końca prawidłowy uchwyt pisarski. W rysowaniu to nie przeszkadza, ale jak chodzi już o pisanie to jest pewien problem w panowaniu nad ołówkiem i prowadzeniu ręki. Ćwiczymy próbując utrwalić prawidłowy uchwyt na różne sposoby. Ostatnio próbujemy nakładek

Gdy ruchomość ręki ograniczona jest nieprawidłowym chwytem to trudniej może być z uzyskaniem kształtnych liter i cyfr. Ale tu z pomocą nieoczekiwanie przyszła nam technika. Od gier całkowicie dziecka nie odsuniemy, ale są też fajne. I właśnie taką fajną grą są „Mądre literki”. Oprócz literkowej gry w memory czy układania puzzli na określoną literę jest coś, co najbardziej mi się podoba: pisanie liter palcem po ekranie, dzięki któremu utrwala się ruch w czasie pisania. I chociaż Juniorka przerobiła już cały alfabet to lubi wracać do literek.

Oprócz motoryki małej naprawiamy dalej zdrowie. Wczorajsze słowa o opanowanej sytuacji zdezaktualizowały się w nocy. Doszedł katar, bardzo płynny więc spotęgował kaszel. Temperatura znowu zaczęła się wahać w okolicach 37 stopni.

Babcia jutro jedzie na szczepienie.

Pogoda dziś przepiękna więc chociaż na chwilę zabrałam Juniorkę na podwórko żeby się dotleniła. Na koniec chciała się trochę pobawić z piesełem. No i niestety zdarzył się mały wypadek, z niczyjej winy, no ale 2,3 dni ślady będą.

Juniorka od tego wszystkiego nazwała dzisiejszy dzień czarną środą.

Na koniec przyszedł Mężu i oburzył się na rzeczy Juniorki porozkładane w sypialni, znaczy, że za dużo tu siedzimy…

I tak mija 13 tydzień tego roku. I wcale nic nie sugeruję.

Jak tak dalej będzie to mój naturalny kolor włosów szybko stanie się tylko wspomnieniem.

Imię

Przy decyzji o wyborze imienia dla Juniorki nie było zbyt dużego pola manewru. Tak się składa, że inicjały imienia i nazwiska Mężu ma takie same i bardzo zależało mu na tym aby dziecko też takie miało. No i ma. Imieniny Juniorka może świętować 6 razy w roku 😉 ponieważ jakoś nie ma decyzji kiedy najlepiej 😉 A Juniorce bardzo zależy na imieninach z tego względu, że i my i Babcia mamy tą datę jasno określoną, a nasze imiona i te daty są na tyle popularne, że ludzie o nich pamiętają. Dziś rano Mężu przekręcił kartę kalendarza na kwiecień i zauważył, że w tym miesiącu imię Juniorki jest wyróżnione. Jak powiedział to głośno to Juniorka temat podchwyciła – szykuje się zatem następny upominek 😉 a nadmienię, że urodziny Juniorki też wypadają w kwietniu. Miesiąc Juniorce zapowiada się na bogato 😉

Imię Juniorki jest pochodzenia łacińskiego. Oznacza: promienista. W statystykach znalazłam, że w polskiej bazie PESEL zarejestrowane jest 7 625 razy. A w roku 2020 imię to nadano 136 dziewczynkom. Nie jest więc bardzo popularne. Ale w rodzinie Męża już zaistniało. To samo imię nosiła praprababcia Juniorki.

Korelacje

W tym tygodniu zerówkowicze poznali literę P. A jak P to i planety, wszechświat, rakiety, Kopernik. W tym temacie Juniorka już dawno trochę wie. Na urodziny od Taty dostanie model układu słonecznego dla dzieci. Muszę dbać o ich wspólne tematy 😉 A jak planety to i w szkole Pani też posłużyła się piosenkami NutkoSfery. Jak ja lubię te teksty, sama chodzę i śpiewam bo po prostu są genialne 🙂

Kolejną literą jaką Juniorka pozna na zajęciach będzie: W. A jak W to Wielkanoc i upominki od Zająca. I tu mnie moje dziecko bardzo pozytywnie zaskoczyło. Jeszcze na Gwiazdkę podejście do prezentów miała bardzo roszczeniowe, przecież przynosi je Gwiazdor więc są jakby za darmo i każdą rzecz można sobie zażyczyć. Nawet miałam już ochotę uświadomić Ją w tym, że świąteczne prezenty to wyraz miłości ze strony bliskich. Tylko to takie odarcie z dzieciństwa i nie zebrałam się na odwagę przeprowadzenia takiej rozmowy. A tu raptem po kilku miesiącach moje dziecko na pytanie co by chciała od Zająca odpowiada: że ucieszy się z tego, co Zając przyniesie, byle było jakieś jajko. Odbieram to jako wyraz nabycia pewnej dojrzałości 🙂 A Zając docenia ostatnie zmiany i na pewno podrzuci do gniazdka coś fajnego 😉

W pełnej krasie

Dzisiejszy mój portret sporządzony przez Juniorkę wygląda tak 😀

A ja dziś dla Juniorki w te pędy szukałam kurtki na wiosnę bo ta coraz bliżej, a przeszukałam domowe zasoby i niestety na obecny rozmiar nie posiadamy nawet takiej, która mogłaby być użytkowana koło domu w trakcie zabaw z psami. Teraz jeszcze za butkami trzeba się rozejrzeć. Dorosłemu zawsze łatwiej wejść w nowy sezon, w szafie zawsze coś czeka.

Juniorka i kartki z kalendarza

Juniorka swój kalendarz z Panem Kuleczką, psem Pypciem, kaczką Katastrofą i muchą Bzyk-Bzyk, czyli swoimi pierwszymi ulubionymi postaciami książkowymi, powiesiła w swoim pokoju. Skreśla mijające dni tak starannie, że styczniowe skreślenia w kwietniu są widoczne 😉 Poza tym zaczyna się orientować kiedy wypada jakie święto. I tak już wie, że Dzień Tłustych Pączków (jak go nazwała) jest kilka dni przed Walentynkami. I już się pączków doczekać nie może 😉 Potem będzie święto dziewczyn i tak dalej, nasze urodziny zaznaczyła naklejkami więc też już będzie gotowa 😉

Styczeń to w zasadzie nie wiadomo gdzie się podział, tak szybko przeleciał. Na luty mamy cytat z kaczki Katastrofy Gdy wiatr w oczy wieje, można albo przeczekać, albo zawalczyć. Lepiej jednak jakby w oczy nie wiał… Opiekę na Juniorkę przedłużyłam o trzy dni, kaszel jeszcze nie minął… Chociaż zaczynam żałować, że nie do końca tygodnia bo i ja coś dziwnie(!?!?) zaczynam się czuć…

Mikołajki

I mkną po szynach mikołajowe tramwaje

Od dziś znowu Mikołaj po mieście jeździ. Juniorkę Mikołaj też odwiedził, chociaż jeszcze w połowie tygodnia nie było to takie pewne. Ale jak już się zebrała to wczoraj od popołudnia przy kominku stały wyczyszczone buty, a na krześle na którym na serwetce stały pierniczki i mleko dla Mikołaja, wisiała jeszcze świąteczna skarpeta. Mikołaj do ostatniej chwili zastanawiał się co zrobić, szczególnie, że coroczny plan ograniczenia prezentów zepsuł chrzestny Juniorki, który przywiózł wieczorem dodatkowe niespodzianki… Znowu się średnio wyspaliśmy bo o 1:04 Juniorka wołała tatę bo się bała. Chwilę po 5 przyszła do naszego łóżka i przez godzinę wierciła się i marudziła, że już nie może zasnąć. List od Mikołaja zauważyła i skwitowała, że jeszcze tyci musi się poprawić w kwestii porządku w zabawkach i słuchania bo często robi na przekór (bo to uparciuch jest). Na popołudniu mamy jeszcze w planach obejrzenie on line spektaklu „Elfy trzy” i tak mikołajkowe świętowanie dobiegnie końca. Chociaż nie, bo w zerówce Mikołaj był w piątek więc prezent jeszcze w szkole czeka…

Uf

Tak sobie po cichu, delikatnie odetchnę bo chociaż w sprawach domowych trochę lepiej. Mama zaczyna wracać do formy. Juniorkowe mleczaki usunięte. Nie obyło się bez płaczu i przy znieczulaniu i przy wyrywaniu. Ale i tak była dzielna, w końcu to pierwsze takie drastyczne doświadczenie i od razu dwa ząbki. Pani doktor jednak sympatię Juniorki zdobyła bo gdy wychodziłyśmy to jednak chciała Pani pomachać. Nagrodowe gadżety już zamówione. A ząbki pod poduszką czekają na wróżkę. Co prawda nie chciałam się dać w to wkręcać, ale skoro dentyści dzieciom o Zębuszce mówią to już niech przyjdzie 😉

Mleczaki

Jedna wizyta u stomatologa za Juniorką. Poza rosnącymi dwiema jedynkami i nadal nieruszającymi się mleczakami to ząbki zdrowe i jak to określiła lekarka, zadbane. Jednak podejście Pani Doktor, mimo że stomatologa dziecięcego średnio mi się podobało. Po pierwsze Juniorka musiała zostać sama w poczekalni w nieznanym sobie miejscu ponieważ najpierw chciano porozmawiać ze mną. I tak w zasadzie to nie mogę zrozumieć po co ta rozmowa na osobności skoro nie było w niej nic, czego nie mogło by usłyszeć dziecko, rozmowa głównie dotyczyła dbania o higienę jamy ustnej. A dziecko tylko bardzo zestresowane weszło w końcu do gabinetu. A tam dwie kosmitki w przydużych fartuchach, maseczkach i czepkach. Nie było też żadnej rozmowy z Juniorką, która mogłaby stres zniwelować. Zęby sprawdzone i polakierowane. Te dwa mleczaki, które nie chcą wypaść do usunięcia na następnej wizycie. Mamy też zrobić (w wyznaczonej innej placówce – takie jakby wzajemne napędzanie sobie klientów…) zdjęcie pantomograficzne. W sumie to też nie bardzo widzę to spokojne stanie itd. w czasie robienia rentgena gdy mnie obok być nie może 😦 Mam też namiary na dwój innych stomatologów dziecięcych, polecanych przez koleżanki i chyba jednak spróbujemy jeszcze z innym bo tutaj Juniorka zdecydowanie nie czuła się pewnie i swobodnie.

Mimo, że usuwanych ząbków dziś nie miała to jednak postanowiliśmy nagrodzić dzielność i pojechaliśmy dokupić rybki. Z Juniorkowej miłości do pand kupiliśmy kiryski panda i ślimaka zebrę więc było całe popołudnie radości z obserwowania nowych mieszkańców.

Halo, tu dynia

Nie wiem jak to jest… bo jakby człowiek miał się wgłębiać w takie pierdoły to by sfiksował do reszty… ale w wakacje była jakaś afera z Halloween, że to ma być zakazane czy tak jakoś. Ja tam problemu z tym nie mam i zdroworozsądkowo podchodzę. Juniorka kilka ważnych osób już na cmentarzu odwiedza i od pieluchy jest uczona pamięci, czci i odpowiedniego zachowania. Ale Juniorka lubi dyniowe motywy halloween’owe i tego zabraniać nie mam zamiaru. Już kilka dni temu wyciągnęła żelowe naklejki na okno i trzeba było zakładać. Jako, że mamy własne dynie to w tym roku też się Jej jedną wydrąży i ustawi na parapecie. Halloween, Dziady, Wszystkich Świętych to wszystko tkwi gdzieś tam w naszej tradycji wywodząc się często jedno z drugiego, więc wystarczy zachować odpowiednie proporcje by było jak należy. A tymczasem nawet na ściance akwarium dynia się szczerzy 😉

Byty i niebyty

Mój kochany Eugeniusz wczoraj też postanowił przenieść się w czasowy niebyt, uziemiając mnie na sklepowym parkingu w połowie drogi do domu. Musiałam czekać tam na księcia od koni ukrytych pod srebrną maską. A Eugeniusz ze swoim chorym rozrusznikiem stoi teraz w deszczu na parkingu u mechanika.

Potem okazało się, że Juniorce rośnie ząb. Rośnie, tylko mleczak ani drgnie… Potrzebujemy na cito wizyty u stomatologa i najpewniej usunięcia opornego mleczaka.

Gnębi mnie dziś ból głowy. Ale z przyjemnością obejrzałam sukces Igi Świątek na korcie Philippa Chatriera, popijając pomarańczową herbatę.

10. 10. 2020