Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

Chwile

Pierwsza kawa w 2023 roku wypita. Niespieszna, podwójna, dosmaczona marcepanem. Rytuał.

Na chwile w tym roku liczę.

Na resztę trzeba spiąć cztery litery i po prostu ogarniać.

Reklama

Około świątecznie

Tak, zgadzam się z Panem Kuleczką. To światło zaczynam odczuwać wcześnie, może nawet każdego roku wcześniej i dlatego nie drażni mnie świąteczny wystrój sklepów w listopadzie 😉 Ja tego światła wręcz potrzebuję, ono przyciąga mnie do siebie. Dopiero na samym finiszu odczuwam zgrzyt, że u mnie to jednak nie wygląda jak w hollywoodzkim filmie 😉 W tym roku jednak szczególny nacisk położyłam na wystrój, chciałam w ten sposób zrekompensować brak spotkań rodzinnych. Na nowym regale jeszcze nie do końca zapełnionym książkami rozsiadła się para skrzatów – Jacek i Barbara, stanęły bombki na stojakach, skrzy się choinka z gwiazdek i stroik z szyszek, światełka rozbłysły nie tylko na choince, ale też w oknie naszej sypialni i pokoju Juniorki, a nad wszystkim czuwa Dziadek do Orzechów. Akcentów zatem nie zabrakło. I było domowo i miło. Ale… możliwości spotkań rodzinnych bardzo mi brakowało mimo, że jeszcze z początkiem grudnia myślałam o tym, że mimo tradycyjnego postrzegania Świąt (ze śniegiem i mrozem też) chciałabym je choć raz spędzić w Australii.

Pewnie jednak brakowało by mi rodziny, ale może zdrowy by człowiek był, a nie tak jak w tym roku 😉

Jutro Sylwester. Też na domowo, bo coś mnie łamie chociaż ja się nie daję. Bez żadnych specjałów, z różowym szampanem i wielkimi złotymi cyframi 2023 (które mam nadzieję jakoś jutro da się nadmuchać), których kupna Juniorka nie chciała odpuścić.

Skąd

W trakcie sobotniej mszy pogrzebowej kuzynki mojego Taty ksiądz mówił o tym swoistym zatrzymaniu się w obliczu odejścia kogoś nam bliskiego, o dostrzeżeniu prawdziwej wagi spraw, o zaistnieniu w bańce obok pędzącego świata. Może nie były to dla mnie najbliższe osoby, ale i tydzień wcześniej po pogrzebie mamy naszego szwagra też tak się czułam, w bańce skupiona na czymś innym niż to czego oczekuje ode mnie to, co na zewnątrz. Szkoda tylko, że ten wygenerowany przez nas samych kołowrót nie daje na dłużej za wygraną.

Na pogrzebie cioci dodatkowo zaczęłam się zastanawiać nad tym skąd jestem. Okazuje się, że większości ludzi, których powinnam znać nawet nie kojarzę. Nie jestem już też częścią społeczności miejscowości mojego Taty. Ba! Ja już słabo istnieje w swojej rodzinnej miejscowości… Stąd, też nie jestem bo mimo, że mieszkam tu 10 lat to rozpozna mnie dosłownie kilka osób. Chyba najlepiej to jeszcze jest ze mną w rodzinie Męża…

Tegorocznym młodzieżowym słowem okazała się „essa”. To słówko jak i gest już znałam ze szkolnych korytarzy (w przeciwieństwie do zeszłorocznego „śpiulkolotu”) więc stąd też jestem ;-p

Cztery tysiące tygodni

Podobno tyle średnio trwa ludzkie życie. Podając ten czas w latach, mimo że liczba znacznie mniejsza, to wartość brzmi… lepiej, łagodniej. Przecież tydzień trwa tak krótko. W opisie książki o tym tytule czytamy: „Brakuje nam czasu. Osaczają nas nieustannie wydłużające się listy spraw do załatwienia i przepełnione skrzynki odbiorcze. Mamy problemy z koncentracją. Towarzyszy nam nerwowy pośpiech i poczucie piętrzących się zaległości. Próbujemy kolejnych metod zwiększania produktywności i stosujemy przeróżne life hacki, dzięki którym rzekomo możemy zoptymalizować swój dzień. Wiele z nich tylko pogarsza sytuację.” Znajome to jakieś takie aż za bardzo… Przeżyłam 2252 tygodnie. I bardzo bym chciała by pozostałe mogły wypełnić się spokojem i harmonią. Tylko czy w obecnym świecie moja chęć jest wystarczającym bodźcem do uzyskania faktycznej zmiany? Jak odpuścić by nie stracić, a zyskać?

Photo by Bich Tran on Pexels.com

Coś nowego

Z chemii nigdy nie byłam dobra. To też to, co dzisiaj czytam, też średnio wchodzi 😉 Poznałam dzisiaj bliżej: radon.

Z różnych definicji mogą wyciągnąć tyle: radon to jedyny gazowy pierwiastek promieniotwórczy występujący w środowisku w sposób naturalny. Powstaje w wyniku rozpadu radu, który jest składnikiem uranowego szeregu promieniotwórczego. Promieniowanie pochodzące od radonu stanowi 40–50% dawki promieniowania, jaką otrzymuje mieszkaniec Polski od źródeł naturalnych. Radon może stanowić zagrożenie dla zdrowia człowieka, bowiem gromadzi się w budynkach mieszkalnych, zwłaszcza w piwnicach, przedostając się tam z gruntu w wyniku różnicy ciśnień. Radon jest pierwiastkiem stosowanym w medycynie alternatywnej – naturalnie występujące wody radonowe stosuje się do kąpieli w rehabilitacji chorób narządów ruchu, zarówno tych pourazowych, jak i reumatycznych. Kąpiele radonowe stosowane są też do leczenia cukrzycy, chorób stawów, chorób tarczycy oraz schorzeń ginekologicznych i andrologicznych. Przedawkowanie radonu lub stała praca przy kopalinach, gdzie są silne emanacje radonu, wpływa niekorzystnie na zdrowie. Szkodliwe efekty działania radonu polegają na uszkadzaniu struktury chemicznej kwasu DNA przez wysokoenergetyczne, krótkotrwałe produkty rozpadu radonu 222Rn, co może powodować chorobę popromienną.

A dlaczego tak się o tym radonie naczytałam? Ponieważ dziś założyli nam w szkole czujniki mierzące stężenie radonu. Zostaliśmy, podobno, wylosowani do badań. A jak dotarłam do wyników wcześniejszych badań, w której brały cztery szkoły z województwa i w każdej stężenie określono na poziomie średnim…

Pół żartem (pół serio???) zastanawiałyśmy się czy może dyrektor maski gazowe już powinien kupić..

Oczy szeroko zamknięte

W zamierzchłej przeszłości końca XX wieku premierę miał thriller erotyczny o tytule „Oczy szeroko zamknięte”. Jednak moje poranne przemyślenia na temat oczu szeroko zamkniętych, o ile z thrillerem coś wspólnego mieć mogą to z erotyką już… nic. Obudziłam się na godzinę przed budzikiem. Zdecydowanie za szybko. Nie lubię wstawać, a już tym bardziej przed czasem. Leżę więc w takich sytuacjach ze szczelnie zamkniętymi powiekami próbując jeszcze zasnąć. Jednocześnie mam wrażenie jakby oczy przecież zamknięte były w tym czasie jednak szeroko otwarte. Aż do czasu gdy czas wstania zbliża się do 10 minut, wtedy znowu bym zasnęła…

Photo by wendel moretti on Pexels.com

Rekomendacje w necie znalezione

Kiedyś lubiłam kupować buty i miałam ich sporo. Teraz kuszą mnie perfumy. Chociaż z dwojga złego to już chyba lepiej buty bo dłużej mogą posłużyć 😉 Czasem lubię wejść na fragranticę i poczytać o zapachach, które mnie interesują. Wczoraj w drogerii natrafiłam na promocję. Co prawda typowy świeżak, ale jeszcze go nie miałam więc wzięłam. A, że u mnie nuty cytrusowe zawsze królują więc mimo, że już po lecie to co mi tam 😉 W opinii jednej z dziewczyn przeczytałam: „zapach optymistyczny, moim zdaniem dobry dla kogoś, kto pracuje z dziećmi”. W takim razie to idealne dla mnie 😉 więc mimo deszczu rano wiszącego już na włosku użyłam ich przed wyjściem do pracy.

Mademoiselle w otwarciu też ma pomarańczę, mandarynkę i bergamotkę. No i te skóry i motocykle. Coś w sam raz dla mnie 😉 I w ogóle z panieneczką mi się nie kojarzą, wręcz odwrotnie. Dobrze, że jeszcze coś we flakoniku jest na specjalne okazje, bo w tych czasach, za te ceny, to tylko po wygraniu w totka 😉

Pani od biblioteki

Pani od biblioteki, Pani od świetlicy. Tak się o nas mówi. Nie nauczyciel, tylko właśnie pani od czegoś, jakby trochę od niczego 😉 Często nie zauważone na tle wymiernych wyników w postaci laureatów konkursów przedmiotowych. A tymczasem to często nasza obecność gwarantuje płynną pracę szkoły. Oprócz tego co nam przypisane robimy także inne rzeczy, chodzimy na zastępstwa, jeździmy jako obowiązkowy dodatkowy opiekun na wszelkie wyjazdy, obstawiamy konkursy, a nawet przygotowuję harmonogram udziału poszczególnych klas w pamiątkowych zdjęciach. Także fajnie, że w tym roku Nauczycielem Roku została właśnie bibliotekarka. Chociaż nie, nie lubię tego określenia, zdecydowanie wolę: nauczyciel bibliotekarz 🙂

Jak się przypadkiem dowiedziałam wczoraj był Międzynarodowy Dzień Kobiet Wiejskich. Hm, całe życie mieszkam na wsi. Ale jakoś dziwnie mi ze świadomością, że taki dzień istnieje, jakaś wątpliwa to dla mnie nobilitacja. Kobietą jestem bez względu na to gdzie mieszkam i bez względu na to gdzie mieszkam oczekuję takich samych praw i obowiązków i tego samego szacunku.

M jak mężczyzna

„Jeśli mężczyzna tej pomocy nie da, usłyszy potem od kobiety: Byłeś tatusiem z doskoku. Wracałeś z pracy, pogilgałeś dziecko, pocmokałeś i tyle”. Kiedy ojcowie nie przejmują części opieki, pielęgnacji dziecka, trudno mówić o partnerstwie i trudno się dziwić, że kobiety w naturalny sposób się od nich odsuwają. Seksualnie też, bo są nimi rozczarowane.”

Artykuł traktował o wczesnym rodzicielstwie, o baby bluesie, depresji poporodowej. Ale moim zdaniem tyczy się to całego okresu wychowania.

Photo by Alexandro David on Pexels.com

Grzyb

Przewijając fejsa natrafiłam post „Przekroju” z quizem pod tytułem: jaki jest Twój wewnętrzny grzyb. Patrząc na swój charakter stwierdziłam, że we mnie na pewno mieszka jakiś grzyb więc trzeba w końcu sprawdzić jaki. Odpowiedziałam na kilka pytań i dostałam taką odpowiedź:

„Twój wewnętrzny grzyb to pieczarka. (Ciekawe czy wiedzą też, że to jedyny grzyb jaki potrafię rozpoznać?). Jesteś osobą zgodną, pozytywną, popularną. Brakuje Ci jednak nieco indywidualności. Doradzamy znalezienie własnego stylu oraz refleksję nad tym, co naprawdę lubisz. W przeciwnym razie ktoś może może cię pomylić z prawdziwą pieczarką i zjeść – co wtedy?”

Z niedoborem indywidualności polemizowałabym bardzo. Mój styl to bycie sobą więc tego też nie zamierzam zmieniać. A refleksje nad tym, co lubię ciągle tu bujają między obłokami. A jak ktoś spróbuje mnie zjeść to mam nadzieję odbić mu się co najmniej czkawką 😉

a takie grzyby rosną u nas metr od drzwi kuchennych