Ołowiane kuleczki

Sen ma służyć fizycznemu i psychicznemu odpoczynkowi, ale nie zawsze tak jest. Sny nie nawiedzają mnie często. Klasyczne koszmary prawie nigdy, jak już to dramatyczne sceny obyczajowo – psychologiczne. I tak jak wczoraj poszłam spać z nadzieją na odespanie i energetyczną odbudowę… to mózg zafundował mi jakiś thriller z pobudkami. Ostatecznie obudziłam się o 7 w trakcie jednej z takich scen. Ze łzami pod powiekami. Z uczuciem niepokoju i braku sił, zamiast poczucia wypoczęcia i gotowości na dzień, przez który teraz przyjdzie się jakoś przeturlać. Z nad kubka z kawą popatrzę na świeżą biel za oknem, lśniącą w promieniach zimowego słońca, może to podładuje moją baterię…

Nowy wymiar koszmarów

W dalszym ciągu nie sypiam najlepiej. Staram się chodzić spać dosyć późno by zmęczenie powodowało przespanie całej nocy. Ale to nie działa. Wybudzam się po 4 kiedy powoli zaczyna wstawać nowy dzień, na który tak naprawdę wcale nie mam ochoty. Potem kręcę się z zamkniętymi oczami, żeby zasnąć, ja przecież zawsze potrzebuję dużo snu. Ale zapadam co najwyżej w półsny, krótkie drzemki. Ale i podczas nich zdarzają się sny. Tak jak dzisiaj. Śniło mi się, że byłam z Juniorką na kontroli stomatologicznej. Wyznaczone ciągi komunikacyjne, ale była spora kolejka. I stojąc w tej kolejce nagle do mnie dotarło, że obie nie mamy maseczek! Takie znamię czasów…

W fazie REM

Sen: stan czynnościowy ośrodkowego układu nerwowego, cyklicznie pojawiający się i przemijający w rytmie dobowym, podczas którego następuje zniesienie świadomości i bezruch. Sen dzieli się na dwie główne fazy: NREM i REM. I to właśnie w fazie REM, fazie całkowitego rozluźnienia mięśni, najczęściej występują marzenia senne i są one tworami fizjologicznymi. To tyle, jeśli chodzi o definicje z Wiki.

łapaczsnow
Free-Photos/pixabay

Nad ranem trochę odleciałam w fazie REM. Kładąc głowę na czyimś ramieniu i delektując się miękkością jego ust. Obudziłam się, nie wiem, czy bardziej zdziwiona czy rozbawiona? 😉

Chyba pora odpocząć od pracy

<p style="text-align: …

Z czwartku na piątek obudziłam się przestraszona, że to już sobota, a ja przecież nie wysłałam sprawozdań (które do piątku włącznie wysłać trzeba było rzeczywiście bo to koniec semestru) i że nie mam nawet żadnych materiałów, żeby choć z opóźnieniem, ale je przygotować.

A z niedzieli na poniedziałek śniło mi się, że zapomniałam o zaplanowanym na ten dzień wyjeździe z uczniami. Śniło mi się, że w pracy byłam, ale nie pojechałam i potem przez to nakręciła się afera.

Wszystko było na szczęście tylko snami, których „przerażające” konsekwencje istniały tylko do momentu oprzytomnienia po wybudzeniu. Sprawozdanie napisałam i wysłałam do dyrekcji w terminie. Na wyjeździe oczywiście też byłam. Ale jak już takie sny po głowie się kolebią to znaczy, że zwoje mózgowe przegrzane 😉 a do ferii jeszcze całe 1,5 tygodnia.

Śnię

<p style="text-align: …

Chyba nigdy wcześniej nie śniłam z taką częstotliwością jak teraz, praktycznie co noc. Sny są realne, dopracowane w szczegółach, z dużą dawką fabuły – działania (jakkolwiek to nazwać). Nie wiem, czy w ten sposób mój mózg zastępuje niedobór bodźców zewnętrznych, bo życie teraz zrobiło się na prawdę przewidywalne czyli nudne.

Sen

<p style="text-align: …

Śniła mi się. Była taka jak zawsze, w podobnych kontekstach, w podobnych miejscach, tylko nasz kontakt był inny. Bardzo rzadko śnią mi się nieżyjący, tylko, że o niej ciągle dużo myślę. Tak mało czasu upłynęło, a jednocześnie tak dużo i ta przedwczesna przemijalność, która tak tragicznie ją dotknęła.

Przesłanie Kiwi

<p style="text-align: …

Przyśniła mi się dziś jedna z moich papug. Miałam je mając kilkanaście lat, ale mimo wszystko z odpowiedzialnością było wtedy różnie, oczywiście sprzątanie bywało problemem. Pewnie oprócz braku pomysłu na miejsce, to jest to drugi powód do rezygnowania z ponownego założenia akwarium.

Mój mózg zapala przedziwne czerwone lampki pod hasłem: nie nadajesz się…