Chyba pora odpocząć od pracy

<p style="text-align: …

Z czwartku na piątek obudziłam się przestraszona, że to już sobota, a ja przecież nie wysłałam sprawozdań (które do piątku włącznie wysłać trzeba było rzeczywiście bo to koniec semestru) i że nie mam nawet żadnych materiałów, żeby choć z opóźnieniem, ale je przygotować.

A z niedzieli na poniedziałek śniło mi się, że zapomniałam o zaplanowanym na ten dzień wyjeździe z uczniami. Śniło mi się, że w pracy byłam, ale nie pojechałam i potem przez to nakręciła się afera.

Wszystko było na szczęście tylko snami, których „przerażające” konsekwencje istniały tylko do momentu oprzytomnienia po wybudzeniu. Sprawozdanie napisałam i wysłałam do dyrekcji w terminie. Na wyjeździe oczywiście też byłam. Ale jak już takie sny po głowie się kolebią to znaczy, że zwoje mózgowe przegrzane 😉 a do ferii jeszcze całe 1,5 tygodnia.

Śnię

<p style="text-align: …

Chyba nigdy wcześniej nie śniłam z taką częstotliwością jak teraz, praktycznie co noc. Sny są realne, dopracowane w szczegółach, z dużą dawką fabuły – działania (jakkolwiek to nazwać). Nie wiem, czy w ten sposób mój mózg zastępuje niedobór bodźców zewnętrznych, bo życie teraz zrobiło się na prawdę przewidywalne czyli nudne.

Sen

<p style="text-align: …

Śniła mi się. Była taka jak zawsze, w podobnych kontekstach, w podobnych miejscach, tylko nasz kontakt był inny. Bardzo rzadko śnią mi się nieżyjący, tylko, że o niej ciągle dużo myślę. Tak mało czasu upłynęło, a jednocześnie tak dużo i ta przedwczesna przemijalność, która tak tragicznie ją dotknęła.

Przesłanie Kiwi

<p style="text-align: …

Przyśniła mi się dziś jedna z moich papug. Miałam je mając kilkanaście lat, ale mimo wszystko z odpowiedzialnością było wtedy różnie, oczywiście sprzątanie bywało problemem. Pewnie oprócz braku pomysłu na miejsce, to jest to drugi powód do rezygnowania z ponownego założenia akwarium.

Mój mózg zapala przedziwne czerwone lampki pod hasłem: nie nadajesz się…