Kochanek Pani Marii

<p style="text-align: …

 Jak mówi autorka jest to rekonstrukcja literacka. Irene Frain zapewne poświęciła wiele godzin w archiwach i bibliotekach by książka była wiarygodnym odbiciem tamtych wydarzeń. Napisana z wyczuciem, to co intymne dla Marii takim pozostało. Maria wdała się w romans już po śmierci męża. Ale książka jest dużo szerszą „biografią”. Po lekturze nie oceniałam Marii, poznałam za to losy słynnej Polki. Paul Langevin jednak nie przypadł mi do gustu. Co ciekawe, to fakt, że po latach wnuczka Marii wyszła za mąż za wnuka Langevina – widocznie miłość była pisana.

Zgasimy w kinie światło

<p style="text-align: …

Częstotliwość chodzenia do kina spadła dramatycznie. Mąż co prawda był nie dawno, ale z kolegą bo film nie był w moich klimatach. Teraz jest Bond, na którego Małż by chętnie poszedł, wchodzą „Listy do M 2”, na które ja mam ochotę. Do kina lubimy chodzić razem bo fajniej dzielić się wrażeniami niż słuchać tylko opowiadania. Ale co z godzinami seansów? Po pracy to trzeba zająć się Juniorką i dać odpocząć Babci, która zajmowała się nią cały dzień. W weekendy to jakoś tak nigdy nie lubiłam chodzić do kina. Pozostają więc ostatnie seanse na przykład w piątki lub soboty. Po uśpieniu Juniorki, która już Babci nie da popalić 😉 można się spokojnie wyrwać. Odespać późny powrót też jako tako będzie kiedy. Pierwsze wyjście chyba w przyszłym tygodniu.

Tradycja

<p style="text-align: …

Jak co roku defilada obejrzana. Rogal marciński zjedzony już 6 listopada. Gęsiny nie było, ale w przyszłym roku kto wie… Od kiedy jest Juniorka większej wagi zaczyna nabierać kultywowanie tradycji. Chcę nauczyć ją tego, czego mnie nauczono. Rodzinne spotkania znów nabrały mocy, niech kuzynostwo się w miarę możliwości razem wychowuje. A Gwiazdki to już się doczekać nie mogę.

Hrvatska

<p style="text-align: …

Chorwacja już w UE.  Fajnie (dopóki nie wprowadzą euro i ceny nie podskoczą jak na Słowacji), to co teraz najbardziej mnie przy tym fakcie cieszy to ceny połączeń w roamingu. Chorwacja w tym roku też się marzy, ale wyjazd będzie stał pod znakiem zapytania do ostatniej chwili. Chociaż o ostatnią chwilę też ciężko ponieważ nie jest określona. Jeżeli będzie czas to po prostu się pakujemy i jedziemy. Ze względu na ograniczenia czasowe to może Istria tym razem.

Mgła

<div …

Lubię mgłę, ma coś w sobie… lubię przez nią przechodzić. Ale nie lubię jeździć we mgle. Dzisiejsza była jak mleko. Okolicę domu otaczają pola i tam jest jej jakoś więcej. Wyjeżdżając z domu widziałam na 2-3 metry przed siebie. Z małym strachem zastanawiałam się czy jak dojadę już do drogi krajowej będzie tak samo. Na szczęście te 3 km od domu już jest zawsze lepiej. Może to właśnie pola przyciągają mgłę…

Upał

<div …

Dzień w gruncie rzeczy był light’owy. No może, poza bliskim spotkaniem z kaktusem i wyciąganiem kolców z wewnętrznej strony dłoni. Mój organizm nie przystosował się do upału i czuję ociężałość mięśni. Przestałam też bujać w obłokach i od razu znalazł się czas na porzucone kilka dni temu czytanie. Dobrze mi z sobą.

Kategorie

Tak sobie …

Tak sobie pomyślałam, że fajnie będzie jakoś usystematyzować wpisy. Przecież lubię wracać do nich i czytać je patrząc już z innej perspektywy. I tak sukcesywnie będą powstawać nowe kategorie (myślę, że tak będzie łatwiej ogarnąć bloga). Szkod tylko, że jako pierwsza kategoria powstały "smutki cienia", ale powstaną też o wiele weselsze. W końcu życie to mieszanina przeróżnych emocji.