Ciągle pada. Ale deszcz potrzebny to niech pada.
I tak ciągle myślami jestem gdzie indziej. Tam, gdzie dogoniliśmy lato. To prawdziwe, ciepłe (28 stopni) i słoneczne. Raptem tydzień temu wróciliśmy z Krety. Było zwiedzane: Knossos, Rethymno, jedyne na wyspie słodkowodne jezioro z żyjącymi w jego wodach żółwiami (cudnie jest je zobaczyć), Mąż przeszedł wąwóz Samaria, popłynęliśmy na Santorini. Ale był też relaks nad morzem i basenem. Cudne wakacje.
A teraz już się wczuwam 😉 i szukam zimowego okrycia, jakie sobie umyśliłam.




