Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

I believe I can fly

Po Nowym Roku kupiliśmy nowe krzesła do kuchni. Zamawiając na nie dodatkowe poduszki zauważyłam w ofercie sklepu poszewki na jaśki. Mój sławny jasiek zasłużył na coś nowego i kupiłam dwie w motylowe wzory. Teraz gdy przykładam głowę do poduszki to na myśl przychodzi właśnie ta piosenka. A, że korona ciąży sporą sennością to odlatuję sobie w przestworza.

Reklama

Wirus

Pięć pozytywnych testów na Covid w zeszłym tygodniu w pracy zbiera dalsze żniwo. Wirus dopadł w końcu mnie. Objawy raczej łagodne. Ale kreski na teście od razu wyraźnie się wybarwiły. Boję się, że zarażę kogoś w domu. Juniorka po grudniowych perturbacjach ładnie doszła do siebie. Mama zdrowa. Mężu w niedzielę ma morsować w ramach WOŚP i ogólnie pomóc przy organizacji. Cholera!

A wieczorem jeszcze dostałam słynną ostatnio wiadomość na Messengerze z prośbą o numer telefonu od znajomego, która też ma być wirusem.

Ale chociaż ten cyfrowy w przeciwieństwie do korony nie zainstalowany.

Ostrzeżenie

Dziś nów księżyca. Na radiowym fanpejdżu przeczytałam, że upłynie on pod hasłem rewolucyjnych zmian. A wszystkie znaki zodiaku poczują na sobie wpływ Wodnika, czyli największego indywidualisty i buntownika w zodiaku… I wtedy nasunęło mi się pytanie: jak i czy w ogóle 😉 ten wpływ odczują ci, którzy z Wodnikami żyją na co dzień… I co, gdy ten Wodnik jest urodzony akurat 21 stycznia? 😉

Photo by Damir. on Pexels.com

Tymczasem Wodnik z Byczkiem pojechali zapalić znicze Babci i Dziadkom. Dom trzeba ogarnąć pod kątem jutrzejszej kolędy… trzeba się zapytać o komunię bo chyba jednak wolę by miało to miejsce w naszej parafii, a nie w parafii, na której terenie mieści się szkoła Juniorki…

Po grudniowych grypach i zapaleniach oskrzeli w styczniu przypomniał o sobie covid. W minionym tygodniu pięciu nauczycieli miało pozytywny test na koronawirusa.

Torebka

Damskie torebki potrafią życie utrudnić. Do pracy chochla co to teczkę A4 zmieści i termos z kawą też. Po pracy mała i poręczna. A potem jedziesz w poniedziałek do pracy i nagle przychodzi olśnienie, że portfel w tej małej został. Nie masz karty, pieniędzy, dokumentów. A przecież po pracy chleb i coś na chleb trzeba kupić… Na szczęście mąż przywiózł portfel… z całą torebką 😁

Miłego wieczoru

Dorosłe życie to niezliczona liczba rutynowych czynności wykonywanych codziennie i codziennie i codziennie. Rodzicielstwo jeszcze tylko czynności dodaje. I czasami przychodzi taki czas, że mam tego kołowrotku dość, tak jak to było wczoraj. Wieczór to niezmiennie: przygotowanie kolacji dla siebie i Juniorki, karmienie psa, ładowanie zmywarki, pomoc Juniorce w czasie kąpieli, rozczesywanie włosów Juniorki, siedzenie na fotelu obok łóżka Juniorki dopóki nie zaśnie, w tygodniu przygotowanie ubrań na kolejny dzień, wyprowadzenie małego psa i wypuszczenie dużych (tymi dwoma ostatnimi zadaniami czasem wymieniam się z mężem), włączenie zmywarki i dopiero mogę sama przygotować się do snu. Wczoraj Juniorka nie mogła zasnąć, siedziałam przy niej dobre 40 minut. Gdy wróciłam do góry po wyprowadzeniu psa była 22:44, a jeszcze jak weszłam do góry to Juniorka zaczęła marudzić i Mąż poszedł u niej posiedzieć. O tej porze to już nie ma co myśleć o własnym wieczorze. Nie wiem kiedy oglądałam film, który zaczął się o 20, w ogóle nie wiem kiedy oglądałam film w całości… nie wiem kiedy przed godz. 22 miałam czas dla siebie i męża. Wczoraj też chciałam tak niewiele dla siebie, a i tak się nie udało i byłam z tego powodu zła.

Dziś będzie jak zwykle, odhaczę te same rzeczy z listy. Jutro też tak będzie. Będzie tak, aż Juniorka osiągnie kolejny poziom samodzielności. Dopiero wtedy odzyskam kolejną część dnia dla siebie.

A teraz dla osłody zjem sobie porcję sernika z brzoskwinią i wypiję czekoladowe cappuccino.

Szortpress

Kto oglądał 5-10-15 ten pamięta szortpressowe wiadomości i te krótkie porcięta z zwiniętą w rolkę gazetą wystającą z tylnej kieszonki.

Wobec braku czasu pomyślałam, że właśnie takie szortpressowe będą moje wpisy. Krótkie, pisane częściej przy pomocy aplikacji (te dłuższe wolę popełniać na komputerze bo tylko tam umiem ustawić justowanie tekstu). Ale i tak czas, zajęcia i myśli tak gonią, że nie zawsze udaje się te kilka dosłownie zdań wstukać. Niemniej jest mnie tu jednak więcej niż ostatnio więc jest ok.

Niebo dziś zaskakująco bezchmurne, do tego stopnia, że właśnie widziałam przelatujący samolot. A jak niebo jest czyste to jest i wytęsknione słoneczko 🙂 czego i Wam życzę.

Paznokcie

Odkąd na świecie jest Juniorka (czyli już całkiem długo) paznokcie obcinam krótko. Dopiero teraz, jakoś tak wyszło, że są dosyć długie, że czuję, że są 😉 Szkoda tylko, że one nie lubią lakierów. Zawsze przy regularnym stosowaniu (zmienianiu kolorów) zaraz zaczynają się rozdwajać. A gdy są naturalne to są twarde i sztywne. Żałuję bardzo, ale w związku z powyższym wolę nie malować i skrócę je jednak, chociaż mało to kobiece…

Photo by Thirdman on Pexels.com