Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

Piosenki

Z wczorajszej Eurowizji widziałam początek i koniec prezentacji czyli może połowę występów. Słuchając skupiam się na męskich głosach więc i teraz nie było inaczej. Niestety utwory, które zwróciły moją uwagę nie uplasowały się na podium. No cóż, widać mój gust muzyczny jest bardziej niszowy 😀

Na rodzimym podwórku zrobiło się głośno o innej piosence niż ta eurowizyjna. Jedna z miejskich rozgłośni radiowych na stałe zdjęła z anteny utwór Sanah „Marcepan”. W komunikacie podano, że: twórczość Sanah demoralizuje młodych ludzi i jest niezgodna z obowiązującym prawem.

Jak Marlboro i koka wywołały taaaką reakcję to Elektrycznych Gitar w tamtym radiu też nie grają 😉 „Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły. Zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki. Chodnik zapluły, ludzi przepędziły. Siedzą na ławeczkach i ryczą do siebie.” I już widać jaka jest widać różnica między 1996 rokiem, a 2023…

Reklama

Wpada w ucho

Juniorka lubi tańczyć i lubi muzykę. W domu słuchanie muzyki zeszło już dawno na daleki plan. Ale przecież to fajne. Juniorka czasami włącza sobie moje przedpotopowe płyty… Co by jej podrzucić z nowości, kojarzy teksty do niektórych piosenek Sanah (moja zainteresowanie tą dziewczyną odbiło od dna gdy zaczęła śpiewać poezyje)… ale co zapodać Juniorce dorosłe teksty… hm… ale na te wszystkie dziecięce hity już jest z kolei za duża… Pogrzebałam trochę w necie i trafiłam na piosenki dzieciaków około 10-13 lat. Najpierw „Góry do góry” fajny klimat i przesłanie. „Online” z tego utworu bije coś wyjątkowego, jakaś energia… Zaczęłam szukać informacji na temat śpiewającego te utwory „Małego TGD”, okazuje się, że jest to formacja coś na podobę Arki Noego (tu doszłam do wniosku, że to nie o to mi jednak chodzi). Ale mimo wszystko w bardziej uniwersalnych tekstach tego zespołu jest coś tak dziecięco pięknego, energetycznego i na skrzydłach, że aż muszę puścić je w świat i Juniorce też zapodać 😉

Kalendarze adwentowe

W ostatnich latach rodzajów kalendarzy adwentowych jest coraz więcej. Już nie tylko czekoladkowe, ale z herbatami, z kosmetykami, z biżuterią, z zabawkami. Juniorka jest łasuchem i bez kalendarza ze słodkościami nie wyobraża sobie adwentu. Ale też lubię w tym okresie czytać jej coś, co ma 24 rozdziały i tak był już „Elf do zadań specjalnych”, „Gwiazdowy Prosiaczek”, a w tym roku będzie „Świąteczna podróż”. Sobie też kupiłam książkę, którą w kalendarzowy sposób można czytać. Seria „Czterdzieści” już nie raz rzucała mi się w oczy, ale jakoś tak jeszcze żadnej sobie nie sprawiłam. Książki traktują o czterech przyjaciółkach, które wkraczają w życie czterdziestolatek. Teraz wyszła już szósta odsłona „Czterdzieści dni do świąt”, która dzieje się jakieś 20 lat temu i 20 lat przed poprzednimi książkami, przez co jest niejako wstępem do tych już wydanych więc myślę, że spokojnie od końca można przygodę zacząć 😉 Świątecznych książek w zasadzie nie czytam (tylko jedną w karierze), ale w tym roku jakoś wyjątkowo na coś takiego mam ochotę, no to sobie świąteczne czterdziestki sprawiłam. Jak mi się spodoba to będę miała pomysł na gwiazdowy prezent… A oczekiwań wobec książki trochę mam 😉 ponieważ nas też jest cztery, nasze imiona zaczynają się na te same litery co imiona bohaterek, jesteśmy czterdziestkami i poznałyśmy się jakieś 20 lat temu i tylko z innym miastem jesteśmy związane 😉

Przyciąganie

Wracając ze szkoły miałam kupić Mamie kupon totka. Robimy to w kiosku, w którym kupić można przeróżności. Jest też trochę książek, na które bardzo rzadko zwracam uwagę, ponieważ te w dużo korzystniejszych cenach kupuję w Internecie. Ale dziś nie mogłam się oprzeć, po prostu musiałam zobaczyć jakie tytuły oferują. I znalazłam jedną dla siebie. Janusz Wiśniewski „Gate” kontynuacja powieści „Grand”. Do kontynuacji wydawanych przez Wiśniewskiego mam średnie przekonanie, ale „Grand” mi się podobał więc ciekawość wzięła górę. Będzie w sam raz na wakacje. A „Grand” kilka lat temu też właśnie w tym kiosku kupiłam.

Wiosna 2022

"Raz wzbiera we mnie nadzieja,
raz jestem niespokojna.
Zbyt wiele rzeczy się dzieje -
coś przyjdzie: miłość lub wojna.
 
Są znaki, że przyjdzie wojna:
kometa, orędzia, mowy.
Są znaki, że przyjdzie miłość:
serce, zawroty głowy.
 
Kometa błysnęła nocna,
gazeta nadbiegła dzienna.
O wiosno, wiosno miłosna!
Nie, nie miłosna. Wojenna!
 
Pełnia nadeszła wiosenna
i snów ze sobą naniosła.
O wiosno, wiosno wojenna!
Nie, nie wojenna. Miłosna!
 
Czytam codziennie dodatki,
wnioski z dodatków snuję,
obrywam na kwiatkach płatki:
kocha... lubi... szanuje...
 
Brzemienna! Wróżebna! Wiosno
inna od innych wiosen!
Cokolwiek byś mi przyniosła,
wszystko przyjmę i zniosę.
 
Na maju, rozstaju stoję
u dróg rozdrożnych i sprzecznych,
gdy obie te drogi twoje
wiodą do spraw ostatecznych.
 
Tęsknota nadciąga chmurą,
wieści przez radio płyną.
Czy pójdę, czy pójdę górą,
czy pójdę - doliną?"

Zuzanna Ginczanka "Maj 1939"

Nie znałam tego wiersza. Pierwszy raz przeczytałam go 24 lutego…

Jesień według Marii

"Już jesień
rodzi się w moich oczach.
Króluje
przez kilka miesięcy
i odchodzi.
Jestem jak jesień
złota,
szczera,
ciepła,
zimna.
Kocham jesień.
Kiedyś przysypie mnie
liśćmi.
Jestem jesienią...
Widzę, że przemijam."
"Jesiennego krwotoku nic już nie powstrzyma.
Czerwień kapie z parku na ulicę...
jesień żyły sobie rozcięła
i blednie z zimna,
jak śmiertelnie senna
Eunice..."

Oba wiersze to twórczość Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej. Kocham wiosnę, nie jesień. Ale tak właśnie jesień postrzegam. Tylko wokół naszego domu bardziej złota ta jesień.

Gdy w listopadzie będzie padał deszcz

Książki o Skarpetkach do mnie nie przemawiały. Pierwszą część kupiłam bo Juniorka chciała. Czytałam, bo Juniorka chciała, bez własnej przyjemności. Potem Juniorka chciała kolejną część. Kupiłam, no bo co… Ale z każdym rozdziałem dostrzegam w Skarpetkach więcej pozytywów. Czytamy trzecią część, a czwarta czeka już na swoją kolej. I jest naprawdę ciekawie 🙂

„Jest nas w tej chwili tak wiele, że cały świat jest fotografowany i nagrywany co sekundę. Każdy obraz i każde wypowiedziane słowo. My tego wszystkiego pilnujemy. Tylko po co? – zastanowił się Blady Niko. No jak to po co?! Przechowujemy zdjęcia niewykorzystanych szans w chmurze. O, tej, nad naszymi głowami. Raz do roku, a zdarza się to zazwyczaj w listopadzie, z chmury pada deszcz. Wtedy każdy ma szansę w kroplach spływających po szybie zobaczyć obraz szczęścia, które przegapił. A jak już zobaczy, być może zechce je odzyskać. – Smartfon się rozpogodził.” [„Banda Czarnej Frotte dopływa do wysepki zamieszkiwanej przez porzucone smartfony” Justyna Bednarek]

Piękno

Dostojka latonia mi się dziś zaprezentował/a

"Otulona trzepotem ich skrzydeł,
wachlowana czułością twych rzęs,
zniewolona kochania bezwstydem,
odnajduję... ulotności sens...

Zmysłowością przecudnych motyli,
których bytność tak krótko trwa,
czarem niedopowiedzianej chwili,
wpadnę w otchłań - własnego ja...

I zrozumiem jak piękne jest życie,
jedwabiste szczęściem jak mgła...

Nim się całkiem rozpłynę w niebycie,
złapię chwilę jak motyl...

Jak ćma..."

J. Idzikowska - Kęsik

Setka Baczyńskiego

Nie mam chyba, aż tak romantycznej duszy. Od poezji wolę prozę. Poza kilkoma wyjątkami. Kocham Tuwima. W rytm bicia serca unosiłam się na słowach Poświatowskiej czy Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej, czasami zadźwięczy Staff. Ale pierwszym poetą, który „dotarł” w pełni do mojej świadomości był Krzysztof Kamil Baczyński, którego rocznicę urodzin dziś obchodzimy.

„Pieśń o szczęściu” K.K. Baczyński

 "Dziś rano cały świat ku­pi­łem,
 gwiaz­dy i słoń­ce, mo­rze, las,
 i ser­ca, lądy i rzek żyły,
 Cie­bie i sie­bie, prze­strzeń, czas.
 Dziś rano cały świat ku­pi­łem,
 za jed­no ser­ce cały świat,
 nad gwiaz­dy szczę­ściem się wy­bi­łem,
 nad czas i mor­skie głę­bie lat…
 Go­rą­ce mo­rza ser­cem pły­ną -
 po­zło­cie nie­prze­by­tych sław,
 gdzieś rze­ki nocy mnie wy­mi­ną
 w głę­bo­kich mo­rzach zło­tych traw.
 Chcę czer­wień ze­rwać z kwia­tów po­lnych,
 czer­wie­nią nocy spa­lić krzew,
 jak pier­si nie­ba chcę być wol­ny,
 w chmu­ry się wbić w ko­ro­nach drzew.
 Mo­rzem w nocy
 Noc się ci­szą ko­ły­sze, zmę­czo­na wzru­sze­niem,
 woda pach­nie księ­ży­cem wśród dy­gów błysz­czą­cych,
 nie­skoń­czo­ne, bez cia­ła, śród­fa­li­ste drże­nie
 i cień nocy si­na­wy po wo­dzie się pną­cy.
 Szczę­ście pal­ce roz­dzwa­nia drżą­ce mięk­kim pul­sem,
 my­śli czer­nią za­krze­płe na bły­skach dy­go­cą,
 ser­ce tęt­nem ude­rza w wiel­kiej pier­si nie­ba.
 W głąb roz­czer­ni i szczę­ścia pły­niesz ze mną nocą."