Październik

Zaskakujące lub może nawet zatrważające, że to już październik. Sama nazwa brzmi dosyć szorstko więc nie przywołuje miękkich skojarzeń. Gdy się obudziłam świeciło słońce. W domu było ciepło. Na ten czas drewno jest wystarczającym opałem. Jednak gdy wyszłam na otwartą przestrzeń przeszył mnie jesienny podmuch wiatru. Ostatnie dni sprawiły, że stoję w rozkroku między zdrowiem, a przeziębieniem. Mam nadzieję, że to pierwsze będzie silniejsze. Na towarzyszące mi wewnętrzne zimno pomogły kalorie ze słodyczy i dobra kawa. Dzięki ostatnim dosyć dokładnym porządkom dziś mogę pozwolić sobie na lenistwo – całe szczęście. Chętnie powygrzewałabym się jeszcze w słońcu…

ostatni samuraj

Wrześniowa codzienność

Wrzesień to co roku czas wielkiego przestawiania codzienności. Z pełnej wakacyjnego luzu na wyznaczaną i odliczaną godzinami. To zmuszanie się do wczesnego wstawania, gdy lubię długie poranki. To odhaczanie grafiku prac domowych po powrocie z pracy. To urodziny mojej Mamy. To zebrania rady i rodziców. To ubezpieczanie samochodu. Jeszcze z psem szczepienia trzeba zaliczyć. To łapanie promieni słonecznych, które mam wrażenie, że łapię siatką na motyle… W promieniach, których dziś na szczęście nie zabrakło, dojrzałam babie lato. Dokąd podróżują pajączki? Do ciepłych krajów? Jak ta sójka, którą obserwowałam na świeżo skoszonym trawniku? Czy od razu tylko za moje szafy?

Alberto nie z Australii

Facebook ma to do siebie, że raz na jakiś czas dostaje się dziwne zaproszenia do grona znajomych. Ale dziś zamiast zaproszenia dostałam wiadomość w formie komentarza:

A na profilowym mam awatara… Oczywiście z ciekawości zerknęłam na profil Alberto. Nawet niczego sobie. Jednak większe wrażenie zrobiła na mnie Nicea jako miejsce zamieszkania. To już bardziej południowa część Europy. Cieplejsza część. Rano, znów zastanawiając się nad ilością warstw do założenia, wizualizowałam sobie zdanie: I want to be Aussie!

Kolory i zapachy

Photo by u041bu0435u0441u044f u0422u0435u0440u0435u0445u043eu0432u0430 on Pexels.com

Gdy wyszłam dziś z pracy stwierdziłam, że na zewnątrz jest cieplej niż wewnątrz. Boosssko. Pomyślałam z przekąsem. Jutro spędzę kilka godzin na zewnątrz więc liczę na to ciepło…

A propos ciepła to podobno kolor czerwony sprawia, że już od samej barwy jest nam cieplej. Nie wiem, czerwonego w swojej szafie nie posiadam. Jedynie bordowy nielicznie się pojawia. Ale za to mam pomarańczowy, a to jeden z kolorów pantone na sezon jesienno – zimowy. Oprócz niego modne mają być odcienie czerwieni, żółtego, różu, brązu, biały, zielony, czarny i granatowy. Mnie w tym sezonie najbardziej rzuca się w oczy zielony. Do mojej szafy dołączyła ostatnio czarna sukienka w zielono – biały wzór geometryczny i zielona w czarne esy-floresy. Można powiedzieć, że podobne… ale i jednej i drugiej oprzeć się nie mogłam.

Po tym jak się ochłodziło nie mam już ochoty pachnieć stricte cytrusowo. Chciałam sięgnąć po zapach, którego kiedyś używałam i lubiłam, ale teraz po pierwszym psiknięciu skojarzył mi się z zapachem lakieru do włosów… yh… Na szczęście przypomniało mi się, że mam jeszcze nieskończony flakonik jednego z zapachów Naomi Campbell więc na teraz może być.

Otulam się jak mogę i czym mogę.

Komfort termiczny

Jesień wyjątkowo szybko wyciągnęła do nas zimne dłonie. Babie lato wraz z wrześniem się gdzieś zgubiło i mam wrażenie, że to już połowa października. Tu i tam słyszę o tym, że w tym roku 19 stopni ma być temperaturą optymalną do normalnego funkcjonowania. Sorry, ale ja w takiej temperaturze NIE funkcjonuję. Co z tego, że pozakładam na siebie niezliczoną liczbę warstw? To i tak nie poprawi mojego komfortu. Kupiłam góralskie kapcie, wyprałam już kryjące rajstopy, apaszki i szaliki. Wczoraj Mężu trochę przepalił, w domu zrobiło się przyjemnie. Dziś starałam się udawać, że jest mi ciepło. Na sweter założyłam ponczo… ale ucieszyłam się niesamowicie gdy Mężu popołudniem stwierdził, że jednak znowu przepali. Nie padało 🙂 więc byliśmy w ogrodzie, pandy pięknie się prezentowały 🙂 Kurtkę z wełny boucle zapinałam coraz szczelniej mijając wybiegi, na których niektóre zwierzęta też już kuliły się by się ogrzać. Na koniec spaceru stwierdziłam, że gdybym miała cienkie rękawiczki to wcale nie było by źle…

A zaledwie wczoraj czytałam o Bali. Czy wiecie, że temperatura powietrza w ciągu roku pozostaje tam prawie niezmieniona? Najcieplejszym miesiącem jest maj (28 stopni), najzimniejszym styczeń (26 stopni). Ot, taki mają klimat. Równikowy.

A moja miejscowość na B to przypomina z tych egzotycznych… na przykład Nową Zelandię czy Fuerteventurę, ale jedynie pod względem notorycznie wiejącego wiatru…

Obawiam się najbliższego czasu w pracy ze względu na zimno. W pomieszczeniu zlokalizowanym na parterze od strony północnej w taką pogodę przy niewłączonym ogrzewaniu jest zimno, a kiedy je włączą… hm…

panda day

Zaklinamy pogodę

Właśnie przeczytałam, że w sobotę przypada Międzynarodowy Dzień Pandy Małej i z tej okazji nasz ogród w weekend organizuje pokazowe karmienie Rani i Ogonka połączone z opowieściami ich opiekunów. Nasza wielbicielka pand na pewno będzie zainteresowana. Niestety na cały weekend zapowiadają bardzo brzydką pogodę więc zaklinamy prognozę żeby chociaż w niedzielę nie padało 🌞

Rani
Create your website with WordPress.com
Rozpocznij