Wieczorami

Co prawda do wieczora jeszcze trochę zostało. I chociaż po Anki to zimne już wieczory i poranki. To jednak wieczorami bywa u nas bardziej gwarno niż za dnia. I takie to koncerty wybrzmiewają

A nawiązując do dzisiejszej daty. Chociaż do Warszawy nam daleko to Pamiętamy. Tak jak pamiętam opowieści Dziadka, który walczył w II wojnie i trafił do niewoli.

My dla WOŚP

Żeby nie było, że ja tylko tak za koalami płaczę, to w tym roku WOŚP był dla nas wyjątkowo aktywny. Zaczęliśmy jeszcze przed południem. Przy okazji morsowania dla WOŚP, w którym brał udział również mój Mąż. Do wody weszło przeszło 300 morsów, z czego zebrało się ponad 7 tysięcy złotych.

morsy

Było wesoło bo na plaży były też inne imprezy towarzyszące, a Juniorka wróciła najedzona ziemniakami z ogniska i kiełbaską z rusztu. W domu szybka kawa i obiad i już trzeba było ruszać na wośpowanie Juniorki. Zatańczyła z dziećmi ze swojej grupy. Sztab, w którym występowała zebrał ponad 14 tysięcy. Po występie Juniorki „biegiem” do mojego sztabu. Tu zostałam pomagać już do końca imprezy. U nas sami kwestujący zebrali 26 tysięcy, a ogólna kwota sztabu wyniosła 120 tysięcy złotych. A to wszystko dzieje się na wsiach 🙂 do końca świata i o jeden dzień dłużej 😉

wosp

Mam tę moc więc Chcę uwierzyć snom

Samochód po pracy już współpracował więc bez przeszkód do przedszkola i do domu. Po ekspresowym obiedzie w postaci mięsa z pieczarkami z niedzieli i pajdy chleba ruszyliśmy do kina. Moje dziecko już od niedzielnego wieczora zarzucało mnie życzeniami imieninowymi więc stwierdziłam, że w swoje święto zrobię jej przyjemność i stąd wyjście na Krainę Lodu. Film ładny, fabuła dość ciekawa, dużo piosenek (choć mogą nie zatrybić tak jak Mam tę moc), Olaf z głosem Mozila jak zawsze rozweselająco – rozczulający, momentami zbyt się dłużący… no czegoś zabrakło w porównaniu do pierwszej części. Na pewno narysowany przede wszystkim pod wersję 3D. Może na tym twórcy skupili się za bardzo i stąd taki efekt? Ale Juniorka generalnie zadowolona, wszak widziała film już czwartego dnia od polskiej premiery i tym razem mogła zjeść popcorn. A mnie podobało się rodzinne wyjście, zawsze jest odprężające.

frozen

Na trzy

„Na raz, na dwa, świat za uszy dziś złap…” jakoś tak dziś za mną chodzi ta cudna piosenka z dzieciństwa w wykonaniu Majki Jeżowskiej. Może to efekt trzydniowego weekendu, w którym to jest czas na wszystko, a świat rakietą nie ucieka 😉 W zasadzie to weekend zaczęłyśmy z Juniorką już w czwartek idąc w odwiedziny do jej kolegi. Dzieciaki się wyszalały, a ja zrelaksowałam się z dwoma fajnymi babkami. Piątkowy czas zadumy dał dodatkowe wyciszenie, a Juniorka chyba pierwszy raz załapała, że tego dnia chodzi o pamięć. A ma już niestety o kim pamiętać (mimo, że nawet nie poznała jednej Babci i obu Dziadków) i zapalać światełko. W sobotę można było bez wyrzutów, że brakuje czasu dla dziecka rzucić się w wir porządków. No i niedziela, cała dla przyjemności bo już w domu porządek. Już przed południem byliśmy w kinie. Juniorka z możliwych: Angry Birds, O! Yeti, Mój przyjaciel Ufik (na to ja chciałam iść) wybrała drugą część Angry Birds. Szalę przeważyły pewnie te zbierane w jednym ze sklepów angrybirds’owe kosteczki

angrybirds

jak dla mnie było średnio choć  zabawnie, najfajniejsze były piosenki z moich młodych lat 😂 Potem pizzeria i spacer. Uwielbiam przedłużone weekendy, kiedy to nie trzeba w ciągu dwóch dni gonić za wszystkim. Dobrze, że powtórka z rozrywki już za tydzień 🙂 Chociaż wiem, że są gminy czy zakłady pracy, które testują czy testowały system trzydniowych weekendów, ponieważ badania podają, że pracownik po takim weekendzie jest szczęśliwszy więc jego wydajność w pracy wzrasta. Taki system testuje na przykład jeden duński urząd gminy…

Było miło

Wakacje na jurze okazały się strzałem w 10. Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że jest to idealne miejsce na wyjazd z dziećmi. Jest co zwiedzać, jest gdzie wędrować, można jeździć rowerem, jest różnorodność. Nie obyło się bez marudzenia, ale też nie było pod tym względem tak źle, a tatrzańskie doliny byłyby dla Juniorki dużo bardziej męczące i monotonne w odbiorze. A tak pierwszego dnia zaliczyliśmy Maczugę Herkulesa i zamek Pieskową Skałę, weszliśmy do Jaskini Łokietka i pomaszerowaliśmy szlakiem Ojcowskiego Parku do Bramy Krakowskiej. Mnie ciągnęło do zamków na Szlaku Orlich Gniazd więc był Mirów i przejście urokliwym szlakiem do Bobolic, był Ogrodzieniec i Olsztyn (tak, tam też jest Olsztyn) oraz Góra Biakło z piękną panoramą i pasącymi się na niej owcami 😉 No i Złoty Potok, w którym przez kilka miesięcy przebywał Zygmunt Krasiński i nadał nazwy tamtejszym ostańcom (Brama Twardowskiego, gdzie to kogut miał się odbić od skały żłobiąc pazurami otwór i wzlecieć z Twardowskim do Księżyca) czy stawom (Irydion, Sen Nocy Letniej). Złoty Potok to także Pałac Raczyńskich (niestety marniejący ze względu na spór Skarbu Państwa ze spadkobiercami), Dwór Krasińskich w którym mieści się Muzeum Regionalne i Rezerwat Parkowe czyli szlaki piesze i rowerowe, ostańce, grota niedźwiedzia (w której znaleziono szczątki paleolitycznych zwierząt i chronił się człowiek z okresu kamienia łupanego), źródła Wiercicy, Źródło Spełnionych Marzeń. Złoty Potok to także pierwsza w Europie pstrągarnia. Dni były więc wypełnione od śniadania do obiadokolacji i był to bardzo udany czas 🙂

Ze śmiesznych nazw miejscowości oprócz Garnka zapamiętałam jeszcze Śrubarnię i Żelazko. Była też Julianka 😉 ale entuzjazm do nazwy opadł gdy przeczytałam, że wydarzyła się tam straszna katastrofa kolejowa w 1976 r.

Po raz kolejny też oglądając świat zza samochodowej szyby doszłam do wniosku, że mamy przepiękny kraj. Drugi wniosek jest taki, że mimo, że w naszej wsi oprócz okrągłej kapliczki z XVII wieku położonej na wzgórzu nie ma nic więcej (nawet sklepu), to jednak w zasięgu 10 km zaczyna nam się duże miasto ze wszystkimi udogodnieniami, uniwersytetem, bazą kulturalną itp. A jak się tak jedzie to droga upstrzona jest maleńkimi miejscowościami w znacznym oddaleniu od dużych ośrodków miejskich czyli u nas nie jest źle 😉

Jura

Z rozbieżności pomiędzy Bieszczadami, Wolinem i Kościeliskiem wyszła Wyżyna Krakowsko – Częstochowska. Hotel ładnie położony, jest też dobrą bazą wypadową do zwiedzania jury. Ze śmieszków drogowych to przejeżdżaliśmy przez miejscowość o nazwie: Garnek. Oby tylko pogoda dopisywała i w domu było wszystko w porządku to wakacje zakończymy na fest 😎

Dinozaury i spółka

Parków rozrywki związanych z dinozaurami jest podobno w naszym kraju co najmniej dwadzieścia. Z tego cztery to w naszym województwie. My jeździmy głównie do tego, który, jeżeli chodzi o zwiedzanie, specjalizuje się głównie w dinozaurach. W cenie biletu ma się wszystkie atrakcje parku czyli wejście do muzeum, dinozaurową ścieżka edukacyjną z podziałem na trias, jurę i kredę z rzeczywistych rozmiarów modelami i opisami gatunków, kino 5D oraz park rozrywki i plac zabaw. Zabawa zagwarantowana na kilka godzin. Zaplecze gastronomiczne oczywiście na miejscu.

trice
lubię triceratopsy
dino
wykluwamy dinozaura, cały proces może trwać do 48h

Na drugie tyle teraz przygotuj się

Tak, to dziś zmieniają mi się obie cyfry w rubryczce: wiek. I trudno mi uwierzyć w tą 4 z przodu, wszak dziś jestem taka sama jak wczoraj. Ale od dłuższego czasu chodzi mi po głowie serial „Czterdziestolatek” 😉 Szukam analogii, wiek zobowiązuje… kariera, koneksje, luksusy, pozycja. Jak Magda Karwowska na pewno nie jestem 😉 Moje dziecko jest znacznie młodsze niż Marek, nie wspominając już o Jagodzie 😉 Jak już… to mogę się odnajdywać, co najwyżej, w ciapowatości inżyniera 😉 Ale grunt, że ryczącą 40-tką nie jestem 😀

Z racji niedzieli pierwsze świętowanie odbyło się wczoraj. Juniorka mało nie pękła z chęci obdarowania prezentem wcześniej, strasznie dużo ją to to kosztowało, ale wytrzymała do niedzielnego poranka. A prezentów było sporo bo od Juniorki, od Męża i wspólny od obojga. Potem wspólne wyjście do kina na Sekretne życie zwierzaków domowych. Miało być małe świętowanie, ale że przyjechał kuzyn z rodziną to było może jeszcze sympatyczniej. Był torcik z 4 świeczkami 😉 (więcej by się na nim nie zmieściło) i szampan. A na zakończenie dnia super mecz siatkarzy. W planach jeszcze wyjście do kina tylko z Mężem 🙂 No i zorganizowanie ze dwóch spotkań rodzinnych. A tak w ogóle to wydaje mi się, że to może jest jak ze zmianą wieków na taśmie czasu czyli każdy rok oznaczony 00 jest końcem odchodzące stulecia 😉

biżu

Internetowe konkursy

Teraz będę się chwalić 😉 Na fejsie obserwuję kilka profili pisarek, jakieś blogi czytelnicze dla dużych i małych. Czasami biorę udział w organizowanych tam konkursach. Nie zawsze udaje się wygrać, ponieważ ludzie są naprawdę kreatywni w udzielaniu odpowiedzi. Ale tym razem się udało 🙂 Napisałam zakończenie zamieszczonego fragmentu i uznano, że moja pointa warta jest nagrodzenia książką. Lektura dobra na wakacje więc mój stosik znowu się powiększy 😉 To już będzie druga książka z dedykacją i autografem autorki zdobyta w konkursach. Cieszę się 🙂 taka mała rzecz, a zrobiła mi całą sobotę 😉