Koniec lipca

A jak koniec lipca to połowa lata za nami. W perspektywie jesień więc ciepła trzeba już spodziewać się mniej niż więcej. Jak już po niektórych wpisach można się było zorientować 😉 śledzę na FB kilka australijskich stron. I taką to informację zobaczyłam

zimaPerth
źródło: ABC Perth

23,5 stopnia w ZIMĘ! Tak, wiem, że w swoim oburzeniu nie uwzględniam istotnych różnic w uwarunkowaniach klimatu. Ale, że łatwo się dziś denerwuję to to też mnie wkurza. Co mam dziś za oknem w środku nibyLATA? 20 stopni z przewagą chmur i silnym, chłodnym wiatrem.

Oprócz tego wkurza mnie mulący od 2,3 dni Internet mimo dobrego jak na nasze warunki sygnału. Rozłączający się stary modem… kupiłam nowy, właśnie przyszedł… ale aplikacja go nie widzi, a mnie denerwuje szukanie teraz rozwiązania bo nie mam technicznych spraw w jednym palcu i muszę poszperać i pokombinować i nawet system mnie denerwuje bo nie mogę znaleźć czegoś co w xp raz na jakiś czas wykorzystywałam…

WYLUZOWAĆ…

Myszka i komary

Od czasu zakupu pierwszego laptopa, czyli jakieś 11-12 lat temu całkowicie przerzuciłam się na touchpada. Ale teraz jakoś za myszką zatęskniłam, łatwiej przesuwa mi się ekran rolką i jakoś tak łatwiej operuje obrazami w programach do edycji. W szufladach była taka mini myszka, ale ta w dłoni też nie leży przy dłuższym używaniu. Kupiłam więc nową, najzwyklejszą przewodową mysz optyczną (choć pamiętam jeszcze jak miałam taką z kulką pod „brzuszkiem”). Przy okazji dowiadując się, że mysz teraz może mieć 14 przycisków(?!), pewnie to do gier – nie wiem, nie znam się i nie potrzebuję 😉

myszka

A po 6 latach szukania środka łagodzącego skutki ukąszenia komarów u Juniorki, u której wszystko jeszcze jakby potęgowało odczyn, znalazłam w końcu coś co daje zadowalający efekt i zniknięcie śladu po 2,3 dniach, a nie po 2 tygodniach. Plasterki do naklejenia na 8h z wyciągiem z nagietka lekarskiego. Właśnie zamówiłam 5 opakowań 😉

Siedem żyć?

Ludzie różnie traktują zwierzęta. I to nie tylko te na wsi mają gorzej, bo i te miejskie różnie trafiają (zawsze żal mi widoku psów dużych ras, które siedzą na balkonie na którymś tam piętrze, przez większość dnia w małym mieszkanku). Ale do brzegu bo nie o psach dzisiaj, tylko o kotach. Koty na wsi też mieszkają w domach, są kuwetowe i mało co wychodzą. Jednak większość żyje według własnych ścieżek, jak są w domu (czy wokół niego) to są, jak ich nie ma to kiedyś przyjdą albo i nie. Mnóstwo jest tutaj kotów, które regularnie chodzą na polowania w zboża, w których myszy teraz w bród. Przechodzą drogę, na której obowiązuje ograniczenie do 40km/h, czego niestety nie wszyscy przestrzegają. Całe szczęście do wielkiej tragedii tu nie doszło, ale tych małych trochę jest. I nie wiem jak można potrącić zwierzaka i zostawić go, od tak, na środku asfaltu? I nie to, że w ciemnym zaułku tylko wprost po lampą, na drodze na której w 90% przypadków jedzie jeden samochód w jednym czasie, ale za to właśnie jedzie za szybko szczególnie wieczorem czy nocą… I niestety, taki kot łazik, gdy już leży na asfalcie, staje się bezpańskim zwierzęciem. Ludzie zwalniają, omijają, ale nikt nic nie zrobi. Mężu zakopał wczoraj, nie pierwszego, takiego biedaka… a ładny był, taki trikolor.

Lwia zmarszczka i kozi ser

Czytam powieść, obyczajówkę. Na jednej ze stron bohaterowie prowadzą rozmowę na temat medycyny estetycznej. Rozmawiają między innymi o lwiej zmarszczce. … Zaraz, zaraz, właśnie uświadamiam sobie, że kreska z mojego czoła to właśnie opisywana lwia zmarszczka. Od teraz już mi będzie z nią lepiej, ze świadomością, że moja zmarszczka ma tak dostojne zwierzę w nazwie. Lwia zmarszczka brzmi dużo lepiej niż kurze łapki.

lwiazmarszczka
PublicDomainPictures/pixabay

To teraz przejdźmy do kozy, mojej zodiakalnej patronki według horoskopu chińskiego 😉 A właściwie koziego sera w wersji do smarowania. Smakuje pysznie na kanapce z pomidorem i szczypiorem. Takie dzisiejsze odkrycie śniadaniowe 😉

Na oścież

Bramę mieliśmy przesuwną. Ale przesuwną siłą ludzkich mięśni więc trzeba było wsiadać i wysiadać i czasami trochę się namęczyć. Gadania o założeniu napędu było kilka lat, ale w końcu jest. Miało być roboty na 2,3 dni a wyszły w sumie 3 tygodnie bo jak już robić to zrobić dobrze. Bramę trzeba było zdjąć (całkowita jej długość to 9 metrów). Wymienić szynę po której się porusza. Skuć beton przy wjeździe i zmienić trochę jego profil. Nowy beton zamówiony trochę pokątnie 😉 więc przyjechał pewnego piątku przed godziną 19 więc chciał nie chciał te 4 metry betonu musieliśmy rozciągnąć sami. Trochę posiłkując się ciągnikiem bo inaczej byśmy nie dali rady, chociaż przez moment pracowaliśmy wszyscy włącznie z Babcią i Juniorką.

beton

Beton był zbrojony nie polimerem (jak sądził mój Mąż), a zwykłym drutem, co okazało się dnia następnego gdy na taki zbrojeniowy drucik nadepnęłam i wbił mi się w piętę. Ale gdy beton już był można było założyć bramę (przez blisko 2 tygodnie jej nie mieliśmy). Potem założenie napędu, wyprowadzenie kabli i podłączenie zasilania, przyspawanie potrzebnych elementów, pomalowanie nowych i odświeżenia starych i zakup nietypowych baterii. Ale wczorajszego wieczoru nasza brama zamknęła się po raz pierwszy przy użyciu pilota. Może i to trwało długo, ale wszystko sam zrobił mój Mąż.

Przez czas braku bramy psy też miały kiepsko. Zostały pozbawione nocnego biegania po całym terenie i trzeba było im braki w ruchu inaczej rekompensować. Suką zajął się Mąż, ona nie lubi aportować więc trzeba było brać ją na przebieżki. Psa my wybiegałyśmy, jego miłość do aportowania była w tym przypadku kluczowa. Tu w trochę celowo zwolnionym tempie 😉

Problematyczne kontynuacje

W sumie to nie przepadam za czytaniem sag i innych powieści wielotomowych. Jak ma się możliwość przeczytania jednej po drugiej to jeszcze, ale czytanie w większych odstępach czasowych się u mnie nie sprawdza. Ostatnio chciałam przeczytać kontynuacje dwóch książek, których poprzednie części wyszły ładnych parę lat temu. W jednej dotarłam do 134, a w drugiej do 146 strony i odłożyłam. Ciągle mi przeszkadzało, że nie kojarzę wszystkich postaci i kontekstów, a wątki w nowych częściach nie pociągnęły odpowiednio zainteresowania.

Za to skoro wakacje to podróżuję 😉 Właśnie wróciłam z australijskiego wybrzeża z Nowej Południowej Walii i było mi tam lepiej niż sądziłam 😉 Teraz wyruszam nad polskie morze. A dalej czeka Neapol i Paryż 😉 Juniorka natomiast ukochała sobie Skandynawię i obecnie po norweskich stronicach śmigamy.

mea culpa

Nie umiem się kłócić. Nie umiem walczyć o swoje. Umiem się dzielić. To od początku było powodem stwierdzenia, że: nie mam cech jedynaczki, nie jestem egoistką. Kilka razy, już jako dziecko usłyszałam to z ust obcych ludzi. W końcu sama tak myślałam, że nie jestem egoistką. Teraz już wiem, że egoizm to coś więcej. Teraz już wiem, że jestem absolutnie skupiona na sobie. A efekty tego skupienia zaczynają parzyć nie tylko mnie i będą odczuwalne przez następne kilkadziesiąt lat. Co można zmienić to można, ale ani czasu się nie cofnie, ani nie wszystko jest w zasięgu ludzkiej możliwości.

jabłka