Zezowate szczęście

Jak ma się urodziny to można świętować. A jak ma się takie szczęście jak ja to i bez wielkiego świętowania, bez nawet powąchania kropli alkoholu można poczuć: podjeżdżający do gardła żołądek, światłowstręt, kosmiczny ból głowy, tupanie much niczym słoni i ogólne wirowanie świata zewnętrznego i wewnętrznego. Tak, w urodzinowy wieczór rozłożyła mnie migrena. Po takim ataku jestem zawsze zmęczona jakbym 10 ton węgla w kopalni wyfedrowała więc sił starczyło jedynie na położenie się spać. Ale rok temu, gdy kończyłam te przełomowe cztery i zero to bardziej doświadczony kuzyn ostrzegał, że od teraz to już wszystko boleć będzie 😉

hb2020