Smartfonizacja

Kilka dni temu trafiłam na artykuł, w którym podano, że Olympus wycofuje się z rynku fotograficznego. Firma poinformowała, że ma zamiar sprzedać cały dział zajmujący się fotografią spółce Japan Industrial Partners i tym samym zakończyć produkcję aparatów. Zrobiło mi się trochę smutno bo moim pierwszym cyfrowym aparatem był właśnie Olympus

olympus

z wysuwającym się obiektywem i mogący być zasilanym przez baterie akumulatorowe, ale i zwykłe AA, z zaślepką obiektywu oryginalnie doczepioną do paska. A przede wszystkim jest (bo cały czas działa) to aparacik robiący bardzo ładne zdjęcia. Żaden inny z moich kompaktów, czy to Nikon czy Kodak nie był tak dobry. A co jest powodem rezygnacji Olympusa z działu foto? Oczywiście zmniejszenie zainteresowania aparatami na rzecz aparatów w telefonach. No to biję się w pierś… też zarzuciłam używanie aparatów fotograficznych. Jeszcze przed urodzeniem Juniorki wyjeżdżając na wakacje zabieraliśmy tego Olympusa i lustrzankę i robiliśmy zdjęcia jednocześnie na dwa aparaty. Potem miejsce w plecaku przeznaczone na aparaty zajęły dziecięce rzeczy pierwszej potrzeby (których jest cała masa) i tak robienie zdjęć zaczęło spoczywać na telefonach… Czasami jeszcze wracam do zrobienia zdjęć lustrzanką, ale… są to sporadyczne przypadki. W zeszłym roku nawet zastanawiałam się nad kupnem jakiegoś kieszonkowca… ale gdy stałam przed sklepową półką Mężu stwierdził: „choć i tak będziesz robić zdjęcia telefonem”. I na wakacje pojechałam już tylko z telefonem i kijkiem do selfie, co byśmy we trójkę na zdjęciach byli… Smartfony powoli/czy raczej bardzo szybko zastępują nam wiele innych urządzeń…