Pokolenie „ĄĘ”

Prąd. Ciepła woda woda w kranie. Nic nadzwyczajnego, ot zwykła codzienność. A jakby stało się coś, że tego by nie było…? Wstajesz rano i nic nie działa, nic poza siłą własnych mięśni. W lodówce wszystko się zepsuło, ekspres nie parzy kawy, odkurzacz nie działa więc musisz zamieść mieszkanie, o praniu w pralce pozostaje pomarzyć. Jest lato, ale nadal przyjemniej wziąć prysznic w ciepłej, niż zimnej wodzie. Ale w zasadzie dobrze, że jakaś z kranu leci, bo co by było gdyby w ogóle nie leciała… Kuchenka na gaz to obiad będzie, a jeżeli gazu też nie ma… Już nawet nie myślimy, że nie włączymy komputera czy telewizora. Tu nie ma możliwości normalnego funkcjonowania w podstawowych czynnościach. I to nie przez jeden dzień, a przez resztę życia…

Właśnie jesteśmy po awarii bojlera. Od razu przypomniało mi się jak w lutym wyłączyli prąd co wyłączyło piec. Mam szczęście, że żyję w czasach z takimi udogodnieniami. Jeszcze 100 lat temu nie dałabym rady ogarnąć rzeczywistości tak jak robiły to nasze prababcie, a jeszcze nawet babcie.