Finał historii kamienia

W sobotę o godzinie 10 zadzwonił Mężu i przywitał mnie słowami „veni, vidi, vici”. I już wiedziałam co było drugim, a może najważniejszym powodem zawiezienia chrześniaka na badania diagnostyczne. Mój Mąż miał niedokończoną misję. I po 14 miesiącach właśnie ją zakończył. Zdobył Rysy. A odłamek menhira Melchiora spoczął na ich szczycie. I nie ważne czy próba samotnego wejścia była odpowiedzialna, (może całe szczęście, że tamtego dnia ruch na Rysach był prawie taki jak na Krupówkach, więc w razie co, ktoś by pomógł) i że nadchodzącej nocy miał do przejechania przeszło 500 km. Bo, w nawiązaniu do wczorajszego cytatu, mój Mąż właśnie w ten sposób powiedział: oto ja.


Historia kamienia

Czyli jak to wszystko się zaczęło w czerwcu 2019:

Wejście na Rysy nie powiodło się. Pogarszająca się pogoda i niedyspozycja mężowego towarzysza spowodowały, iż rozsądek wziął górę nad testosteronem i chłopaki odpuścili na wysokości Czarnego Stawu Pod Rysami (1583 m n.p.m.). Misja przerwana i… przeniesiona najprawdopodobniej na wrzesień. Mężu od zawsze mówił o wejściu na Rysy, ze mną niestety to niemożliwe, a zanim Juniorka dorośnie do takiej wspinaczki to Mężu już może nie być w kondycji… Ale we wrześniu może faktycznie uda mu się zmontować małą grupę (w grupie raźniej) by spróbować znowu. A czemu piszę o misji? Wczoraj dowiedziałam się, że marzenie przerodziło się w misję jakieś 3 lata temu. Wtedy podczas jesiennej orki pług zahaczył o głaz (pewnie narzutowy z epoki lodowcowej, a że ziemia pracuje to wyszedł pod powierzchnię). Zdarzenie było o tyle niebezpieczne, że siła, którą wygenerowało spowodowała, że pług dosłownie przerzuciło kilka centymetrów obok kabiny. Te kilka centymetrów uratowało mojemu Mężowi życie, gdyby lemiesze spadły na kabinę… nie było by szans. Od głazu wtedy odłamał się kawałek. A mój Mąż obiecał sobie, że ten kawałek (mniej więcej 10 kg kamlota) zaniesie na Rysy. Teraz odłamek leży odpowiednio schowany (tam już wysoko w górach) i czeka na dokończenie misji. A głaz zdobi wjazd do domu.

menhirek
menhirek