Zwierzęta przydomowe

Gdzie nie spojrzeć jakieś zwierzątka. Nasze, nie nasze. Takie które lubimy i takie, których nie znosimy. Ale wszyscy razem koegzystujemy. Dziś o dwóch stworzonkach wokół nas.

Do gołębi pocztowych, które robią sobie u nas przerwę na „popas” jesteśmy przyzwyczajeni. Co chwilę jakiś tu odpoczywa i się posila. Czasami nawet Juniorka nadaje im imiona. W te wakacje był już na przykład: Tuptuś, Jadajek i Słuchajek. Teraz jest ten, który trafił do raju. Trafił tu akurat po żniwach, gdy stodoła jest pełna ziarna. Siedzi i się karmi do woli (pewnie nawet do przejedzenia), wychodzi najwyżej przed wrota na krótki spacerek i wraca do swojego eldorado 😉 Skoro już jest to dostaje też wodę. Na imię dostał Gołąbek Bąbek. I niestety będzie pewnie problem bo w drogę do domu się nie wybiera… Po obrączkach można ustalić właściciela, ale to zawsze kłopot, lepiej jak same odlatują.

Wczoraj też ratowałam owada. W pierwszej chwili myślałam, że to pszczoła, ale po przyjrzeniu się to jednak osa. Wpadła do psiej miski z wodą. Ale nie zdążyła się utopić więc trzeba było ratować stworzonko, przenieść w bezpieczne miejsce, a potem podejrzeć jak się czyści i suszy. Wszak osa też jest pożyteczna ponieważ żywi się mszycami i innymi szkodnikami, które niszczą plony. Zapylają także figi, którymi żywią się ptaki czy nawet ssaki. A także szacuje się, że około 100 gatunków storczyków uzależnione jest od istnienia os.