Podrzucone bagaże

walizki
ivabalk/pixabay

Pandemia to jedno, w mniejszym czy w większym stopniu, zapewne każdy z nas o tym myśli. Poza tym generuje nowe problemy oprócz tych, które każdy z ludzi miał.

Moja kuzynka niewyraźnie się czuje. Zastanawia się czy to Covid-19 czy tylko efekt paniki. Dzwonię do niej codziennie spytać jak się czuje bo się martwię.

Rozmawiałam z kumplem, który od kilku miesięcy walczy o powrót dziecka do sprawności po wypadku. Martwię się, że zrobi coś głupiego szukając odskoczni od wyczerpania problemami, lękami, stresami, znakami zapytania które nadal przed ich dzieckiem… a do tego koronawirus.

Mężu wracając z miasta wszedł do sklepu po karmę dla psów, a że był głodny kupił sobie ciastka, które zjadł w samochodzie takimi rękoma jakie w danej chwili miał, nie mamy żeli antybakteryjnych bo nie było już dostępnych… Odruch bezwarunkowy, lekkomyślność… nawet nie chce mi się o tym myśleć.

Zdalne nauczanie, ten problem niedługo urośnie do gigantycznych wielkości w każdej rodzinie, w której są dzieci. Juniorka jest w grupie 5-latków. Na ten tydzień mamy zadane 18 stron A4 do wykonania plus praca plastyczna dla chętnych, a nawet możliwe jutro łączenie on-line. Mamy również wysłać ze 2 zdjęcia z wykonanej pracy… Jako rodzic uważam to za przesadę. A zmotywowanie do pracy w domu to już w ogóle odrębna kwestia. Ale z drugiej strony wiem jak to działa. Ministerstwo zadaniami Dyrektorów obliguje do prowadzenia nauki. Tworzy się presja, której nie można zignorować ponieważ ze wszystkiego nauczyciel zostanie rozliczony, a to często przekłada się na ilość a nie jakość. Nie wszystko też jest tak łatwe do wykonania jak to się wydaje zza biurka w Warszawie z szerokopasmowym łączem internetowym. Oburzenie rodziców już w sieci jest widoczne i za chwilę wcale się nie zdziwię jak odinstalują e-dzienniki i po prostu powiedzą, że nic nie dostali i to nie ich wina. A nauczyciel musi wysyłać, a też nie każdy z dnia na dzień jest w stanie opanować możliwości nowoczesnej techniki w e-learningu. Tworzy się błędne koło… za które w głównej mierze obarczeni zostaną nauczyciele, a nie tworzone na szybkiego rozporządzenia.

Gdy to wszystko się skończy część z ludzi pewnie będzie musiała się poddać jakieś terapii bo momentami już jest ciężko wyrobić na zakrętach.