Poniedziałek, 16 marca 2020

Weekend minął. Ale weekend jak to weekend, zazwyczaj mija nam w pewnym oddaleniu od rzeczywistości. Dziś obudziłam się o 7:45. Po podniesieniu rolet świat wyglądał jak zawsze. Ale świat już nie funkcjonuje jak zawsze.

closed

O 7:45 powinnam parkować autem przed pracą, ale mam „wolne”. Dyrektor wyznaczył zadania do wykonania i zalecił siedzieć w domu. Po śniadaniu zrobiliśmy kilka zadań z przedszkolnego homeschoolingu (trochę chyba Panie przesadziły z ilością jak na pierwszy tydzień 😉 bo i zadania w podręczniku i karty pracy do dodatkowego wydrukowania). Ja poszukałam on-line’owych szkoleń dla siebie. I poszłyśmy na spacer. To, co wcześniej uchodziło za wadę tego miejsca teraz urasta do rangi zalety. Nasze „zadupie”, bo tu bez wirusa nikogo prawie się nie spotyka, teraz przyjmuje cechy strefy komfortu. Bo jak się stąd nie musi wyjść w jakikolwiek sposób (realny czy wirtualny) do świata, to można nawet zapomnieć o ogłoszonej przez WHO pandemii.

sp

Ale gdy wieczorem zerkam na to co w świecie owładniętym wirusem słychać, to oblatuje mnie strach. I zasypiam z ciężkimi myślami.

THE  WORLD  IS  CLOSED…