Pod górkę

Juniorce katar nie przeszedł, a że zależy mi na pełnym wyzdrowieniu to dziś do przedszkola jeszcze nie poszła. Gorzej, że rano Mamę tak bolała głowa, że ledwo patrzyła. Ja uwiązana w pracy. Mężu wspomoże teściową w opiece nad dzieckiem, ale ma na dziś umówionego TIRa na ładowanie pszenicy więc przez pewien czas będzie też całkowicie wyłączony. Zazdroszczę ludziom, którzy mają ten komfort, że nie zawsze muszą stawić się w pracy i mogą pracować z domu. Też bym tak chciała. Tylko co miałabym robić? Nic mi się dzisiaj nie klei.