Wirtualnie

Narracja zazwyczaj była inna, by od tego wirtualnego świata uciekać. Teraz rzeczywistość doprowadziła nas do tego, że wirtualny świat faktycznie sprawia, że możemy funkcjonować w miarę normalnie, że nie wszystkiego jesteśmy pozbawieni. Bo to już nie zabawa gdy życie, praca i nauka na dużą skalę przenosi się do sieci. Jesteśmy po pierwszym łączeniu się z przedszkolem poprzez aplikację, on-line było kilkanaścioro przedszkolaków. Jutro kolejne łączenie, teraz już z wydrukowanymi kartami pracy, które przesłała wychowawczyni. I jak na początku myślałam, że to zbędne to obserwując tą godzinę „spędzoną” z Panią i przedszkolakami stwierdziłam, że jednak będziemy się łączyć, by choć te 3 razy w tygodniu podtrzymać normalność. Dziś obejrzeliśmy transmisję organizowaną przez miejski teatr. Nasz teatr organizował niedzielne spotkania przy śniadaniu dla całych rodzin połączone z różnymi warsztatami. Teraz to niemożliwe, więc aktorka czytała fragment Opowiadań z Doliny Muminków, a później wraz z synkiem pokazywała dzieciakom jak łatwo wyczarować sobie, z tego co w domu, orkiestrę i pobawić się dźwiękiem. O tym, że dzięki współczesnym mediom można zadzwonić i zobaczyć przy rozmowie rodzinę nawet nie muszę przypominać. I nie raz jeszcze pewnie skorzystamy z prowadzonych transmisji czy uwalnianych materiałów bo wirtualny świat to także wiele ciekawych i wartościowych rzeczy.

social-media
geralt/pixabay

Ale… równocześnie zabieram się za czytanie Roku 1984 Orwell’a, która od jakiegoś czasu czekała na swoją kolej by poszukać ewentualnych analogii, odniesień, a może znaleźć zaprzeczenia. Zachęcona też cytatami z powieści zawartymi w jednym z postów na blogu erratadoswiata.pl uznałam, że nadszedł właściwy czas… A, że Folwark zwierzęcy to jedna z ciekawszych książek, jakie czytałam to i teraz liczę na sporo…