Sport to zdrowie…

murawa
Didgeman/pixabay

W zeszłym tygodniu Onet pisał o wątpliwościach jakie stwarza używanie do budowy boisk ze sztuczną murawą tańszych granulatów powstających z recyklingu opon. Ale jak się poszuka w sieci to takich artykułów już jest więcej. Wątpliwości dotyczą oczywiście zdrowia grających na takim boisku. Jedna z rozgłośni radiowych zarzuciła ten temat na swoim fb, co zostało (nie wiem czemu) shejtowane. Ja o problemie usłyszałam jakiś czas temu od kolegi na naszym szkolnym boisku z taką właśnie nawierzchnią. Był upalny czerwcowy dzień, taki w którym widać rozedrgane gorące powietrze. Obserwowaliśmy grających nastolatków. A kolega stwierdził, że „nie chce wiedzieć co teraz unosi się nad tym boiskiem”. I opowiedział o walce rodziców o zdrowie syna i o prawdę o podłożach do boisk. Chłopiec regularnie trenował piłkę nożną, zachorował na nowotwór dróg oddechowych. Nowotwór bardzo rzadki,  wiążący się w zasadzie z efektem ubocznym wdychania pewnych substancji. Rodzice podejrzewali, że pod murawą był po prostu tańszy granulat ze starych opon (pochodzących z nie wiadomo skąd, prawo nie reguluje tego) zamiast granulatu powstającego z gumy technicznej, której surowcem bazowym jest kauczuk ale oczywiście droższego. Artykuł Onetu również powstał po zainteresowaniu ze strony innych rodziców dziecka, u którego zaszła reakcja alergiczna. Niby w momencie oddania boiska do użytku wszystko musi posiadać odpowiednie certyfikaty. Ale granulat musi być wymieniany i wtedy już nie wiadomo co zostanie użyte. W Holandii przeprowadza się kontrole takich boisk, niektóre muszą zawiesić swoją działalność a nawet są zamykane. W Polsce też niby ma być teraz skontrolowanych kilka boisk (głównie szkolnych) w Warszawie i Szczecinie. A co z resztą? Takie kontrole powinny być zarządzone odgórnie i regularnie przeprowadzane na wszystkich orlikach. Bo ja jednak bym nie chciała żeby moje dziecko biegało w południe w upale w chmurze unoszących się toksyn, które w czasie wysiłku są jeszcze bardziej wchłaniane do płuc.