Pan pliszka

Pan, bo widać to po aktualnym upierzeniu pliszki siwej, której to w tym roku całkiem sporo wokół domu. Za to populacja wróbli maleńka.

Mój Mąż zazwyczaj nie wjeżdża samochodem do garażu w ciągu dnia. I w ostatnią sobotę też go tak zostawił gdy wróciliśmy z zakupów. Pijąc w kuchni kawę, zwrócona w stronę okna, zauważyłam ptaszka, który uparcie lata przed lusterkiem bocznym, to na nim przysiada, to na drzwiach, i jest mocno zaaferowany tym, co w lusterku. Gdy wyszłam z domu odleciał, ale niezbyt daleko i tylko na chwilę, wracał gdy znowu czuł się bezpiecznie i „tańczył” dalej. Drzwi i lusterko zafajdane więc Mężu wprowadził samochód do garażu. Ale pliszka gdy tylko widzi samochód przylatuje… Zakochany? Obłąkany? Dziś pakujemy się rano z Juniorką do mojego samochodu, patrzę… i też mam zafajdane drzwi i porysowane dziobem lusterko. Skubany musiał zostać na noc w garażu i zobaczył, że tych uwięzionych w lusterkach jest więcej… I co z takim delikwentem zrobić?

Nieznane's awatar

Autor: PaniKa

córka, żona, matka (to chronologicznie), KOBIETA (to przede wszystkim), nadpobudliwa emocjonalnie introwertyczka (a to na marginesie)

15 myśli na temat “Pan pliszka”

  1. Jest takie powiedzenie „każda pliszka swój ogonek chwali” no i pewnie też się nim zachwyca ja sobie popatrzy w lusterko 🙂 …., Podobno sroki potrafią rozpoznać siebie w lustrze, może pliszki też.. A wróbelków niestety coraz mniej, ja je bardzo lubię

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij