Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

(Nie)moc

Motocykl przyjechał. 204 km na kołach bo nie zmieścił się 😉 na małą przyczepkę na motocykle, którą ma Mężu. Miał dużo szczęścia, że nie złapał go deszcz, bo w piątek niezłe ulewy przez kraj przechodziły, jak wracałam z pracy to ledwo wycieraczki wodę mi odbierały, ale we mgle i w deszczu lubię jeździć, na dwóch kółkach to już bardziej uciążliwe… W sobotę czułam się totalnie osłabiona, gorzej niż Mężu po szczepieniu 😉 może to po zmianie pogody albo takie przesilenie wiosenne. Poszłam spać szybko i spałam długo. Mimo to w niedzielę wstałam jeszcze z ciężką głową. Zjadłam śniadanie i poszłam się przejść zrobić trochę zdjęć bo jakoś tak przyroda goni stracony czas i wszystko szybko przekwita. Mniszki jednego dnia były żółtym poletkiem, na drugi już tylko dmuchawcami. Wiśnie też szybko zrzuciły płatki. A wymyśliłam sobie, że w tym roku uchwycę w kadrze dwa w jednym czyli rzepak z czymś jeszcze więc były wspólne zdjęcia z lasem, pszenicą, kwitnącą jabłonią, pokrzywą i rozkwitającym bzem. Gdy się dotleniłam to poczułam się lepiej więc reszta niedzieli upłynęła już w lepszej formie.

Kwitnących zdjęć mam już sporo więc pora się zabrać za planowaną umajoną prezentację. Co prawda ostatnimi dniami jakoś gonię swój ogon bo coś niespodziewanego potrafi skutecznie zająć popołudnie. Ale w końcu musi się udać 😉

Reklama