Nie mam chyba, aż tak romantycznej duszy. Od poezji wolę prozę. Poza kilkoma wyjątkami. Kocham Tuwima. W rytm bicia serca unosiłam się na słowach Poświatowskiej czy Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej, czasami zadźwięczy Staff. Ale pierwszym poetą, który „dotarł” w pełni do mojej świadomości był Krzysztof Kamil Baczyński, którego rocznicę urodzin dziś obchodzimy.
„Pieśń o szczęściu” K.K. Baczyński
"Dziś rano cały świat kupiłem, gwiazdy i słońce, morze, las, i serca, lądy i rzek żyły, Ciebie i siebie, przestrzeń, czas. Dziś rano cały świat kupiłem, za jedno serce cały świat, nad gwiazdy szczęściem się wybiłem, nad czas i morskie głębie lat… Gorące morza sercem płyną - pozłocie nieprzebytych sław, gdzieś rzeki nocy mnie wyminą w głębokich morzach złotych traw. Chcę czerwień zerwać z kwiatów polnych, czerwienią nocy spalić krzew, jak piersi nieba chcę być wolny, w chmury się wbić w koronach drzew. Morzem w nocy Noc się ciszą kołysze, zmęczona wzruszeniem, woda pachnie księżycem wśród dygów błyszczących, nieskończone, bez ciała, śródfaliste drżenie i cień nocy sinawy po wodzie się pnący. Szczęście palce rozdzwania drżące miękkim pulsem, myśli czernią zakrzepłe na błyskach dygocą, serce tętnem uderza w wielkiej piersi nieba. W głąb rozczerni i szczęścia płyniesz ze mną nocą."