Tydzień z głowy

I całkiem niepostrzeżenie przeleciał tydzień ferii. Juniorka pilnie pracuje i po śniadaniu siada do swoich kart pracy. Zostało Jej 6 do zrobienia. W sumie to podziwiam, bo nie marudzi i zawsze 3 uzupełnia, tak jak Pani mówiła 😉 Ale też bawi się i odpoczywa. Ja miałam szkolenie on-line, w piątek musiałam pojechać do pracy i zliczyć dane do sprawozdania, jeszcze bhp mi „wyszło” (ale i tu jest opcja zaliczenia go on line). Dom trochę przejrzał bo systematycznie (nie przepracowując się 😉 ) można to czy tamto ogarnąć. Jest też dużo czasu na przyjemności, bo w końcu po to ma się wolne 😉 Zainstalowałam sobie apkę z nauką włoskiego i bawię się nią przed snem 😉 Wczoraj wieczorem poleciałam na falach do Szczecina na koncert „Lata dwudzieste, lata trzydzieste”. Dziś rozpieściłam nasze podniebienia prawdziwą gorącą czekoladą z mleka, śmietany kremówki i dwóch tabliczek deserówki. A „pasja” malowania 😉 no cóż po wsparciu z komentarzy z poprzedniego wpisu, raz kozie śmierć 😉 bzy zamówione, a żeby skorzystać z darmowej dostawy 😉 to zamówiłam też pandę do Juniorkowego pokoju 🙂 i to od niej zacznę swoją przygodę z malowaniem po numerach.