Indywidualistka

<p style="text-align: …

Juniorkowy charakterek coraz bardziej się zaznacza. Ma swoje zdanie, które uważa za jedyne i właściwe, co skutkuje obrażaniem się. Lubi chodzić (i super, jednego dnia przeszła z nami 2 km po plaży i następne 2 po bulwarze i Rewie), ale nie lubi chodzić za rękę. Ale jak przy ulicy puścić dwulatkę samopas? Tam gdzie mogła to szła przed nami, za nami i nie patrzyła specjalnie na to gdzie my jesteśmy. Mąż patrząc na nią stwierdził, że w zasadzie to my jej nie jesteśmy potrzebni. Znalazła sobie też świetny sposób na… w sumie nie wiem na co… ale gdy nie chcemy jej puścić za rękę to krzyczy „ała” mimo, że przecież nie trzymamy w taki sposób żeby zrobić jej krzywdę, tylko tak żeby nie wysunęła nadgarstka z naszej ręki. Pierwszy raz taki numer wywinęła mi w sklepie bo nie chciałam jej puścić między regały ze szkłem, a w sklepach to wszystko z półek zdejmuje. I co chyba najgorsze: nie słucha, ma w nosie tłumaczenia, prośby i groźby. Raz potrafi być wzorem cnót, by za chwilę pokazać wszystko to, co sprawia, że człowiek staje się bezradny wobec focha i demonstrowanego buntu. Wychowanie to trudna sztuka.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij