Pozostawienie sześciolatków w zerówkach uważam za dobry pomysł, obserwowałam najmłodszych w szkole i widać było, że niewielka grupka w tym wieku osiągnęła dojrzałość szkolną. Ale likwidacja gimnazjum to moim zdaniem zły pomysł. Potrzebna jest zmiana podstawy programowej, ale nie przeprowadzana na chybcika tylko gruntownie przemyślana i dostosowana. Na gimnazja zrzuca się eskalację agresji, eksperymentowanie z używkami itp., ale jak ktoś uważa, że problemy znikną gdy młodzież zostanie w podstawówce jest błędzie. To, z jakimi problemami i zagrożeniami borykać się musi obecna młodzież nie jest związane z tym do jakiej szkoły chodzi, tylko ze światem w jakim przyszło nam żyć. Poza tym pozostają inne kwestie, które spadną na samorządy (czyli organy prowadzące szkoły), o których MEN już nie myśli. W Gminie, na terenie której pracuję są 2 gimnazja (są to zespoły szkół skupiające podstawówkę i gimnazjum) oraz 2 odrębne podstawówki. Do mojego zespołu szkół do klas gimnazjalnych dochodzą dzieci właśnie z tych dwóch odrębnych podstawówek. Na przyszły rok zaplanowane jest zakończenie rozbudowy i gruntownego remontu szkoły (wszystko było robione z myślą o zapewnieniu komfortu podstawówce i gimnazjum), gdy dzieci z tych dwóch miejscowości zostaną w swoich podstawówkach (które notabene zostały wcześniej przystosowane na sześć klas więc pewnie czeka ich praca na dwie zmiany) u nas zostanie wielki, niewykorzystany budynek, który jednak będzie trzeba ogrzać i utrzymać… Czy może utworzą u nas wtedy szkołę średnią? Nie wiem, przecież 10 km dalej jest miasto wojewódzkie, w którym szkół nie brakuje. A ja? Mam cały etat, ale ten etat faktycznie składa się z połowy etatu w podstawówce i połowy w gimnazjum. Ratuje mnie fakt, że dodatkowo mam skończoną pedagogikę opiekuńczo – wychowawczą więc mogę uzupełniać etat w świetlicy. Ale to wszystko i tak zależy od tego jak faktycznie będzie miał wyglądać arkusz organizacyjny na rok 2017/2018 ponieważ większość naszego grona ma stopień nauczyciela dyplomowanego i mianowanego, także „odstrzał” będzie trudny… Ale pożyjemy, zobaczymy…