Już było dobrze, już niemal normalnie. W Święta skończył się syrop na kaszel i mamy regres. W ciągu dnia Juniorka znów gorzej się poczuła, kaszel znów mocniejszy, słaby apetyt, pokładanie się. Zasnęła szybko z temperaturą 37,5 po dwóch podanych dziś dawkach syropu i wysmarowana Vicksem. I znowu nerwowa noc przed nami. Jutro powinnam iść do pracy, w końcu przed przerwą świąteczną już na opiece byłam, a dyrektor jakoś za pracą zdalną nie jest. Czuję się jak zawiązana w supeł. Ciężko mi się skupić. A jednocześnie robię to, czego nie powinnam. Piszę nie to co powinnam. W chęci odreagowania szukam świata, który od lat nie istnieje. Paranoja…
Dzień: 6 kwietnia 2021
Sztuka gotowania… wody
Gotowanie wody w czajniku to pewien proces rosnącej temperatury i rosnącego ciśnienia, aż do momentu wrzenia czyli parowania. Pełny mechanizm działania gwizdka czajnika sformułowano, ku mojemu zaskoczeniu, dopiero w 2013 roku. Do tego czasu opis ten sprowadzał się do wibracji powietrza powstających przy wydostawaniu się pary wodnej poprzez dwie szczeliny gwizdka. Został on przedstawiony w 1877 roku przez lorda Rayleigha w pracy The theory of sound. Badania prowadzone przez inżynierów z Uniwersytetu w Cambridge doprowadziły jednak do konkluzji, że opis ten nie jest pełen. Przeprowadzili oni serię eksperymentów w której wykazali, że dźwięk powstaje w gwizdku poprzez dwa mechanizmy. Pierwszy, to ogólnie znane przeciskanie się pary przez szczeliny gwizdka, kiedy to gwizdek tworzy rezonator Helmholtza – podobnie, gdy dmucha się w szyjkę butelki pod odpowiednim kątem. Drugim, odkrytym w badaniu, jest powstawanie regionu przepływu turbulentnego (w wyniku rozprężania się pary po przejściu przez szczeliny uderza ona w ścianki gwizdka powodując małe impulsy ciśnienia i wiry) w gwizdku, tj. powstawanie małych wirów powietrza, które powodują powstawanie dźwięków w niektórych częstotliwościach. Gotowanie wody w czajniku elektrycznym trwa krócej, są modele doprowadzające wodę do wrzenia w 2 minuty. Podobno w dzisiejszych czasach, gdy na nic nie mamy czasu, jest to na wagę złota. No faktycznie czasami ma to swoje zalety, ale ogólnie to wolę by ten proces trwał… A najgorzej jest jak cały dzień myśli się o tym by zagotować wodę w czajniku z gwizdkiem, a i tak zagotuje się w elektrycznym…