Poniedziałkowa kłoda

Poniedziałek nie mógł być gorszy i do wszystkich pozostałych kłód pod moje nogi dołożył kolejną. Wtorek już czeka ze swoją. Środa być może. Czwartek i piątek … już się nawet nie zdziwię. Tylko, że równowagi na tych kłodach już nie ogarniam. Każda kręci się w inny sposób, a ja już tylko nieskładnie przebieram nogami i macham rękami bez kontroli tocząc się przez kolejne godziny.