W skorupie

<p style="text-align: …

Napisałam dość osobisty wpis. Przez dwa poprzednie dni czułam, że powinnam chociaż w ten sposób wylać z siebie te emocje. Przez dwa dni powtarzałam w myślach słowa, których przelanie tutaj miało ukoić pojawiający się smutek, może być wyzwoleniem z żałoby? I napisałam. I mimo wyłączenia opcji dodawania komentarzy nie potrafiłam wpisu opublikować. Bo to jest wyłącznie moje, mimo, że sobie z tym nie radzę. Miał powstać jeszcze jeden szczery wpis, dotyczący tego, co faktycznie mnie niszczy, tego co sprawia, że zamieniam się w zrzędliwą i zgorzkniałą babę, złą matkę i złą żonę. Ale po dzisiejszym, wątpię żebym potrafiła się tak obnażyć. Chociaż byłam pewna, że właśnie tego potrzebuję, wyrzucenia swojego bólu w przestrzeń bez masek i udawania. Widocznie ten ciężar jest już częścią mnie. A może to już moja niewypowiedziana wymówka: jestem taka, bo nie wiecie co czuję…? Jak by nie było to okropne to wszystko.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij