Współodpowiedzialność

<p style="text-align: …

Kiedyś na fejsie u koleżanki widziałam animację na temat tego, że prawdziwy mężczyzna/mąż nie wykonuje obowiązkowych domowych by pomagać żonie, wykonuje je ponieważ jest też mieszkańcem domu. Nie pomaga w sprzątaniu tylko sprząta bo brudzi. Nie pomaga w gotowaniu tylko gotuje bo też zjada. Nie pomaga w zajmowaniu się dziećmi tylko zajmuje się dziećmi bo to też jego dzieci. I tak dalej… I racja bo jak brzmi stwierdzenie „pomagać żonie”? Tak, jakby wielkodusznie robić coś by ułatwić to komuś, kto sobie nie radzi ze swoim zadaniem. A DOM to zadanie nie tylko dla jednej osoby, a dla wszystkich jego mieszkańców (w końcu dzieci też się uczy np. sprzątania zabawek). Bo to nie chodzi o pomoc, a o współodpowiedzialność. Nie udostępniłam tego postu. A szkoda, powinnam…

Pogubione litery

<p style="text-align: …

Tydzień temu wieczorem cofnęłam się o kilka lat, w zasadzie do „poprzedniego” życia i przeczytałam tamte wpisy. Nigdy nie byłam ekstrawertyczką, jednak w tamtych wpisach było dużo więcej, były bardziej otwarte. Potem spojrzałam na listę czytanych blogów, a przecież większość z nich już nie istnieje. Lubiłam pisać, ale może przychodzi taki moment, że traci się umiejętność umieszczania słów i siebie tutaj… Zdarzało mi się już publikować wpis by zaraz go usunąć, nawet przez ten tydzień miałam przynajmniej dwa razy chęć coś opisać, w telefonie mam zdjęcia, które chciałam tu umieścić. Myślę: tak napiszę, ale za chwilę, jutro rano… suma sumarum nie włączam nawet komputera. Zawodowo czekają mnie teraz dwa stresujące tygodnie na wysokich obrotach w dodatkowo odmienionych okolicznościach, czy będę jeszcze chciała skanalizować wrażenia pisząc, czy tak jak to było w czerwcu zniknę stąd? Coś się w moim pisaniu zepsuło…

W skorupie

<p style="text-align: …

Napisałam dość osobisty wpis. Przez dwa poprzednie dni czułam, że powinnam chociaż w ten sposób wylać z siebie te emocje. Przez dwa dni powtarzałam w myślach słowa, których przelanie tutaj miało ukoić pojawiający się smutek, może być wyzwoleniem z żałoby? I napisałam. I mimo wyłączenia opcji dodawania komentarzy nie potrafiłam wpisu opublikować. Bo to jest wyłącznie moje, mimo, że sobie z tym nie radzę. Miał powstać jeszcze jeden szczery wpis, dotyczący tego, co faktycznie mnie niszczy, tego co sprawia, że zamieniam się w zrzędliwą i zgorzkniałą babę, złą matkę i złą żonę. Ale po dzisiejszym, wątpię żebym potrafiła się tak obnażyć. Chociaż byłam pewna, że właśnie tego potrzebuję, wyrzucenia swojego bólu w przestrzeń bez masek i udawania. Widocznie ten ciężar jest już częścią mnie. A może to już moja niewypowiedziana wymówka: jestem taka, bo nie wiecie co czuję…? Jak by nie było to okropne to wszystko.

Pierwszy krok w nowy rok

<p style="text-align: …

Do końca moich wakacji zostało 9 dni, potem to już Rady, szkolenie i stos podręczników… Tymczasem nie mam ochoty myśleć o wrześniu i reszcie. Nie mam pomysłu na gazetki ścienne, a przecież jeszcze w sierpniu muszę zrobić dwie, nie mam pomysłu na plan pracy. W ogóle mam wrażenie, że potrzebuję jeszcze wolnego, spokoju, luzu, na okiełznanie i poukładanie wszystkich myśli. Chociaż z drugiej strony… pół dnia w pracy nie pozwoli na głupoty i rozdmuchiwanie tego, co może nieistotne. Jak na razie odesłałam protokół i zamówiłam kalendarz. I do następnej niedzieli będę udawać, że sierpień to nadal szmat czasu.

Nic, tylko życie

<span …

Jedzie człowiek na urodziny dwóch małych Bąbli. Patrzy na atmosferę pełną dziecięcej radości, śmiechu, zabawy… aż staje się jej częścią. Ma nawet wrażenie, że ta fala chillout’u przeniesie się na kolejne dni. Potem wraca do domu i dowiaduje się, że ktoś, kto też jest mu bliski, zawiózł do szpitala swojego brata bo stan się pogorszył. Facet jest tylko 14 lat starszy ode mnie, ma nieoperacyjnego guza na płucu, teraz dołączyły problemy z sercem i zaszwankowały nerki. I już człowiek nie surfuje na fali, już siedzi na piasku…

Gdzie jest mózg?

<p style="text-align: …

Juniorka pije wodę, a do obiadu sok, herbaty nie lubi. Jednak pije mało więc codziennie trzeba jej o piciu przypominać. Przez to, że miała problemy z drogami moczowymi to najczęściej powtarzam, że pić trzeba, żeby nerki dobrze pracowały i siusiu było zdrowe. W niedzielę powiedziałam coś innego: że trzeba pić wodę, żeby mózg mógł dobrze pracować. Tak się to Juniorce spodobało, że wszystkich potem uświadamiała o dobroczynnym wpływie picia wody na pracę mózgu. Wieczorem uświadamiając w tej kwestii swojego tatę powiedziała tak:

„Bo trzeba pić dużo wody bo wtedy mózg dobrze działa. A mózg mam tu, pod włosami.”

I wszystko się zgadza. No, rację ma i już. Ale i tak było śmiesznie 😉

Leniwa niedziela

<p style="text-align: …

Małżu zaraz po obiedzie pognał na motocyklową przejażdżkę z kumplem i siostrzeńcem, zrobią jakieś 140 km, a może więcej. Ja miałam odkurzać, ale mi się nie chce. Na 5 10 15 wypatrzyłam wyprzedaż i zaległam przed komputerem. Ale za to Juniorka już będzie miała większość letniej garderoby na przyszły rok. A, że po głowie chodzi mi nowy zapach perfum to przejrzałam kilka opinii o tych, które z opisu zaciekawiły. Lubię świeże owocowo-kwiatowe, wręcz cytrusowe nuty i przez to ciężko mi dobrać te na prawdę właściwe. Przez ostatni rok używałam kilku zapachów Mexx, ale już ich nie czuję. Pomyślałam o Davidoff Cool Water, ale te chyba poczekają do przyszłego lata. Tymczasem może Pierre Cardin Pour Femme lub Azzaro Pure Elle… a może jeszcze coś innego wpadnie w nos i w końcu naprawdę zachwyci…

Syzyf

<p style="text-align: …

Co roku postanawiam sobie popracować nad sobą i nauczyć się mówić. Że przecież składam litery to mówię? Nie prawda, ja mówić nie umiem. Po raz kolejny zdałam sobie sprawę jak wiele krzywdy robi mi brak umiejętności mówienia o sobie, o swoich potrzebach, lękach, problemach. Jak mnie to wszystko zżera od środka, jak źle wpływa na relacje, szczególnie te najbliższe czyli najważniejsze. I staję się Adamem z jednej z powieści Sylwii Kubryńskiej. I mimo, że wiem, że chciałabym inaczej to jednak nie umiem, nie potrafię… boję się słów.

Komary

<p style="text-align: …

W jakimś programie słyszałam, że kleszcz jest zbędny dla ekosystemu, jego zniknięcie z powierzchni ziemi nie wprowadziłoby żadnego zamętu do kręgu życia. Ciekawe czy tak samo by było z komarami? Wczoraj pobiliśmy chyba rekord. W dwóch pokojach na górze przez wieczór i kawałek nocy zabiliśmy 16! sztuk (17stego zabiłam rano). I zachodzimy w głowę skąd się tyle wzięło? W oknach moskitiery, przy balkonie moskitierowe drzwi w dwóch miejscach trochę odstają od właściwej futryny (ale bez przesady), na balkonowym parapecie stoją dwie komarnice (rośliny rzekomo odstraszające komary). Już nawet szukamy gdzie w domu mogły się wykluć (mogły w piwnicy, ale do piwnicy teraz się nie wchodzi, w piwnicy nie ma nic oprócz pieca). Fakt, że jak Małżu wchodzi do domu „na chwilę” to często nie zamyka drzwi… ale to komary były by też na dole, a tu praktycznie ich nie ma, jedna sztuka raz na kilka dni. Juniorki ręce to bąbel przy bąblu. Gdy spała w niemowlęcym łóżeczku miała moskitierę, do obecnego łóżka trudniej ją zamontować… ale Babcia-konstruktorka dała radę i dzisiejsza noc przynajmniej nie przyniesie nowych bąbli. Juniorka źle reaguje na fenistil, z entilem jest lepiej, ale najlepszy efekt i tak daje smarowanie zaraz po ukąszeniu, z domowych sposobów też dobrze jest przyłożyć plaster ziemniaka, także dzisiejszej nocy była i smarowana entilem i obandażowana plastrami. Masakra. Dziś poszła też w ruch chemia… trzeba coś z tymi krwiopijcami zrobić.


LATO

<p style="text-align: …

Na mróz i zimę mogę narzekać, ale na lato i 30+ na termometrze nie zamierzam. Jest mi dobrze, mimo że wcale nie jestem fanką przesiadywania na słońcu (wręcz przeciwnie), po prostu lubię ciepło. Tylko widoku morza, gdzieś na horyzoncie okna, brak… tak… wtedy to byłby raj ;). Jedynie zwierzaków żal. Młody moskiewski w zasadzie tak jak małe dziecko nie zważa na temperaturę i ma energię na zabawy. Natomiast stary kaukaz taką pogodę znosi już bardzo źle mimo, że człowiek robi co może by ułatwić mu egzystencję psa z pokaźnym futrem to jednak widać było jaką ulgę przyniosły mu te dwa trochę chłodniejsze dni.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij