23 z minutami

Pora spać. Mąż już śpi, na kanapie za ścianą. Tak się dzieje gdy Juniorka śpi ze mną. To już trzecia taka noc w tym tygodniu. Co prawda już bez gorączki, ale po pierwszej dawce antybiotyku więc lepiej mieć ją pod okiem, nawet zamkniętym. Chociaż już tęsknię za Mężem tuż obok. Nawet jak mam focha na niego i śpię na brzegu łóżka to jednak wolę by on spał w tym samym. Po przebojach teleporadowych dziś trafiliśmy na osłuchanie do, jak to się teraz nazywa, gabinetu infekcyjnego i okazuje się, że Juniorka ma zapalenie oskrzeli. Jeżeli w chorobie można w ogóle odnajdywać pozytywy to jest jeden: Juniorka przez lockdown nie traci chodzenia do szkoły. Dowiedzieliśmy się też, że pediatrę Juniorki przenieśli do nowo otwartej filii i trzeba będzie złożyć nową deklarację jeżeli nie chcemy zmieniać lekarza. A jak pora spać to dlaczego nie odsypiam już tych nocy z czuwaniem? Bo chociaż mam opiekę na dziecko to zawodowo i tak trzeba się z niektórych rzeczy wywiązać. A kiedy to robić, jak w ciągu dnia na czym innym trzeba się skupić? Mejl z załącznikami właśnie co do szefa wysłany, a jutro muszę wpaść do pracy na godzinkę. Nieskładna notka na bloga dodana. Relikt 😉 przeszłości uruchomiony w tle jakoś mnie nie zauważa… co i pewnie lepiej. Może jutro uda się przygotować filmik, który ostatnio nagrałam. Jutro też podlajkowany webinar z metod radzenia sobie ze stresem – to akurat mi się przyda 😉 To na tym zakończę dzisiejszy potok ze słów bo to już za chwilę północ.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij