Za moich czasów gdy ktoś wchodził do klasy w czasie lekcji uczniowie zobowiązani byli wstać. Teraz to jakoś zanikło. Człowiek wchodzi i wychodzi niezauważony. Gdy wchodzę ja, zwykły bibliotekarz, to mniejsza o to, ale gdy wchodzi Dyrekcja… Może się czepiam, może to już nie te czasy, ale tamto okazanie szacunku miało sens. A potem dochodzi do takich sytuacji jak na rozpoczęciu, przemówienia oficjeli a dzieci i rodzice rozmawiają bo się spotkali, bo po co to ględzenia słuchać…
Kindersztuba
<p style="text-align: …