Kiedyś byłam na drugim piętrze. Okna były od wschodu i jedno dachowe od południa. Było jasno i dla wytchnienia można było spojrzeć za okno, daleko przed siebie, na wsi wysokich budynków nie ma zbyt wiele. A lubię/potrzebuję patrzeć w przestrzeń. Mniej więcej od połowy mojej pracy tutaj, zostałam przeniesiona na parter. Parter tak niski, że jak ktoś spróbuje wyjść przez okno to bez problemu opuści stopy na płytki na patio. Widok z okien mam na patio. Patio, które ze wszystkich stron okalają mury budynku. Mój widok to w zasadzie tylko ściany i okna, a jak spojrzę wysoko w górę to zobaczę kawałek północnego nieba. Taka trochę studnia. Niestety…
Live is life
Dziwne to były dni. Mój stres zniknął w piątek w momencie gdy dowiedziałam się o tym tragicznym zdarzeniu. Piątek zdominował ból i łzy. Sobota to ogromna pustka. W sobotę kładąc się spać mój Mąż stwierdził, że to był ciężki i tydzień i dobrze, że będą dwa dni wolne. Dla mnie te dwa dni to w ogóle możliwość odcięcia od wszystkiego. Niedziela to głównie rodzina, poczułam się lepiej. Z niedzieli na poniedziałek bardzo dobrze spałam. W poniedziałek Mężu już nie wiedział co ze sobą zrobić, wolnego było mu już za dużo. Na szczęście pogoda była piękna więc można było korzystać. Od tej pogody wiosna ruszyła ostro. Tylko ja nie mogę ruszyć.

Przerwane noce

Dawno nie pisałam o tym, ale w Juniorkowe spanie w nocy niewiele się zmieniło. Lampka w jej pokoju włączona jest każdej nocy. Prawie każdej nocy Juniorka włącza dodatkowo światło na holu. Co kilka dni w środku nocy przychodzi, że nie może zasnąć lub tak jak dziś, że śnił jej się koszmar. Bywa, że spaceruje po piętrze. Mężu wtedy bierze swoją pościel i schodzi na dół na kanapę, a Juniorka przychodzi do mnie. Już żałuję, że nie mam większego łóżka, które swobodnie pomieściłoby trzy osoby. Są noce, które przesypia, ale jednak za mało. Kiedy Ją pytam dlaczego się budzi, dlaczego nie może zasnąć, czy coś Ją stresuje czy czegoś się boi to nie uzyskuję odpowiedzi, poza tą która pada najczęściej, że to nerwy, że już nie zaśnie dalej. Jej relacje koleżeńskie niestety znowu się skomplikowały co mnie bardzo niepokoi. Może to ja jestem problemem, może zbyt często strofuję? Na różne sposoby próbujemy unormować dziecięcy sen, przecież była na tyle dzielna by sama, w obcym miejscu spać na koloniach, ale na razie nie bardzo to wychodzi.
A dlaczego ja nie spałam sama w swoim pokoju będąc w jej wieku? Bo nie spałam, moja Mama praktycznie przeniosła się do mnie, do Męża wymykając się tylko na chwilę by później wrócić do mojego łóżka… Nie do końca wiem, czy pamiętam, ale możliwe, że początków, gdy jeszcze swojego pokoju nie miałam, a Mama wstała rano robić Tacie śniadanie, ja się wybudzałam i bałam się opowieści o czarnym psie z czerwonymi oczami, którą usłyszałam z jakichś dawnym opowieści. A potem to już się tak przyzwyczaiłam do obecności Mamy, że nie wyobrażałam sobie możliwości spania bez niej…
3340
Życie szybko potrafi weryfikować czy nasze dylematy, są naprawdę warte narzekania.
Kobieta z czwartkowego wpisu okazała się być tylko nastolatką. Dziewczynką, którą znałam i niemal każdego dnia widywałam. W szkole jest ich dużo, jedni przychodzą, drudzy kończą podstawówkę i wychodzą, każdego roku jest ich całościowo około 500, jednych zna się bardziej, innych mniej, jednych się lubi, inni potrafią nam zajść za skórę. Ale bez względu na wszystko, gdy obserwuje się ich rozwój od zerówki do 8 klasy, to człowiek czuje się związany z każdym z nich.
Odkąd wczoraj dowiedziałam się co się tam wydarzyło to nie mogę się ogarnąć. Szok, niedowierzanie i ogromne zaskoczenie, a także poczucie pewnej porażki. Świąteczne sprzątanie i gotowanie przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Byłam z Juniorką na święconce. Patrzyłam na Jezusa w grobie i myślałam o dziecku, którego ciało złożone jest teraz w jakiejś bezdusznej kostnicy ponieważ procedury prokuratorskie trwają, a okres świąteczny im nie sprzyja. Wielki Piątek, Wielka Sobota, Wielkanoc, tym razem w faktycznej zadumie nad śmiercią i życiem.

Talenty
Podziwiam i zazdroszczę trochę ludziom posiadającym talenty, które mogą wymiernie przełożyć na swoje życie. Talent jest pasją, a gdy pasja jest sposobem na życie zawodowe to musi być fajnie. Plastycznie mam dwie lewe ręce, a bardzo żałuję, że nie potrafię. Sportowo to klapa na całej linii 😉 Muzycznie nie było tak źle, ale to po prostu było, może szkoda… Fotografia, zawsze mnie ciągnęła i dlatego czasami wraca do mnie myśl na temat wyboru w klasie maturalnej: gdy zdam maturę to pójdę na studia, a gdyby się nowa powinęła to do szkoły policealnej na technika fotografii. Maturę zdałam to oczywiście dobrze, ale wyboru dalszej drogi może źle dokonałam… Studia pewnie wydawały się wtedy bezpieczniejszą drogą, a mnie zawsze pewności siebie brakowało.
Wielki Czwartek
Był wypadek na torach. Kobieta targnęła się na swoje życie. Zginęła.
W jak ciemnym momencie swojego życia musiała być?
Też wpakowałam się w kłopoty i w sumie to nie mam pojęcia jak je wyprostować. Ale nie potrafiłabym… Mam Juniorkę i choćby nie wiem co, to chcę widzieć jak dorasta…
Bańkowanie
Dziś dzień był długi, wyszłam przeszło godzinę później niż powinnam. Przeziębienie z czwartku i piątku, które zaleczyłam w weekend jednak się odzywa. Do laryngologa nie mogę znaleźć miejsca na najbliższe dni, a z uchem i ze słuchem coraz gorzej. Wyłączam się. Mam nadzieję, że nocami też myśli nie przyjdą. Będę sprzątać, obchodzić Święta, być z rodziną, spacerować, układać krzyżówki w WoW (tak, Myszka mnie zaraziła 😉), wtulać się w mój róg kanapy jak w kraniec świata.
Zepsute bezpieczniki
Instynkt samozachowawczy nie działa. To chyba jakiś defekt mózgu, że to ot tak spływa.
Klikbajty
Przerwa świąteczna się zbliża. Żadna to nowość ponieważ za moich czasów (a edukację na etapie szkolnym kończyłam jeszcze w ubiegłym wieku) przerwa wielkanocna trwała dokładnie tyle samo. Tymczasem dziś rzucił mi się w oczy grzmiący artykuł o tym, że dzieci otrzymają z tytułu Świąt dodatkowe 3 dni wolne. Co chyba nagle ma tworzyć ogromną tragedię. Rozumiem, że jest to problem dla pracujących rodziców dzieci młodszych. Ale ta przerwa nie jest niczym nowym i sensacyjnym, poza tym w innych krajach też są przerwy świąteczne i przeróżne inne, więc to nie tylko polscy nauczyciele robią pod górkę… ale zawsze fajnie komuś dołożyć z rana…
A uczniowie? No cóż… dzisiaj gdy nie było mnie u siebie ponieważ byłam na zastępstwie to zniszczyli mi gazetkę, porysowali i popisali prawie wszystkie karty z cytatami o książkach i czytaniu. Karty, które drukowałam w domu bo w pracy przecież nie mam kolorowej drukarki. I jutro będę dochodzić, kto jest takim artystą…
Ząb czasu
Latka lecą więc nie sposób się nie zmieniać. Okulary noszę od 4 lat i uważam, że wyglądam w nich lepiej niż bez. Taka zmiana na plus. Pierwszą oznaką upływu czasu (i genetyki – po Tatusiu) były jednak siwe włosy. Mam ich więcej niż moja Mama. Włosy farbuję też pewnie od około 4 lat. Tylko, że mam tego trochę dość. Nie farbuję tak często jak powinnam, bo szkoda mi narażać włosy na takie typu środki tak często. Mam ochotę zostawić je naturalne, tak jak Ania Mucha, ale… Ale w tym wieku z siwymi? Czy nie sprawią wrażenia zaniedbania? Muchę też niektórzy krytykują, a przecież ja z moimi stylizacjami i makijażem to mogę się przy niej schować. Miałam koleżankę w pracy (teraz już na emeryturze), która nigdy włosów nie farbowała, ubierała się, że tak to ujmę, lekko babcinowato więc to wszystko razem nie wyglądało dobrze. Tak bym nie chciała. Chciałabym dobrze wyglądać, tak zwyczajnie, naturalnie. Ideały piękna, konwenanse i bycie sobą czyli kwintesencja naszych czasów.