"Już jesień rodzi się w moich oczach. Króluje przez kilka miesięcy i odchodzi. Jestem jak jesień złota, szczera, ciepła, zimna. Kocham jesień. Kiedyś przysypie mnie liśćmi. Jestem jesienią... Widzę, że przemijam."
"Jesiennego krwotoku nic już nie powstrzyma. Czerwień kapie z parku na ulicę... jesień żyły sobie rozcięła i blednie z zimna, jak śmiertelnie senna Eunice..."
Oba wiersze to twórczość Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej. Kocham wiosnę, nie jesień. Ale tak właśnie jesień postrzegam. Tylko wokół naszego domu bardziej złota ta jesień.
