Niekiedy czuję się jak palące się drewno, na które ktoś wylał zimną wodę. Trochę zasyczy. Uniesie się lekki dymek z pary… Zgaszone… Pozostają tylko zimne, osmalone, pokryte warstewką popiołu nic nieznaczące kawałki. Tak słowa gaszą myśli, odczucia, czasem całą osobowość. Słowa, na które nie reaguję na czas. Jeżeli wrócą, będę jednak gotowa. Moje emocje są ważne, nawet jak nie są normatywne.
