Moja Mama ma już (a w zasadzie wreszcie) termin szczepienia 🙂 Najlepsza informacja dnia 😉 Oczywiście tylko dzięki temu, że ktoś komuś dał cynk, że gdzieś tam rejestrują… Najważniejsze, że jest zarejestrowana. Jeden kamień spadł mi z serca, bo ja naprawdę obawiam się sytuacji, że albo ja albo Juniorka przywleczemy coś do domu. Przecież kontakt z zakażoną miałam raptem w zeszły poniedziałek w pracy… Gdy i Mama będzie zaszczepiona będzie mi lżej.
Sama też w końcu nie zważając na pracę postanowiłam zadbać o siebie. Moja introwertyczna natura nie zawsze jest moim sprzymierzeńcem i jestem już wyczerpana emocjonalnie. Z powodu stresu serce pracuje w szalonym rytmie. Wczoraj miałam teleporadę, a dziś nawet byłam u lekarza pierwszego kontaktu na normalnej wizycie, na nfz (szok, prawda). Jutro jadę na pobranie krwi i EKG. Jeszcze na pewno będę chciała konsultacji psychiatrycznej bo znam siebie i to nie pierwszy epizod z częstoskurczem na tle nerwowym. W końcu za chwilę skończę 42 lata, a moje dziecko dopiero 7 więc trzeba zadbać o swoją kondycję fizyczną i psychiczną bez względu na to czy jest w szkole komu chodzić na zastępstwa czy nie. Jestem na L4, badam się i odpoczywam.