Domorosłe fryzjerstwo

Pandemia uruchomiła w nas przeróżne umiejętności 😉 dla mnie jest to fryzjerstwo 😉 chociaż pierwsza próba w tym temacie to była klapa 😉 Pierwszy był Mąż i strzyżenie maszynką, niby nic trudnego, ustawić długość, przyłożyć do głowy i ziuu. Ale to ziuu to jakoś tak nierówno szło 😉 i w efekcie Mężu sam się obgolił 😉 a ja powiedziałam, że nigdy więcej się za to nie wezmę. I nie wzięłam, Mężu jako jedyny w rodzinie chodzi do fryzjera. Druga była Juniorka i jej długie włosy, które stawały się coraz bardziej uciążliwe w codziennej pielęgnacji. Posadziłam dzieciaka na krzesełku, wzięłam nożyczki – krawieckie 😉 i ciach. Wyszło nadzwyczaj dobrze, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu. Potem przyszła kolej na moją Mamę i strzyżenie odrobinę pod uchem, wykonane dwa razy. Ja też nie byłam u fryzjera od stycznia 2020. Farbuję i tak w domu, fryzura zapuściła się na dłuższą formę, z której moja Mama wyrównała końce. Ostatnio po raz trzeci wzięłam na warsztat włosy Juniorki. Nożyczki ciut za wysoko się przyłożyły i w pierwszej chwili pomyślałam: o rety, za krótko. Włoski sięgają jej teraz tak do ramion. Na szczęście fanka długich włosów nic na ten fakt nie powiedziała. A z kolei kitki, które ma dziś uczesane wyglądają cudnie przy tej długości, takie dwie fajne kulki z włosów 😉 Zatem strzygę dalej 😉

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij