Dzisiaj trochę w kwestii szukania kwatery. Internet wychodzi nam w tym wypadku mocno na przeciw. Ogłoszeń mnóstwo, zdjęcia, opinie. Miejscem noclegowym na nasz majowy weekend miał być dwustuletni dwór. Blisko miasta, ale w ciszy i spokoju bo tylko 6 pokoi, fotografie i opinie bardzo zachęcające. Nastawiłam się bardzo. Dzwonimy raz, Pan właściciel zajęty i nie ma przed sobą zeszytu rezerwacji. OK, zrozumiałe. Dzwonimy na drugi dzień, Pan znów zajęty ale obiecuje oddzwonić następnego dnia. Trzeciego dnia, Pan nie dzwoni, naszych telefonów też nie odbiera. I tak to zraziłam się do tego miejsca. Gdzie indziej pokoje „uciekają”, a my przecież z dzieckiem jedziemy to lepiej się zabezpieczyć niż potem być zmuszonym do wzięcia tego, co zostanie, przecież spać w samochodzie nie będziemy. Wybrany pensjonat jest polecony przez rodzinę więc myślę, że się nie rozczarujemy, ale obiekt większy to może być głośniej. Ale dobra, byle wyspać się dało i Juniorkę „oporządzić” bo dni i tak wypełnione będą 🙂
Frontem do klienta?
<p style="text-align: …