Gdy było chłodniej były spacery, teraz po prostu jesteśmy na dworzu bo do domu to można by wracać jedynie na jedzenie. Jest piaskownica i zjeżdżalnia, huśtawka na drzewie i rowerkiem pojeździć można po podwórku. Ale jak dziś patrzyłam na Juniorkę (czasami z przerażeniem) to zaczęłam się zastanawiać co mamy w podręcznej apteczce. I wyszło mi, że trzeba się dobrze zaopatrzyć bo najlepsze zabawy to wymyślanie torów przeszkód, po których oczywiście trzeba biegać, wchodzenie na wszystko na co się da, przechodzenie przez murki itp. Słowem, wszystko to co matce podnosi ciśnienie… Zabronić się nie da bo protest osiągnie zasięg kosmiczny. Można jedynie obserwować i asekurować, na tyle na ile nie zostanie się odepchniętym przez Juniorkę Samosię.
Matce włos się jeży
<p style="text-align: …