Dzieci

Nie od dziś Juniorka ma problemy z odnajdywaniem się w grupie rówieśniczej. Jej najlepszymi kolegami w szkole są chłopiec z upośledzeniem w stopniu lekkim (bardzo niewyraźnie i niezrozumiale mówi) i dziewczynka, która ma spore kłopoty z zachowaniem, koncentracją i ogólnie edukacją. Na razie nie wnikam zbytnio w te relacje, chociaż konieczne było by Juniorka nie siedziała w ławce z tą koleżanką (teraz siedzi sama i dzięki temu wie co się dzieje na lekcji), ale nie ukrywam, że na przyszłość wolałabym, żeby miała w swoim gronie kogoś kto będzie ją mobilizował do nauki… Momentami już wydaje mi się, że funkcjonuje lepiej, chociażby dlatego, że jak wchodzę czasami do świetlicy to widzę ją z dziewczynkami z 1a. Światełkiem w tunelu była też chęć uczęszczania na warsztaty plastyczne w zupełnie innym miejscu. Niestety kilka dni temu powiedziała, że nie ma już przyjaciół na plastyce (chociaż może trochę za dużo by chciała w tej kwestii w tym miejscu). Całe szczęście zajęcia jej się podobają więc nadal z przyjemnością na nie chodzi i po prostu robi swoje. Problem pojawił się wczoraj kiedy powiedziała, że nie chce wtorku. Okazało się, że jej szkolna koleżanka nie będzie już chodziła na tańce. Na pytanie czy nie może spróbować porozmawiać z kimś innym odpowiada, że nie lubi dzieci (za to z każdym dorosłym pogada na każdy temat). Juniorka poczuła się osamotniona (mimo, że grupa jest naprawdę liczna). Byłam już gotowa pójść do świetlicy tuż przed zajęciami z tańca żeby zobaczyć kto chodzi i ewentualnie poprosić o zaopiekowanie się moim odludkiem. Ale rano Juniorka zdecydowała, że nie muszę przychodzić i że pójdzie „sama” i będzie się dobrze bawić bo lubi te zajęcia. Poszła i było OK i nawet stwierdziła, że podoba jej się jakaś dziewczynka z 2a.

Bardzo mi zależy żeby dawała sobie radę w grupie. Nie musi mieć tabunu kolegów, ale też nie powinna czuć się zależna od wspomnianej wyżej dwójki. Zachodzę w głowę jak rozwiązać ten problem, ale przy moich zdolnościach społecznych to jest trochę tak jakby ślepy prowadził kulawego… Nie wiem jak sprawić by faktycznie uwierzyła, że jest mądrą, fajną i sympatyczną dziewczynką i inni też będą ją lubić jak się trochę na nich otworzy (bo ona stwarza wokół siebie barierę). Tylko jak to zrobić jak ja sama na pozytywne komentarze wobec siebie reaguje myślą: tak, akurat… Kiedy jest Jej źle i płacze to nie powie dlaczego. Czasami się zgadnie, ale zazwyczaj nie udaje mi się ta sztuka. Sama jednak byłam i jestem taka sama, bo po prostu nigdy nie czułam się zrozumiana, mimo że moja Mama nieba by mi przychyliła to jednak… Czy Juniorka jest taka jak ja? Czy ja jestem taka sama jak moja Mama? Pewnie kiedyś trafimy z tych wszystkich powodów do psychologa, a może to już pora…

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij