Rodzicielstwo to całe spektrum emocji, myśli, decyzji, działań. Bywa zatem różnie, szczególnie, dla takich ludzi jak my, którzy przez większość życia mówili, że nie będą mieli dzieci i dopiero dobrze po 30tce się na nie zdecydowali. Staramy się być dobrymi rodzicami, ale jesteśmy omylni więc nie zawsze wychodzi tak jak byśmy chcieli. Nie tak dawno wnerwiałam się na Małża, że nie chce zrozumieć potrzeb Juniorki. Mimo to, kocha ją całym sercem. Gdy w niedzielę pod wieczór pojechaliśmy nad jezioro, jak zwykle siedziałam na brzegu i patrzyłam na nich w wodzie. Juniorka trenowała umiejętności pływackie, a Mężu siedział zanurzony w wodzie i obserwował jej poczynania. Ale sposób w jaki na nią patrzył… tu nie trzeba było słów, ten wzrok, skupienie i delikatny uśmiech mówiły, że on patrzy na cały swój świat. Prysły poprzednie moje wnerwienia. Za to gdy zaczął się tydzień to ja w swoim działaniu przez chwilę byłam gorszym rodzicem niż Małżowy brak zrozumienia. Za co teraz mogę się wstydzić i przepraszać swoje dziecko. Nigdy nie będziemy idealni, ale mimo potknięć będziemy się starać być dobrymi rodzicami.
Czytając najnowsze wynurzenia mynystra mojego resortu mogłabym dojść do wniosku, że na jeszcze jednym wychowawczym poletku jestem do kitu. Mynyster łaskaw był zakomunikować, że stanowczo nie zgadza się na jakąkolwiek ideologię ekologizmu polegającą na humanizacji roślin i zwierząt i animalizacji człowieka. Mynyster chyba zapomniał, że doszliśmy do czasów, w których człowiek człowiekowi wilkiem bardziej niż kiedykolwiek. A moje dziecko przytuliło wczoraj swojego szczeniaczka i powiedziało: „kocham cię Dudu” (czyli humanizacja…), co ja jedynie mogę pochwalić, a nie ganić.