Na sen

Poprzedniej nocy spałam dobrze. Snem twardym, niepamiętającym nocy. Wczorajsze emocje, bardziej przeniesione niż moje, ale nie mogące ulec skanalizowaniu, sprawiły, że czułam się bardzo zmęczona. Już o godzinie 19 myślałam tylko o tym, żeby położyć się spać. Jak tylko mogłam, już bez swoich wieczornych rytuałów, ułożyłam się na prawym boku. Przykryłam po czubek głowy, bo po ostatnim ochłodzeniu jest mi wciąż zimno, tak od środka zimno (mnie zimno, a południe Europy płonie…) Nie zasnęłam jednak od razu. Spałam nie tak jak chciałam, nie tak mocno i długo, już się coś śniło, już przeszkadzało. A akurat po ciężkim dniu chciałoby wyłączyć i zresetować. No cóż, może dziś…

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij