Animal Planet

Piękna dostojka z ostatniego filmiku to już ostatnie stadium rozwoju. Ale przecież są ich cztery. Kilka dni po nagraniu dostojki niespodziewanie (prawie psu na głowę) na pożółkniętym listku spadła z brzozy gąsienica. Sądząc po kolorze i tym kolcu to stadium rozwojowe fruczaka gołąbka, którego ze względu na sposób pobierania pokarmu nazywa się polskim kolibrem. To żółte coś, to końcówka psiej zabawki. A po wejściu na liść stworzonko zostało odniesione w bezpieczne miejsce.

Ale to nie koniec naszego prywatnego Animal Planet. Przed drzwiami do domu któregoś ranka znowu leżał jeż. Ten miał więcej szczęście i Ayla go nie zamęczyła, jak poprzedniego, którego nie wiadomo jakim cudem, nosiła w pysku. Znaleźliśmy też dwa gniazda os. Jedno w budynku gospodarczym, w którym trzymamy rowery, drugie w rozsiewniku. I trzeba coś sensownego z tym fantem zrobić, bo gniazdo w pobliżu wejścia, gdzie Juniorka wchodzi sama jest dość niebezpieczne. Wczoraj widziałam po raz pierwszy w życiu dzięcioła na żywo. Mamy koło domu jeden taki stary drewniany słup energetyczny i doktor dzięcioł zaczął do niego przylatywać. Z tym fantem (słupa, który za chwilę może też zacząć stwarzać zagrożenie bo pewnie jest spróchniały do cna i zamieszkały przez „robactwo”) też trzeba będzie coś zrobić. A Mężu przed kombajnem małe sarenki przeganiał… I tak to u nas się żyje 😉

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij