Ostatni?

Rano jeszcze -5 stopni. Jeszcze zachwyt Juniorki nad soplem zwisającym z rynny przy oknie jej pokoju.

Jeszcze śnieżne jęzory zwiane z pól na drogę. Jeszcze zdjęcia w śnieżnym forcie zbudowanym przez dzieciaki wczoraj przed szkołą.

Teraz padający deszcz. Telefon od Męża z pytaniem czy mam skrobaczkę do szyb w samochodzie i informacją, że w mieście jest ślisko. Pouczenie, że jak będę na górce skręcać w naszą drogę to mam zjeżdżać wolno i maksymalnie po lewej stronie żeby nie zniosło mnie do rowu… To przez to zima nie jest moją ulubioną porą roku. Mam tylko nadzieję, że temperatura powietrza będzie wzrastać i jak będziemy wracały do domu to już woda kapiąca z nieba na ziemi przymarzać nie będzie. To chyba ostatni dzień prawdziwej zimy skoro w przyszłym tygodniu ma być +14 stopni… I co, tak ze śniegowców zaraz w półbuty?

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij